EuroBasket. Jak wielki Gasol walczy o kolejne złoto

Hiszpański gwiazdor Pau Gasol jest w wybitnej formie, właśnie wprowadził drużynę do finału EuroBasketu. Czy w niedzielę w Lille zdobędzie kolejne mistrzostwo w karierze? Finał Hiszpania - Litwa odbędzie się o godzinie 19:00. Relacja na żywo w Sport.pl i aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE!

"Paaaaauuuu!" - krzyczała z okładki piątkowa "Marca", a na zdjęciu Gasol wyrzucał z siebie emocje w objęciach kolegów. "Cruel" - napisali Francuzi z "L'Équipe", prezentując zdjęcie zasępionego Tony'ego Parkera, wokół którego skaczą rozradowani Hiszpanie. W starciu liderów, koszykarzy, którzy po zakończeniu karier trafią do Galerii Sław, zdecydowanie lepszy był Hiszpan.

I nie przesadziła "Marca", tytułując internetową relację z czwartkowego półfinału "Es-PAU-na". W meczu wygranym 80:75 po dogrywce Gasol zdobył 40 punktów, miał 11 zbiórek, trafił 12 z 21 rzutów z gry oraz 16 z 18 z wolnych. To wszystko w starciu z Rudym Gobertem, mierzącym także 213 cm wzrostu francuskim specjalistą od obrony i bloków. W przerobionym na halę stadionie w Lille, na którym zdecydowana większość z 26 tys. kibiców wspierała gospodarzy i buczała na Hiszpanów. I w meczu o olbrzymiej stawce, który dawał nie tylko finał EuroBasketu, ale też bezpośredni awans na igrzyska w Rio de Janeiro. Wreszcie to wszystko w wieku 35 lat.

Tak, Hiszpania na obecnym EuroBaskecie to Pau Gasol. Owszem, świetnie wspierają go dynamiczni i mądrzy rozgrywający Sergio Rodr~guez i Sergio Llull, a na ławce siedzi znakomity trener Sergio Scariolo. Ale to Gasol koncentruje na sobie uwagę obrońców, to on rzuca, zbiera, podaje i blokuje, to on podrywa do walki. Tak było m.in. w meczu z Polską w 1/8 finału. Biało-czerwoni przez 30 minut grali z Hiszpanami na remis, ale ostatecznie przegrali 66:80 i mogli tylko kręcić głowami, patrząc na statystyki Gasola - 30 punktów (11 w czwartej kwarcie) i 6/7 w rzutach za trzy punkty. - On umie wszystko, jest niesamowitym graczem - powtarzał Marcin Gortat.

Występy Gasola w zwycięskich meczach fazy pucharowej w Lille z Polską, Grecją i Francją (średnio 32,3 punktu) pozwalają stawiać go obok największych sław europejskiej koszykówki z fantastycznym w 1987 roku Nikosem Galisem na czele. Grek poprowadził wówczas swoją reprezentację do mistrzostwa Europy, rzucając średnio po 37 punktów w meczu, a w finale z ZSRR - aż 40. Jeśli Gasol utrzymałby swój obecny poziom i w niedzielnym finale z Litwą znów by poprowadził Hiszpanię do zwycięstwa, dyskusja o tym, czy nie był to najlepszy indywidualny występ na turnieju w historii, byłaby zasadna.

Tym bardziej że obecna drużyna Hiszpanii ze względu na absencję kilku kluczowych graczy wydawała się dużo słabsza od tych, które w minionej dekadzie rzucały wyzwanie Amerykanom. W 2006 roku Hiszpanie zdobyli mistrzostwo świata, a kontuzjowany w półfinale Gasol został MVP turnieju, finały igrzysk w Pekinie i Londynie przegrywali nieznacznie. Od 2007 roku z każdego EuroBasketu wracali z medalem (srebro, złoto, złoto, brąz).

Teraz - mimo braku Marca Gasola, Juana Carlosa Navarro, José Calderona i Ricky'ego Rubio - będzie tak samo, bo jest Gasol, amulet drużyny. Środkowy Chicago Bulls, a wcześniej dwukrotny mistrz NBA z Los Angeles Lakers był na pięciu ME i zawsze wracał z medalem. - Staram się korzystać z tego, że jestem w dobrej formie. Wiedziałem, że wobec braku ważnych graczy w tym roku spocznie na mnie większa odpowiedzialność niż zwykle. Próbuję inspirować, motywować swoich kolegów - mówi hiszpański bohater, który w niedzielę założy na szyję swój szósty medal ME. Nie wiadomo jeszcze tylko jaki.

Więcej o: