Sport.pl

Euroliga. Prokom zapłaci za brak transmisji?

Canal+ i Orange Sport negocjują kupno praw telewizyjnych Euroligi koszykarzy. Jeśli żadna z tych stacji nie będzie pokazywać w Polsce meczów Asseco Prokomu Gdynia, koszty produkcji transmisji poniesie klub.
Więcej o koszykówce czytaj w specjalnym serwisie Sport.pl »

Euroliga wystartowała w poniedziałek meczem pomiędzy

Olympiakosem Pireus i Realem Madryt (82:66). Prokom swoje pierwsze spotkanie rozegra w środę w podmoskiewskich Chimkach. We wtorek wieczorem ma się okazać, czy spotkanie pokaże polska telewizja.

Od 2005 roku Euroligę pokazywał Canal+, ale już dwa lata temu, po wygaśnięciu poprzedniej umowy, stacja zastanawiała się nad jej kontynuacją. Cena praw telewizyjnych (400 tys. euro plus koszty produkcji) była nieporównanie większa niż zainteresowanie, które wzbudza w Polsce koszykówka, i to nawet ta na najwyższym poziomie.

Ostatecznie Canal+ podpisał nową umowę z Euroligą tuż przed sezonem 2008/09, ale teraz sytuacja się powtarza - na dwa dni przed inauguracyjnym meczem Prokomu wciąż nie wiadomo było, czy Canal+ pokaże elitarne rozgrywki. Paradoksalnie ma to miejsce po awansie mistrzów Polski do ćwierćfinału w poprzednim sezonie.

Dlaczego Canal+ nie zdecydował się na kolejny zakup praw? Szef sportu tej stacji Jacek Okieńczyc od kilku dni nie odbiera telefonu. - To może być taktyka, bo w ostatniej chwili kupuje się taniej albo po kosztach - mówi Sport.pl osoba zorientowana w negocjacjach telewizyjnych. Z informacji "Gazety" i Sport.pl wynika, że cena praw jest i tak już sporo niższa niż dwa lata temu - ok. 150 tys. euro.

Problemem może być także niska oglądalność transmisji, i to nawet z najważniejszych spotkań Prokomu - Canal+ danych nie ujawnia, ale w środowisku krążą badania, z których wynika, że spotkania o awans do Final Four z Olympiakosem oglądało średnio zaledwie 17 tys. osób.

Jeśli żadna polska stacja nie kupi praw do transmisji, kosztami produkcji obciążony zostanie Prokom. Euroliga wymaga rejestrowania każdego meczu na potrzeby własnych transmisji internetowych oraz telewizji z innych krajów. Koszt produkcji jednego spotkania to ok. 40 tys. złotych. Prokom rozegra w Eurolidze minimum pięć spotkań w Gdyni.

- Zdaję sobie sprawę, że przy czarnym scenariuszu sami możemy płacić za sygnał telewizyjny, ale myślę, że to nie nastąpi - mówi prezes mistrza Polski Przemysław Sęczkowski. - Euroliga prowadzi rozmowy ze stacjami nie tylko w Polsce, ale również z ich centralami. Tak jest np. w przypadku Canal+ i wszystko wskazuje na to, że to właśnie ta stacja ponownie pokaże nasze mecze.

Pokazywaniem Euroligi bardzo zainteresowane jest jednak także Orange Sport, które od dwóch lat pokazuje razem z Canal+ NBA, a od tego sezonu prezentuje także mecze Prokomu we wschodnioeuropejskiej lidze VTB.

Orange Sport to jedyna zainteresowana męską Euroligą stacja. - My skupiamy się na Tauron Basket Lidze, reprezentacji Polski oraz Eurolidze kobiet, którą zaczniemy pokazywać w tym roku - mówi Jarosław Idzi, dyrektor programowy TVP Sport. Polsat i nSport nie wykazują zainteresowania koszykówką.

Chris Thomas ponownie w Anwilu Włocławek


Więcej o: