NBA. Co się dzieje z drużyną Gortata [Pięć punktów]

Washington Wizards nie wyglądają teraz na drużynę, która mogłaby cokolwiek ugrać nawet na słabym wschodzie. Jednym z problemów jest to, że zespół nie wykorzystuje we właściwy sposób Marcina Gortata - pisze dziennikarz Sport.pl Michał Owczarek.
Marcin Gortat Marcin Gortat GEOFF BURKE

Brakuje siły ognia

Washington Wizards przegrali 11 z ostatnich 13 meczów. Mają serię sześciu porażek z rzędu - najdłuższą w sezonie. Nie są w stanie nie tylko wygrać z faworytami, ale cięgi zbierają także od najsłabszych drużyn w lidze. Wizards jeszcze w grudniu byli na drugim miejscu na wschodzie, po sobotniej wtopie z Philadelphia 76ers są na piątym miejscu, ale tuż za nimi czają się Milwaukee Bucks (pół meczu straty). Sytuacja drużyny Gortata przed zbliżającą się wielkimi krokami fazą play-off wygląda co najmniej źle. Co się dzieje z Wizards?

Wizards w lutym tylko dwukrotnie rzucili więcej niż sto punktów, w sześciu z jedenastu ostatnich meczów nie uciułali nawet 90 punktów. Po części to efekt solidnej gry rywali w defensywie, ale przede wszystkim mizernych możliwości ofensywnych Wizards. Gdy zabrakło Bradley?a Beala (z powodu kontuzji opuścił osiem ostatnich meczów), siła rażenia i wszechstronność ataku zmalała. Rasual Butler, który był jednym z największych zaskoczeń końcówki roku, obniżył w styczniu i lutym loty, 37-letni Paul Pierce nie ma aż tyle siły, a John Wall gra ostatnio bardzo chimerycznie.

 

Wizards - Bulls Wizards - Bulls ALEX BRANDON/AP

Zespół został źle zbudowany

Ofensywne problemy Wizards po części biorą się z tego, że zespół został źle zbudowany.

Koszykówka w NBA cały czas ewoluuje. W ostatnich latach podstawą jest tzw. spacing, czyli poszerzanie pola gry, a nacisk jest kładziony jest na umiejętności strzeleckie, zwłaszcza rzuty z dystansu. Wymaga się tego także od tzw. silnych skrzydłowych - ci którzy potrafią trafiać z dystansu regularnie są bardzo cenieni, bo dzięki nim siła ofensywna i nieprzewidywalność zespołu w ataku rośnie.

Wizards poszli pod prąd. Mają w sumie sześciu podkoszowych, ale żaden z nich nie potrafi raz za razem trafiać z dystansu, większość takich rzutów nawet nie próbuje. Co ciekawe, Wizards są jedną z najlepszych drużyn pod względem skuteczności z dystansu, ale takich rzutów oddają w meczach mało. Bo nie ma kto rzucać.

Brakuje także ofensywnie nastawionego obwodowego, też z dobrym rzutem z dystansu. Paul Pierce ma mnóstwo doświadczenia, jest liderem w szatni, ale nie ma już zdrowia, by ciągnąć co mecz zespół na parkiecie. Otto Porter fizycznie przegrywa pojedynki z rywalami, a do tego nie ma zbyt rozwiniętego rzutu za trzy punkty. Buttler zatracił formę, Martell Webster po kontuzji formy nie odzyskał, a Ramon Sessions jest nowy w zespole.

Jakkolwiek wiele problemów Wizards mieliby w ataku, to zespół z Johnem Wallem w składzie nie powinien wyglądać tak fatalnie w ataku. Duża część winy spoczywa na trenerze Randy?m Wittmanie, który dość powolnie reaguje na to, co się z zespołem dzieje. Ostatnio sprawia wrażenie jakby do zawodników nie mógł dotrzeć.

 

Marcin Gortat i John Wall walczą z Isaiahem Canaanem, Lucem Mbah a Moute i Nerlensem Noelem Marcin Gortat i John Wall walczą z Isaiahem Canaanem, Lucem Mbah a Moute i Nerlensem Noelem MATT SLOCUM/AP

Gortat niewykorzystany

Gortat w tym sezonie nie podniósł się nawet na sekundę z ławki rezerwowych w aż 22 pełnych czwartych kwartach. Bilans Wizards w tych meczach? 12?10. Rewelacji nie ma. Dlaczego jeden z liderów i najlepiej opłacanych graczy, z którym Wizards latem podpisali ogromny kontrakt (60 mln dol. za pięć lat gry), nie gra? ?Decyzja trenera?.

Po meczu z Golden State Warriors, Gortat na pytanie o to, dlaczego nie zagrał w czwartej kwarcie, odpowiadać już nie chciał. Był sfrustrowany, dziwić mu się nie sposób. Trener Wittman stwierdził, że musiał obniżyć skład, by dostosować się do rywali. Tłumaczenie co najmniej dziwne, bo Gortat był w tamtym meczu najlepszym graczem Wizards i to Warriors musieli się w obronie pod niego dostosowywać.

Niektórzy wskazują na to, że z Gortatem zespół broni gorzej, ale to nie do końca prawda. W pierwszych trzech kwartach defensywa Wizards plasuje się w pierwszej dziesiątce (a wtedy Polak najczęściej jest na parkiecie), w czwartych jest jedną z pięciu najgorszych w całej lidze. Gortat radzi sobie nie najlepiej, ale i jego partnerzy też nie są mistrzami obrony w końcówkach kwart.

Drugi gortatowy ?problem? to niewykorzystanie w ataku. Od lat wiemy, że Polak najbardziej efektywny jest w akcjach z zasłoną, świetnie ścina po pick?n?rollach i wykańcza wejścia pod kosz. W Wizards te umiejętności są zepchnięte na margines, co jest zastanawiające, bo Gortat ma obok siebie jednego z najdynamiczniejszych rozgrywających w NBA, wydawałoby się, że idealnego do takich zagrań, ale nie jest to wykorzystane.

 

Marcin Gortat Marcin Gortat JESSE JOHNSON

Straty, straty, straty

Wizards tracą średnio 15,2 piłek na mecz. Gorszych w tym elemencie jest tylko sześć drużyn w NBA. Straty biorą się z problemów drużyny w ataku, niedokładności i tzw. spacingu, czyli rozstawienia graczy na parkiecie. Nie da się też oddzielić strat od problemów zespołu z rzucaniem, bo więcej strat, to też mniej akcji ofensywnych zakończonych rzutem, a tym samym Wizards spędzają więcej czasu na grze w obronie niż w ataku.

 

Wizards - Bulls Wizards - Bulls ALEX BRANDON/AP

Motywacja?

Wizards mają średnio 1,5 przechwytu mniej niż rywale na 100 posiadań. Oddają tylko 21,3 rzutu wolnego na mecz, trafiając z niespełna 75-procentową skutecznością. Wymuszają nieco ponad 19 fauli na mecz. We wszystkich tych kategoriach statystycznych Wizards są w dolnej połówce ligi. To liczby, które często, choć nie zawsze, pokazują zaangażowanie zawodników. A tej motywacji ostatnio w graczach Wizards nie widać.

Zwróćcie uwagę na zachowanie ławki w trakcie gry, jak zachowują się gracze, gdy schodzą na przerwę na żądanie, co robią po udanych jak i nieudanych zagraniach. Wizards sprawiają jakby zeszło z nich powietrze, a każdy gracz był oddzielnym bytem.

Koszykarze też chyba dostrzegli, że nie są drużyną przez wielkie ?D?. Przed meczem z 76ers byli razem na kolacji w restauracji Fogo de Ch?o. Może to dla nich nowy początek?