Marcina Gortata rekordy w NBA - lider Suns buduje swoją pozycję za oceanem

Ósme double-double z rzędu zaliczył Marcin Gortat w przegranym meczu z mistrzami NBA - Dallas Mavericks. Nie dość, że jest to najdłużej obecnie trwająca seria w lidze, to na dodatek pobił swój rekord w liczbie kolejnych meczów z dwucyfrową liczbą punktów i zbiórek. Jakie są inne rekordy polskiego centra na parkietach najlepszej ligi świata? Gortat nie notuje jeszcze takich liczb jak gwiazdy NBA, ale solidną postawą buduje swoją mocną pozycję za oceanem.

Najwięcej punktów - 25



Pod koniec stycznia 2011, gdy Gortat zaliczył swoją pierwszą eksplozję formy w Suns, do Phoenix przyjechali New Orleans Hornets. Gospodarze wygrali z wyżej notowanymi rywalami 104:102, a oto jak grę Polaka opisywał prosto z USA Łukasz Cegliński:

"29 sekund przed końcem meczu schodzącego z boiska Gortata pożegnała głośna owacja - Suns prowadzili 104:96, a Polak znów był bohaterem meczu. I choć w ostatnich sekundach fatalne straty gospodarzy pozwoliły Hornets zbliżyć się na dwa punkty, to zespół Gortata jednak obronił wygraną.

'Polish Hammer' zagrał znakomicie w drugiej połowie, w której zdobył aż 21 punktów i zebrał osiem piłek. Znów trafiał na różne sposoby, choć głównie po widowiskowych akcjach z zasłonami. Dostawał świetne podania od Nasha (aż 15 asyst), ale także od Granta Hilla czy nieopierzonego Zabiana Dowdella, który zastępował kontuzjowanego Gorana Dragicia."

Trafionych rzutów z gry - 11



"Najmłodszy" rekord Gortata pochodzi z meczu z San Antonio Spurs, który odbył się 15 stycznia. Mimo, że Słońca przegrały na wyjeździe 91:102, to Polak zaliczył kolejny fantastyczny występ i oddając 20 rzutów był o krok od pobicia także swojego rekordu punktowego.

"Gortat jest w rewelacyjnej formie, w niedzielę zagrał jeden ze swoich najlepszych meczów w karierze. Do pobicia punktowego rekordu zabrakło mu zaledwie dwóch punktów. Przeciwko Spurs polski środkowy w ciągu 36 minut zdobył 24 punkty" - czytamy w relacji Sport.pl

Trafionych osobistych - 8



Gortat nie cierpiał nigdy na chroniczną przypadłość niektórych centrów, którzy seryjnie pudłowali z linii rzutów wolnych. Jego średnia z całej kariery to prawie 69%, jednak należy zaznaczyć, że skuteczność w tym elemencie znacznie poprawiła się po przyjściu Polaka do Phoenix. Najwięcej osobistych Gortat trafił w spotkaniu z Sacramento Kings w lutym 2011 roku.

"Gortat, dla którego był to 200. mecz w NBA, był obok Steve'a Nasha najlepszym graczem Suns. Polak znów pokazał swój repertuar ofensywny. Punktował po dwójkowych akcjach z Kanadyjczykiem, trafiał z półdystansu, a także po zagraniach tyłem do kosza. Ani razu nie pomylił się z linii rzutów wolnych (8/8). W sumie zdobył 20 punktów".

Zbiórek - 18



Jedno z najważniejszych zadań każdego centra, z którego Gortat w Phoenix wywiązuje się wzorowo. Jego rekord kariery pochodzi jednak jeszcze z czasów, gdy grał w Orlando Magic. W kwietniu 2009 roku Dwight Howard odpoczywał przed fazą play-off, a w meczu z Bucks pod tablicami rządził polski środkowy.

"Miał aż 18 zbiórek co jest jego najlepszym wynikiem w NBA. Żaden inny zawodnik w spotkaniu z Milwaukee nie przekroczył dziesięciu zebranych piłek" - relacjonował wówczas Sport.pl. To wyjazdowe spotkanie zostało niestety przegrane przez Magic 80:98.

Swój rekord Polak wyrównał w marcu 2011 roku, gdy już w barwach Suns, także zebrał 18 piłek - tym razem przeciwko Denver Nuggets we własnej hali. Ten mecz także zakończył się porażką drużyny Gortata - tym razem 97:116.

Wart odnotowania jest także wynik, jaki polski środkowy osiągnął w mecz z Celtics w styczniu 2011 - zebrał wówczas aż 16 piłek tylko pod bronionym koszem.

Bloków - 5



Kolejny element, który każdy solidny center powinien mieć opanowany do perfekcji. Gortatowi trzykrotnie zdarzyło się zaliczyć po pięć bloków w jednym meczu, a pierwszy z nich - z grudnia 2008, Polak zapamiętał jednak pewnie z całkiem innego powodu. Orlando wygrało z Jazz 103:94, a oto jak wydarzenie to uczciło Z Czuba.pl:

"Co prawda kontuzja Dwighta Howarda jest niegroźna, ale lekarze zalecili mu krótki odpoczynek, w związku z czym, po raz pierwszy w karierze gwiazdor Magic opuścił mecz swojej drużyny. Ogromną dziurę ziejącą pod koszem Orlando spróbował wypełnić nasz koszykarz, który tym samym osiągnął to czego najstarsi górale nie mają prawa pamiętać, a znający się na koszykówce filozofowie, śnić - jako pierwszy zawodnik z Polski wystąpił w pierwszej piątce. Co prawda 30 minut, które spędził na parkiecie można było wykorzystać nieco lepiej, ale 4 punkty i 4 zbiórki nie mówią wszystkiego o występie Gortata. Na aplauz zasłużył sobie bowiem za 5 bloków i skuteczne uprzykrzanie życia centrowi Utah, Mehmetowi Okurowi, który trafił tylko 2 z 12 rzutów".

Później Polak zaliczył pięć "czap" jeszcze w spotkaniach z Raptors (marzec 2011) i z Cavaliers (w styczniu tego roku).

Asyst - 5 i Przechwytów - 4



Mniej ważne dla centra statystyki jednak i tutaj Gortat potrafił się wykazać. W wygranym 92:75 meczu z Detroit Pistons rozegranym w Sylwestra 2010 roku, Polak zaliczył pięć asyst - "Gortat nigdy nie podawał tyle. Do tej pory pięciokrotnie miał po dwie asysty, więcej, aż do piątku, nigdy mu się nie udało uzyskać. Polak dobrze oddawał na obwód - aż cztery z jego podań kończyły się celnymi trójkami. Środkowy, obok rezerwowego rozgrywającego Gorana Dragicia (też miał pięć asyst), był najlepszym podającym w meczu z Pistons. Steve Nash zakończył mecz z dwoma asystami."

Z kolei najwięcej przechwytów padło łupem Polaka dokładnie rok później, gdy w przegranym spotkaniu z najlepszą drużyną zachodu - Oklahoma City Thunder, cztery razy odebrał piłkę rywalom.

* 24 stycznia, 21:58 - poprawiony błąd w nazwie klubu z Oklahomy

Minut - 53



Co do czasu spędzanego na parkiecie Gortat nie ma z tym większych problemów od kiedy w grudniu 2010 trafił do Suns. W ostatnim sezonie w Orlando spędzał na parkiecie średnio 15,8 minuty, jednak w Phoenix czas ten wydłużył się już do ponad 30 minut na mecz. Najwięcej - bo aż 53 minuty - zagrał Polak 22 marca 2011 roku w spotkaniu, jakie Phoenix przegrało w LA z Lakers. Drużyna Gortata uległa 137:139, poddając się dopiero po trzech dogrywkach!

"Takiego meczu Marcina Gortata jeszcze nie widziałem! 24 punkty, 16 zbiórek i świetna obrona przeciwko Pau Gasolowi. 53 minuty na boisku i walka do ostatniej sekundy z najlepszą drużyną NBA w XXI wieku. Mistrzowie Los Angeles Lakers pokonali Phoenix Suns 139:137 dopiero po trzech dogrywkach, a Polak był jednym z bohaterów wieczoru.

Gortat nie pobił swojego rekordu punktów (25) ani zbiórek (18), ale wtorkowy mecz był kolejnym krokiem w jego karierze" - tak mecz ten widział Łukasz Cegliński. Oby kolejnym wielkim krokiem "Polskiego Młota" było zapewnienie swojej drużynie awansu do fazy play-off, gdzie na pewno nie zabraknie następnych "rekordowych" meczów.