EuroBasket 2009. Słowenia - Serbia 80:69. Uczeń pokonał mistrza

Niesieni dopingiem prawie dwóch tysięcy kibiców Słoweńcy pokonali Serbię i są niemal pewni pierwszego miejsca w grupie C.

Od pierwszych minut spotkania wszystko układało się po myśli trenera Jure Zdovca. Dobrze grą kierował Jaka Laković (16 pkt.), pod koszem walecznie grał Bostjan Nachbar (17 pkt. 9 zb.). Po zejściu Lakovicia grę prowadził Goran Dragić. Rozgrywający Phoenix Suns o wiele lepiej niż dzień wcześniej wszedł w mecz - rzucił 16 punktów.

- Kluczowy były dwa szybkie faule Nenada Krsticia, naszego najbardziej doświadczonego zawodnika. Po jego zejściu straciliśmy równowagę - mówił trener Dusan Ivković.

Gdy w połowie trzeciej kwarty na parkiet wychodził kapitan reprezentacji Słowenii piekielnie głośni kibice Słowenii ryknęli ze zdwojoną siłą. - To nasz szósty zawodnik. Dzięki nim gramy na 120 procent. Dziś wygraliśmy także dlatego, że bardziej chcieliśmy - powiedział trener Jure Zdovc.

Serbowie zmęczeni po zwycięstwie nad Hiszpanią nie mieli argumentów - nie bronili tak twardo jak dzień wcześniej, a ich rzuty nie były tak skuteczne. - Tamten mecz nas dużo kosztował - mówił Ivkovic.

Dla Zdovca zwycięstwo nad Serbią miało wymiar symboliczny. Przez wiele lat grał u trenera Ivkovicia, teraz pierwszy raz rywalizował z nim jako szkoleniowiec i od razu zaczął od zwycięstwa. - Jestem dumny, że mogłem przeciwko niemu zagrać. Wynik nie ma znaczenia - mówił Zdovc.

Specjalny dział EuroBasket 2009 ?

Więcej o: