Dwutaktem przez NBA (1). Królewska niespodzianka

Ile Bryantowi brakuje do Jordana, a ile do Havlicka, ilu zdrowych zawodników ma Oklahoma City Thunder i co się dzieje z bohaterem jednego z transferów lata

Królewska niespodzianka

Cztery wygrane w pięciu meczach - to dorobek Sacramento Kings. Choć wiele mówiło się o tym, że Kings zespół znów źle zbudowali, niepotrzebnie pozbyli się Isaiaha Thomasa i są skazani na grę w nizinach NBA, to na razie ich forma robi wrażenie. Dwa razy ograli Denver Nuggets, wyrwali zwycięstwa Los Angeles Clippers i Portland Trail Blazers. DeMarcus Cousins gra jakby był kandydatem do Meczu Gwiazd, Darren Collison ma zyciowe statystyki, a Rudy Gay trafia dość regularnie. Do tego obrona, zwłaszcza pod koszem, sprawia rywalom sporo problemów.

Wyniki Kings to niespodzianka pierwszych dni sezonu. Ale od razu rodzą się pytania: Czy to chwilowy wzrost formy jak np. Philadelphia 76ers, która zaczęła poprzedni sezon od trzech zwycięstw, a i tak skończyła z najgorszym bilansem w lidze czy może nagle wyskoczył czarny koń, jak w zeszłym roku Phoenix Suns, którzy do ostatnich dni walczyli o play-off?

Odpowiedź wkrótce, bo terminarz Kings jest dość trudny. W zasadzie do końca miesiąca czeka ich ścieżka zdrowia: zmierzą się m.in. dwa razy ze Spurs, Grizzlies i Pelicans, raz z Mavericks, Rockets, Bulls i Timberwolves.

Trójka bez porażki

Memphis Grizzlies, Houston Rockets i Golden State Warriors - tylko trzy drużyny jeszcze w tym sezonie meczu nie przegrały. Z tej trójki najbardziej imponują Warriors, którzy mieli najtrudniejszy terminarz pierwszych spotkań. Wrażenie robi wygrana z Portland Trail Blazers (95:90) i środowa deklasacja Los Angeles Clippers (121:104). Liderów jest dwóch - Stephen Curry ze średnią 26 punktów, 7,3 zbiórki i 7 asyst na mecz oraz Klay Thompson, który rzuca średnio 27 punktów na mecz i już raz w tym sezonie przekroczył granicę 40 punktów. W meczu z Lakers rzucił ich 41. Od początku sezonu udowadnia, że jego gra to już nie tylko rzuty z dystansu - teraz zaczął częściej wchodzić pod kosz. Warte 70 milionów dolarów przedłużenie kontraktu z Warriors już się spłaca.

Lance Stephenson Lance Stephenson CHUCK BURTON/AP

Gdzie jest Lance?

Transfer Lance'a Stephensona z Pacers do Hornets był jednym z większych wydarzeń lata. W klubie liczyli, że znajdą ciekawe uzupełnienie ofensywnego arsenału drużyny, której atak opierał się w dużej mierze na barkach Ala Jeffersona. Początek sezonu Stephensona to jedno z największych rozczarowań pierwszego tygodnia NBA. Jest tradycyjnie solidny w zbiórkach, ale jego gra w ataku to istny chaos. Straty i mizerna skuteczność z gry - nie tego oczekuje się od gracza, który ma dostarczać punkty. Ale trener Steve Clifford na razie reaguje spokojnie. - Musimy być cierpliwi i pozwolić mu rozwijać się w jego tempie. On ma dopiero 23 lata i ma szansę rozwinąć się w dobrego gracza.

Na razie głośniej niż o grze Stephensona jest z powodu telewizyjnego ujęcia z meczu z Knicks, gdy nagle gracz Hornets wyskoczył jak królik z kapelusza.

Kobe Bryant Kobe Bryant MARK J. TERRILL/AP

Liczniki Bryanta

Lakers przegrywają (mają bilans 0-5), ale Kobe Bryant pewnie kroczy po swoje rekordy. W pięciu spotkaniach tego sezonu rzucił 138 punktów i zbliżył się na liście strzelców wszech czasów do Michaela Jordana na 454 punkty. Jeśli utrzyma formę, jeszcze w tym roku zostanie trzecim graczem na liście, za Karlem Malone'm i Kareemem Abdul-Jabbarem.

Znacznie szybciej Bryant może pobić inny, mniej chlubny rekord - największej liczby spudłowanych rzutów. Od blisko czterech dekad liderem jest legenda Boston Celtics John Havlicek, który spudłował 13 417 rzutów. Bryant po pięciu meczach ma ich tylko 25 mniej.

Oklahoma City Hospital

Kevin Durant i Russell Westbrook wykluczeni z gry na długie tygodnie. Podobnie jak Anthony Morrow. Reggie Jackson zaczął sezon z kontuzją, by wrócić tylko na chwileczkę i znów wylądować u medyków z problemem z udem. Perry Jones już się szykował, by błyszczeć pod nieobecność liderów, uszkodził kolano. Serge Ibaka ma drobny problem z kostką, podobnie jak Grant Jerrett, a urazy stóp doskwierają Mitchowi McGary'emu i Andre Robersonowi. Jeremy'ego Lamba z kolei bolą plecy. W sumie mniejsze lub większe urazy trapią aż 11 graczy. Thunder z pierwszych pięciu meczów wygrali jeden. Przed sezonem typowano zespół do gry w finale NBA, po serii kontuzji wydaje się, że nawet o awans do play-off może być ciężko.

Zwycięski rzut Gordona Haywarda Zwycięski rzut Gordona Haywarda RICK BOWMER/AP

Rzut tygodnia: Gordon Hayward

- Rany, jakie to było piękne! Gordon Hayward krzyczał z radości przy linii bocznej, a przed nim skakał dzieciak w koszulce swojego bohatera. O zwycięstwie Utah Jazz z Cleveland Cavaliers 102:100 pod koniec sezonu nikt nie będzie pamiętał, ale w tej chwili to jedno z najbardziej niesamowitych wydarzeń rozgrywek - pisze Łukasz Cegliński ze Sport.pl. Dla Jazz było to drugie zwycięstwo w sezonie, Cavaliers mają bilans 1-3

Hayward mecz zagrał rewelacyjny. 21 punktów z 7/12 z gry i 7/7 z wolnych oraz cztery zbiórki, siedem asyst - to jego dorobek statystyczny, a oprócz tego miał dużo mądrych zagrań w ataku i skutecznie grał w obronie. A zanim trafił zwycięski rzut popisał się taką akcją:

Wsad tygodnia: James Ennis

Debiutant James Ennis z Miami Heat pokazuje, co to znaczy wziąć kogoś na plakat. W roli "splakatowanego" Rasaul Butler.

Blok tygodnia: Nerlens Noel

Jest niewiele powodów by oglądać mecze Philadelphii 76ers. Nerlens Noel to jeden z nich. Jego blok na Jamesie Hardenie to kandydat do bloku miesiąca:

Flop sezonu?

NBA walczy z flopowaniem, czyli udawaniem fauli. Ale gracze nadal próbują. Czasem przybiera to kuriozalne formy.