EuroBasket 2015. Polska a la Wizards?

Reprezentacja koszykarzy na wrześniowych mistrzostwach Europy chce uniknąć błędów sprzed dwóch lat. Jej gra jest organizowana wokół Marcina Gortata, dlatego Polacy uczą się zagrywek jego drużyny z NBA.

Rozgrywany we Francji EuroBasket, w którym Polska zagra w grupie z Bośnią i Hercegowiną, Rosją, Francją, Izraelem i Finlandią, zacznie się za cztery tygodnie. Sukcesem byłby awans do 1/8 finału, a żeby to osiągnąć, trzeba zająć przynajmniej czwarte miejsce w grupie.

Polacy, po zgrupowaniu w Wałbrzychu, gdzie wygrali dwa sparingi z Czechami (70:52 i 65:64), wczoraj wylecieli na Łotwę. Dziś zmierzą się z gospodarzami, a w sobotę - ze Słowenią.

- Chcę zobaczyć postęp w obronie - mówi selekcjoner Mike Taylor. - Musimy być gotowi na szybką wymianę piłki, dobre rozstawienie i wymienność pozycji rywali. Musimy dobrze bronić przez 40 minut. Liczę też na lepszą grę w ataku. Spodziewam się jej, bo widzę, że zawodnicy chwytają system gry.

Schematów jest u Taylora dużo - koszykarze nie żartują, gdy mówią o ponad 80 zagrywkach w ataku. - Uważam moich graczy za inteligentnych, i w takim stylu z nimi pracuję. Zagrywki i schematy powtarzamy, instrukcje są jasne, każdy ma okazję zrozumieć, o co chodzi - mówi selekcjoner.

Reprezentacja nie chce powtórzyć błędów sprzed dwóch lat, ze sromotnie przegranych ME w Słowenii (jedno zwycięstwo w pięciu meczach). Trener Dirk Bauermann nie wymyślił wówczas planu B i gdy rywale zatrzymywali w polu trzech sekund grających zbyt blisko siebie Marcina Gortata i Macieja Lampego, Polacy stawali się całkowicie bezradni. Teraz opcji w ataku ma być więcej, choć oczywiste jest, że gra będzie się kręciła wokół Gortata.

Środkowy Washington Wizards EuroBasket w 2013 r. miał nieudany (średnio 10,4 pkt i 7,8 zbiórki), ale we wcześniejszych meczach o punkty zazwyczaj był ostoją i najlepszym strzelcem drużyny. Teraz Taylor chce wykorzystywać doświadczenie z NBA oraz dynamikę Gortata, który szybko przemieszcza się pod kosz po postawieniu zasłony graczom z piłką.

- Dużo będę musiał robić w ataku. Ciężar gry będzie spoczywał na mnie - mówi 31-letni środkowy, który dołączył do kadry 31 lipca, 12. dnia zgrupowania. Do Wałbrzycha przyjechał wówczas także wiceprezydent jego klubu Tommy Sheppard. Chciał się spotkać z wybranym przez Wizards trzy lata temu w drafcie Czechem Tomaszem Satoranskym, ale też rozmawiać z Taylorem o roli Gortata w kadrze. Sheppard będzie z Polakami także podczas mistrzostw we Francji.

Ale to niejedyny element, który ma sprawić, by Gortat w reprezentacji czuł się tak dobrze jak w Waszyngtonie. - Zaadaptowaliśmy kilka rozgrywek Wizards, nawet nazywamy je tak samo jak oni - mówi Taylor. - W Waszyngtonie świetnie znają dobre strony Marcina, a ja w minionym sezonie spędziłem wiele czasu na oglądaniu meczów Wizards oraz na rozmowach z ich trenerami - dodaje.

- Marcin przyjechał, rozgrywający wywołał zagrywkę i on ją znał, więc plan trenera się udał - mówi skrzydłowy reprezentacji Aaron Cel. - Ale nie jest tak, że gra jest ustawiona wyłącznie pod Gortata. On i tak zrobi swoje, a zagrywki mamy dla wszystkich - zaznacza urodzony we Francji koszykarz. - Na pewno będzie tak, że obrona rywali skupi się na mnie, a wtedy będę musiał kreować pozycje dla partnerów - dodaje Gortat.

Oprócz środkowego Wizards Taylor liczy na naturalizowanego Amerykanina A.J. Slaughtera, choć 28-letni rozgrywający nie wygląda na gwiazdę. - Trochę niepozorny, chudziutki. Ale też szybki, potrafi nagle znaleźć się tuż przy obręczy. Niczego nie robi wybitnie, ale we wszystkim jest dobry - w rzucaniu, podawaniu, bieganiu i obronie. Bardzo pozytywny człowiek - wylicza Cel. - Za wcześnie, by powiedzieć, że naturalizowanie go było strzałem w dziesiątkę, ale to zawodnik, który bardzo dobrze rzuca, więc obrona rywali nie będzie mogła się koncentrować tylko na mnie - dodaje Gortat.

Taylor liczy też na tych, którzy błysnęli w sparingach z Czechami - Damiana Kuliga (dobra obrona) i Dardana Berishę (dobry atak), a także na Mateusza Ponitkę i Karola Gruszeckiego (przebojowość, obrona) czy Cela, Łukasza Koszarka i Adama Waczyńskiego (spokój, doświadczenie). - Jest sporo akcji, w których to inni gracze niż Slaughter podejmują decyzje o rozegraniu, są takie, w których zasłon nie stawia Marcin, tylko wysoki skrzydłowy, który potem ucieka na obwód do rzutu za trzy - tłumaczy Waczyński.

Kadrowicze są powściągliwi w określaniu celów na francuskie mistrzostwa. Dwa lata temu uwierzyli Bauermannowi, który przekonywał, że należą do europejskiej czołówki, i zgrzeszyli pewnością siebie. Teraz mówią zgodnie: - Jedziemy na EuroBasket wygrać pierwszy mecz. A potem drugi. Chcemy grać jak najlepiej, niczego więcej nie obiecujemy.

Transmisja dzisiejszego meczu Polaków z Łotwą o 17.30 na Polsat Sport News

Zobacz wideo

Najlepsze wsady z sezonu NBA i kilka innych, które też są super [WIDEO]

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.