Gdzie zagra LeBron James w kolejnym sezonie?

LeBron James po finale NBA nie był w stanie powiedzieć, co dalej z jego karierą. Wydaje się jednak, że ostatni mecz w barwach Cleveland Cavaliers ma za sobą. A to oznacza lipcowe szaleństwo transferowe dla całej NBA.

Cleveland Cavaliers forward LeBron James reacts to a call during the second half of Game 1 of basketball's NBA Finals between the Golden State Warriors and the Cavaliers in Oakland, Calif., Thursday, May 31, 2018. (AP Photo/Ben Margot)
BEN MARGOT/AP

Na czas, gdy najlepszy koszykarz NBA naszych czasów i jeden z najlepszych w historii będzie decydował, gdzie zagra w kolejnym sezonie niemal cała liga wstrzyma oddech i poczeka. Dopiero wtedy przyjdzie czas na kontrakty dla innych. Nie ma klubu w NBA, który nie chciałby mieć Jamesa u siebie. I od czasu słynnej decyzji Jamesa z 2010 roku nie należy wykluczać żadnego scenariusza. Ograniczenia budżetowe? Determinacja i sprawność generalnych menedżerów bywa niedoceniana.

Gdy po ostatnim finałowym meczu James był wypytywany o przyszłość, na różne sposoby, powiedział tak: - Zawsze pod uwagę biorę dobro mojej rodziny. Moi dzieci były o wiele młodsze, gdy poprzednio zmieniałem klub. Teraz mam nastolatka, prawie nastolatka i dziewczynkę, której wtedy na świecie nie było. Moja rodzina ma duży wpływ na to, co postanowię. Nie mam teraz dla was żadnej odpowiedzi - powiedział James.

- Jestem wciąż głodny kolejnego tytułu. Myślę, że w tym sezonie to pokazałem. Nie chcę być częścią czegoś, co się buduje od nowa - dodał, co dla wielu było jednoznaczne.

Lista faworytów

Cleveland Cavaliers forward LeBron James looks to move past Golden State Warriors guard Stephen Curry during the first half of Game 3 of basketball's NBA Finals on Wednesday, June 6, 2018, in Cleveland. (Joshua Gunter/The Plain Dealer via AP)
SLOWA KLUCZOWE:
cleveland-cavaliers-2018;cleveland cavaliers;nba;cavs;golden-state-warriors
JOSHUA GUNTER/AP

O tym, gdzie w przyszłym sezonie zagra LeBron James dyskutuje się od początku sezonu, choć on sam starał się milczeć i nie dolewać paliwa do ognia plotek. Media śledziły każdy jego ruch i nawet z najmniejszych gestów próbowały odgadnąć, czy dane miasto ma, czy nie ma szans na to, by James biegał w ich koszulce w kolejnym sezonie.

Podczas finałowej serii nastąpiło wzmożenie plotek. W końcu na finałach byli obecni wszyscy najlepiej poinformowani dziennikarze NBA. Nie brakowało menedżerów innych drużyn, agentów. Bęben pełen plotek zaczął się kręcić z ogromną prędkością.

Stephen A. Smith z ESPN podał, że latem LeBron James spotka się z siedmioma zespołami i to ich ofert wysłucha. Na tej liście są: Cavaliers, Philadelphia 76ers, Houston Rockets, Miami Heat, Los Angeles Lakers, ale też Boston Celtics i Golden State Warriors.

Sixers faworytem?

Cleveland Cavaliers forward LeBron James drives against Golden State Warriors guard Klay Thompson during the first half of Game 3 of basketball's NBA Finals on Wednesday, June 6, 2018, in Cleveland. (Joshua Gunter/Cleveland.com via AP)
SLOWA KLUCZOWE:
cleveland-cavaliers-2018;cleveland cavaliers;nba;cavs;golden-state-warriors
JOSHUA GUNTER/AP

Philadelphia 76ers wydają się interesującą opcją. To drużyna z Konferencji Wschodniej, więc konkurencja w sezonie jest mniejsza, nie trzeba się mierzyć z mocarzami z Zachodu co chwilę. Plotkowano już o tym, że wizytował miejscowe szkoły, do których mogłyby chodzić jego dzieci. Gwiazdor Sixers, Joel Embiid, jeszcze przed zakończeniem meczu numer cztery na Twitterze rozpoczął rekrutowanie Jamesa. Sixers mają ciekawą, młodą drużynę, a LeBron jest wielkim fanem talentu Bena Simmonsa, głównego kandydata do nagrody dla najlepszego debiutanta. Do tego, mają tego samego agenta. A to oznacza, że James ma wpływ na jego karierę. Ale nie wiadomo, czy ich styl gry pasuje do siebie. James jest najlepszy, gdy ma strzelców wokół siebie, a rzut jest największą bolączką Simmonsa. A do tego, w Filadelfii szukają generalnego menedżera po ostatnim twitterowym skandalu.

Magia Kalifornii czy Florydy?

Cleveland Cavaliers forward LeBron James, center, is defended by Golden State Warriors forward Draymond Green, left, and guard Stephen Curry during the second half of Game 2 of basketball's NBA Finals in Oakland, Calif., Sunday, June 3, 2018. (AP Photo/Marcio Jose Sanchez)
MARCIO JOSE SANCHEZ/AP

Najgłośniej od miesięcy plotkuje się o Los Angeles Lakers. Ich historia i cała otoczka są nieporównywalne z żadnym innym klubem NBA. Ale to zespół, który cały czas jest w budowie. Są ciekawe nadzieje na przyszłość, jak Brandon Ingram, Kyle Kuzma czy Lonzo Ball, ale nawet z nimi, i po przekonaniu Paula George'a (to nie byłoby trudne), o walce z Warriors można raczej zapomnieć.

Miami Heat? To świetne miejsce pod względem miejsca do życia i organizacja, którą James dobrze zna, a do tego zespół ma potencjał, by znów być jedną z głównych sił na Wschodzie. O ile dokona odpowiednich ruchów transferowych. Ale czy James chciałby znów grać dla Heat? Powrót do Cleveland był magiczny, na Florydzie to już nie będzie to samo.

Dołączy do kumpla czy do wroga?

Cleveland Cavaliers forward LeBron James (23) drives against Golden State Warriors guard Stephen Curry during the first half of Game 2 of basketball's NBA Finals in Oakland, Calif., Sunday, June 3, 2018. (AP Photo/Marcio Jose Sanchez)
MARCIO JOSE SANCHEZ/AP

Houston Rockets też wykluczać nie należy. W końcu gra tam jeden z najlepszych kumpli Jamesa - Chris Paul. A zespół gra w stylu, który dawałby największe szanse na przerwanie mistrzowskiego marszu Warriors. Wymagałoby to sporej transferowej gimnastyki od generalnego menedżera Rockets Daryla Morreya, ale on nie raz udowadniał, że ma do tego talent.

LeBron James w Golden State Warriors? To brzmi kosmicznie i nieprawdopodobnie. Ale takie same były odczucia, gdy w 2010 roku odchodził do Miami Heat. Kevin Durant, czyli MVP tegorocznych finałów, też latem będzie mógł podpisać nowy kontrakt. Wątpliwe, by zmienił klub. Ale czy nie dogadałby się z Jamesem? Obaj chyba są już na takim etapie swoich karier, że w nosie mają to, co piszą o nich media czy jak reagują kibice-hejterzy.

Z wytypowanych przez Smitha klubów to Celtics wydają się najmniej prawdopodobni. Co nie znaczy, że to się wydarzyć nie może.

Do Cavs raczej nie wróci

Cleveland Cavaliers forward LeBron James (23) is helped off the floor by teammates during the first half of Game 2 of basketball's NBA Finals against the Golden State Warriors in Oakland, Calif., Sunday, June 3, 2018. (AP Photo/Marcio Jose Sanchez)
MARCIO JOSE SANCHEZ/AP

Ale sytuacja może wyglądać jeszcze inaczej. James może porozumieć się z Chrisem Paulem i np. Paulem Georgem, któremu kończy się kontrakt z Oklahoma City Thunder, i de facto to oni wybiorą klub, w którym zagrają. Do menedżerów tej drużyny będzie należało zrobienie wszystkiego, by pod względem przepisów NBA stało się to możliwe. To w 2010 roku od decyzji Jamesa zaczął się trend, że to koszykarze decydują o kształcie ligi, a nie właściciele klubów.

Choć nic wykluczać na tym etapie nie należy, wydaje się, że Cleveland powiedział już "do widzenia" i więcej go w koszulce Cavaliers nie zobaczymy. Jego relacja z właścicielem klubu Danem Gilberem do najlepszych nie należy. Sam James określił ją jako "wynikającą ze stosunku pracy". A Cavaliers wiele zrobili przez ostatni rok, by Jamesa zniechęcić. Ich największe przewinienia: pozwolili na odejście Kyriego Irvinga do Celtics wbrew woli Jamesa, nie przedłużyli kontraktu z generalnym menedżerem Davidem Griffinem, nie byli w stanie wzmocnić zespołu od mistrzostwa w 2016 roku.

Przed nami trzy tygodnie plotek i domysłów. 1 lipca szaleństwo transferowe w NBA rozkręci się na dobre. Ale już 21 czerwca dostaniemy przystawkę, czyli draft NBA.