EuroBasket 2009. Brązowe medale dla Grecji

Grecja pokonała 57:56 Słowenię i zdobyła brązowe medale mistrzostw Europy w Polsce. Słowenia zajęła czwarte, swoje najlepsze miejsce w historii.

Grecy przeważali przez cały mecz, a kiedy 31 sekund przed końcem za trzy punkty trafił Antonios Fotsis, prowadzili 54:49. Słoweńcy zaczęli faulować taktycznie, Grecy nie wykorzystywali wszystkich rzutów wolnych i kiedy 9 sekund przed końcem za trzy trafił Jaka Lakovic, było tylko 57:56.

Vasileios Spanoulis "ukradł" Słoweńcom kilka sekund uciekając piłką, ale w końcu został sfaulowany i stanął na linii rzutów wolnych - lider Greków spudłował dwa razy, piłkę zebrał Bostian Nachbar. Skrzydłowy Słowenii pobiegł w kierunku kosza Greków, ale nie miał czasu na oddanie lepszego rzutu niż z połowy boiska. Piłka wyraźnie minęła obręcz.

Grecy, którzy w półfinale pewnie przegrali z Hiszpanią, poprawili swój wynik z poprzedniego EuroBasketu - dwa lata temu w Hiszpanii zajęli czwartą pozycję. Wynik Słowenii to najlepsze osiągnięcie tego zespołu w historii.

Trener Słowenii Jurij Zdovc dokonał zmian w pierwszej piątce - do pilnowania rozgrywającego Spanoulisa wszedł Jaka Klobucar, ale to właśnie grecki generał zorganizował pierwsze ataki dając swojemu zespołowi prowadzenie 5:0.

Po kilku minutach było 13:9 dla Słowenii, ale Grecja jeszcze w pierwszej kwarcie wyszła na prowadzenie - trafiali świetny w tym meczu rezerwowy środkowy Sofoklis Schortsanitis oraz 20-letni rozgrywający Nick Calathes. Pierwszy urodził się w Kamerunie, drugi w USA, ale są Grekami, którzy wczoraj byli kluczowymi zawodnikami drużyny.

Grecja już na początku drugiej kwarty miała 10 punktów przewagi (23:13) i taki dystans utrzymywał się długo. Było 29:19, 36:26 - za każdym razem, kiedy Słowenia się zbliżała, spod kosza trafiał Schortsanitis. Środkowy Olympiakosu był świetny - trafił pierwsze siedem rzutów, a w sumie miał 7/9 z gry, zdobył 23 punkty i sześć zbiórek zbiórek.

W Słowenii dobrze pod koszami walczył Uros Slokar, po swoich akcjach trafiał Erazem Lorbek, ale brakowało punktów z dystansu. Słoweńcy mieli katastrofalną skuteczność w trzech pierwszych kwartach - w pewnym momencie mieli trafionych zaledwie dziewięć rzutów z 40 prób.

Słoweńcy nie grali już z taką intensywnością jak dotychczas - półfinał z Serbią był dla nich wyczerpujący. Walczyli jednak do końca i w 33. minucie zbliżyli się na jeden punkt (44:45 po trójce Samo Udriha) i mieli piłkę. Nie wykorzystali jednak akcji, a z drugiej strony boiska trafił Calathes. Trzy minuty później do remisu mógł doprowadził E. Lorbek, ale wykorzystał tylko jeden z dwóch rzutów.

Słoweńcy nie potrafili doprowadzić do remisu, a kiedy 31 sekund przed końcem Fotsis trafił za trzy, Grecja znów osiągnęła pięć punktów przewagi (54:49). Jak się później ukazało, utrzymali ją do końca.

Najlepszym strzelcem poza Schortsanitisem był Bourousis, który zdobył dziewięć punktów. Grecy mieli słabą skuteczność (18/47 z gry), ale i tak lepszą niż Słoweńcy (17/57). Najskuteczniejszy w ekipie Zdovca był Lakovic, który rzucił 16 punktów.