NBA. Pierwsza runda play-off za nami. Ale się działo!

Wielkie powroty, rewelacyjne mecze największych gwiazd i bohaterów drugiego planu, rzuty równo z końcową syreną, pojedyncze akcje, które zmieniały losy całej serii - zobacz przegląd najciekawszych wydarzeń pierwszej rundy play-off NBA.

Brandon Roy odrodzenie

- Jeszcze pół roku temu nie wiedziałem, czy będę mógł w ogólę grać w kosza. A teraz taki mecz, jestem wzruszony - mówił po meczu numer 4 w rywalizacji Mavericks - Blazers Brandon Roy. W dwóch ostatnich sezonach zmagał się z ogromnymi problemami zdrowotnymi, jego kolana były na granicy wytrzymałości. Do play-off przystępował jako rezerwowy, nie był ze swojej roli zadowolony. W meczu numer 4, w trzeciej kwarcie Blazers przegrywali aż 23 punktami i wydawało się, że to już koniec. Nie dla Roy'a. Rzucający Blazers grał jak natchniony, trafiał z każdej pozycji, z obrońcą lub bez, z faulem lub bez. W czwartej kwarcie rzucił 18 punktów, trafił zwycięski rzut 39 sekund przed końcem, a Blazers wygrali ten mecz 84:82. Cała seria jednak dla Mavericks (4-2).

Gary Neal dał nadzieję...

...a Grizzlies w piątek pozbawili Spurs złudzeń. Mecz numer pięć. Spurs musieli wygrać, by uniknąć odpadnięcia z serii play-off w pięciu meczach. Na 1,7 sekundy przed końcem Spurs przegrywali 94:97, ale mieli piłkę. Trener Gregg Popovich świetnie rozrysował akcję. Piłkę z autu wyrzucał Ginobli, George Hill zbiegł do rogu i ściągnął za sobą obrońcę. Duncan postawił dobrą zasłonę Gary'emu Nealowi, do którego trafiło podanie. Ten zrobił jeden kozioł w prawą stronę i wyszedł w górę. Trafił mimo próby bloku O.J. Mayo. Trybuny At&T Center eksplodowały. Spurs wygrali po dogrywce 110:103, ale po piątkowej porażce w Memphis odpadli w pierwszej rundzie (2-4).

Jamal Crawford - Orlando Killer

Crawford był bohaterem meczu numer trzy. Rzucił 18 ze swoich 23 punktów w drugiej połowie spotkania. - Próbowałem rzucać z mojej ulubionej strefy, z najlepszych pozycji. Kiedy mi się udawało, czułem się świetnie - wyjaśniał po meczu swoją skuteczność. Atlanta prowadziła przez większą część spotkania, ale mecz był zacięty do samego końca. 47 sekund przed końcową syreną punkty Ala Horforda dały Hawks ponowne prowadzenie 85:84. Orlando nie umiało skutecznie skończyć akcji, a wynik przypieczętował Crawford. 5,7 sekundy po serii zwodów rzucił z ponad 7 metrów nad wyprostowanym jak struna Jameerem Nelsonem, piłka odbiła się od tablicy i wpadła do kosza. Hawks wygrali w serii z Magic 4-2.

Szalone triple-double Chrisa Paula

Horents i Chris Paul zaskoczyli Lakers świetną grą w ataku i obronie. W meczu numer cztery Paul miał 27 punktów, 15 asyst i 13 zbiórek. Zdobył 14 z 24. punktów dla swojego zespołu w kluczowej czwartej kwarcie,  dziewięć sekund przed końcem meczu po jego asyście Jarrett Jack dał Hornets prowadzenie 90:86 i w konsekwencji remis w serii 2-2. Lakers wygrali zdecydowanie dwa kolejne mecze i to oni zagrają w półfinale Konferencji Zachodniej.

Słodko-gorzki Carmelo Anthony

W meczu numer dwa serii Knicks - Celtics osamotniony Carmelo Anthony zdobył 42 punkty trafiając 14 z 30 rzutów z gry (4/8 za trzy) i 10 z 11 wolnych. Z 17 zbiórek pięć zaliczył w ataku. ale jego New York Knicks przegrali w Bostonie 93:96. Triumfowali Celtics, którzy w końcówce grali bezbłędnie i w ataku, i w obronie. W serii play-off bostończycy wygrali 4-0.

Na kłopoty Derrick Rose

Faworyt wyścigu po tytuł MVP sezonu zasadniczego Derrick Rose rozmontował obronę Pacers już w pierwszym meczu play-off. Rzucił wtedy 39 punktów, wściekle atakował kosz i wymuszał kolejne faule rywali. Fenomenalnie zagrał ostatnie dwie minuty. Jedyne, z czym miał problem, to rzuty z dystansu (spudłował wszystkie dziewięć prób). Nadrabiał niesamowitymi wejściami pod kosz, szybkością, agresją w obronie. Rzucił 39 punktów, z czego aż 19 z linii rzutów wolnych. Miał też sześć zbiórek, sześć asyst i trzy bloki. Bulls wygrali tamtem mecz 104:99, a całą serię, z problemami, 4-1.

Uwaga! Leci Ibaka

Gwiazdami Oklahoma City Thunder są Kevin Durant i Russell Westbrook, ale awansu do drugiej rundy po tylko pięciu meczach z Nuggets by nie było, gdyby nie fenomenalny Serge Ibaka. W ataku potrafi błysnąć, jednak to gra w obronie jest jego największym atutem. W meczu numer pięć, gdy Kevin Durant w zasadzie w pojedynkę wykończył Nuggets w końcówce, Ibaka był murem nie do przejścia w obronie. W całym meczu zablokował aż dziewięć rzutów rywali, z czego trzy kluczowe bloki miał w ostatnich trzech minutach. W tym ten na Brazylijczyku Nene.

Wade'a przestała boleć głowa

Dwyane Wade rzucił 32 punkty i miał 10 zbiórek w meczu numer trzy z Philadelphią 76ers. Wade w ostatnich tygodniach dość często skarżył się na potworną migrenę, która nie pozwalała mu normalnie funkcjonować, słabo zagrał w dwóch pierwszych meczach, za to w trzecim pokazał na co go stać. Rewelacyjnie grał zwłaszcza na przełomie trzeciej i czwartej kwarty, gdy Heat odskoczyli na 10 punktów. Trafiał z nieprawodopodobnych pozycji, dobijał rzuty partnerów, był nie do zatrzymania. A Heat wygrali serię z Sixers w pięciu meczach.

Więcej o: