Sport.pl

Turów Zgorzelec zagra w eliminacjach Euroligi

Do bram prestiżowej Euroligi dobija się zgorzelecki PGE Turów. Koszykarze wicemistrzów Polski wystąpią w eliminacjach tych rozgrywek. Mecze pucharowe będą rozgrywali najpewniej w Zielonej Górze.
Tak jak informowaliśmy przed kilkoma dniami, zapadła już decyzja o występach wicemistrzów kraju w europejskich pucharach. PGE Turów będzie walczył w eliminacjach najbardziej prestiżowych rozgrywek koszykarskich Starego Kontynentu - Eurolidze. Gdyby zgorzelczanom udało się wywalczyć awans, po raz pierwszy w historii w Eurolidze grałyby dwa kluby z Polski. Pewne miejsce w fazie grupowej mają mistrzowie Polski Asseco Prokom Gdynia.

- Zgłaszamy się do rundy eliminacyjnej Euroligi i będziemy starali się o to, aby zagrać w tych rozgrywkach. Nie wiemy jeszcze gdzie dokładnie zagramy. Polityka budowania składu pozostaje niezmieniona, dalej ciężko pracujemy i mamy swoją filozofię - mówi prezes PGE Turowa Zgorzelec, Jan Michalski.

Turnieje eliminacyjne Euroligi będą rozgrywane w dwóch miastach, w każdym z nich wystąpi po osiem drużyn w systemie ćwierćfinał, półfinał, finał. Przegrywający jeden mecz odpada z dalszej rywalizacji. Do Euroligi awansuje najlepsza drużyna z każdego miasta, w którym rozgrywane będą kwalifikacje. Wśród drużyn, które będą walczyły o awans są m.in. tak znane marki koszykarskie jak Lietuvos Rytas, Asvel Basket, BC Khimki, Galatasaray Cafe Crown, Spirou Basket Charleroi czy CEZ Nymburk, KK Buducnost, Cholet Basket, Gravelines Dunkierka.

Władze klubu ze Zgorzelca podkreślają na oficjalnej stronie internetowej, że występy w eliminacjach nie będą łatwe, ale zdobyte dzięki rywalizacji z najlepszymi doświadczenie ma procentować w przyszłości i być krokiem w stronę gry w Eurolidze dwóch polskich zespołów.

Mecze w europejskich pucharach zgorzelczanie będą rozgrywali w hali w Zielonej Górze. Taka decyzja jest podyktowana faktem braku odpowiedniego obiektu sportowego w Zgorzelcu. Stara hala Centrum Sportowego, w której Turów rozgrywa mecze Tauron Basket Ligi nie spełnia wymogów federacji ULEB, która jest odpowiedzialna zarówno za rozgrywki Euroligi jak i Pucharu Europy. Zgorzelecka arena jest zbyt mała i nie ma potrzebnej infrastruktury oraz zabezpieczeń, które mogłyby zaakceptować władze ULEB.

- Wysłaliśmy zgłoszenie hali w Zielonej Górze, bo w przypadku meczów w Eurolidze wymagane było posiadanie obiektu na minimum pięć tysięcy widzów. Poza tym ta hala spełnia wszelkie normy stawiane przez władze ULEB - wyjaśnia Jan Michalski.

Jeśli Turowowi nie uda się wywalczyć jednego z dwóch miejsc gwarantujących udział w Eurolidze, klub na pewno wystąpi na zapleczu tych prestiżowych rozgrywek i po roku przerwy powróci do rywalizacji w Pucharze Europy. Gdyby do tego doszło, w klubie zastanawiają się nad tym, by jedno ze spotkań rozegrać w swoim obiekcie w Zgorzelcu.

Przypominamy, że PGE Turów Zgorzelec występował w europejskich pucharach już trzykrotnie. Dwa razy drużynę w EuroCup prowadził Saso Filipovski i w 2008 roku znalazł się nawet wśród ósemki najlepszych zespołów tych rozgrywek. Następne sezonu nie były już tak udane, a zgorzelczanie dwukrotnie nie byli w stanie wyjść z grupy.

Więcej o: