Koszykówka. MŚ do lat 17. Polacy w półfinale! Medal na wyciągnięcie ręki

Reprezentacja Polski do lat 17 w półfinale mistrzostw świata! Młodzi zawodnicy trenera Jerzego Szambelana w parnej hali w Hamburgu pokonali Serbię i o wielki finał zagrają z Litwą. Ma MŚ Polacy jeszcze nie przegrali meczu.
Wojownicy w pófinale - czytaj blog Łukasza Ceglińskiego ?

Polaków przed meczem z Serbią wszyscy ostrzegali. Serbowie, choć wygrali tylko dwa z pięciu meczów w pierwszej rundzie, byli uważani za najgroźniejszą drużynę z drugiej grupy zaraz po reprezentacji USA. Polacy mieli także w pamięci mecz o brązowy medal zeszłorocznych mistrzostw Europy do lat 16, kiedy to Serbowie byli górą.

Przez pierwsze dwie minuty było widać, że jeszcze te wszystkie przestrogi w głowach im tkwiły i potrzebowali czasu na przystosowanie. Być może wpływ miał także ukrop panujący w Sport Halle w Hamburgu - termometry wskazywały blisko 30 stopni. Trener Jerzy Szambelan szybko dokonał zmiany - Piotra Niedźwieckiego zastąpił Tomasz Gielo. I był to strzał w dziesiątkę!

Gielo wniósł wiele ożywienia do gry, zwłaszcza pod koszem. Świetnie współpracował z Przemysławem Karnowskim w ataku, skutecznie neutralizował rywali w obronie. Po jego bloku grupa około 30 polskich kibiców aż podskoczyła w górę. Dobra gra Gielo obudziła Ponitkę. Lider punktowy naszej reprezentacji zaczął niemrawo, ale potem się rozkręcił. Po dwóch jego przechwytach na połowie rywala Polska po raz pierwszy w meczu prowadziła więcej niż sześcioma punktami (16:8).

W drugiej kwarcie dał o sobie znać kapitan reprezentacji - Michał Michalak. Rzucający często brał piłkę w ręce i sam wybierał wariant rozegrania ataku. Po jego wejściu pod kosz i rzucie z półdystansu Polska prowadziła w drugiej kwarcie już 40:25. Po dobrych akcjach podkoszowych - Karnowskiego i Gielo przewaga wzrosła do 20 punktów (45:25). Serbowie pomysłu na Polaków nie mieli. Jedyne co im wychodziło, to rzuty z dystansu. Ale samymi trójkami nie byli w stanie nadrabiać strat.

Po trójce Grochowskiego Polacy schodzili do szatni prowadząc aż 53:30. Zadowoleni nucili lecące z głośników piosenki, ale wysoka przewaga ich nie rozproszyła. Na drugą połowę wyszli skoncentrowani i od początku rzucili się na rywali jakby był wynik remisowy. Serbowie agresywną, skuteczną, niemal perfekcyjną grą Polaków byli zaskoczeni. A na trybunach grupa polskich bawiła się w najlepsze. "Gramy u siebie, Polacy gramy u siebie" - śpiewali.

Gdy w trzeciej kwarcie punkty z kontry zdobył Ponitka, Serbowie tylko spuścili głowy. Na tablicy świetlnej był wynik 70:40. Rywale nie mieli już nadziei na zwycięstwo, wiary w to, że są w stanie wsypać trochę piasku w tryby świetnie funkcjonującej w piątek polskiej maszyny. Ostatecznie Polacy wygrali i w sobotę powalczą o finał MŚ.

Po tak udanym meczu całej drużyny trudno wyłonić najlepszego gracza meczu. Trzej dotychczasowi liderzy - Ponitka, Michalak i Karnowski zagrali na swoim normalnym, bardzo dobrym poziomie. Ponitak rzucił 19 punktów, Michalak 17, a Karnowski 11 i miał osiem zbiórek. Ale to iskra z ławki, czyli wejście Tomasza Gielo. Podkoszowy ze Szczecina rzucił w tym meczu 24 punkty, miał siedem zbiórek i dwa bloki. Był to jego zdecydowanie najlepszy mecz w reprezentacji.

O finał Polacy zagrają z Litwą, która pokonała gospodarzy mistrzostwa świata do lat 17 - Niemców 73:61. W drugim półfinale zmierzą się Amerykanie, którzy rozbili Australię 105:70 oraz Kanada, która pokonała Chiny 102:96. Polska i USA to jedyne zespoły, które w Hamburgu jeszcze nie przegrały meczu.

Półfinałowy mecz z Litwą w sobotę o godz. 21.15. Relację statystyczną można śledzić na hamburg2010.fiba.com, a na Fibatv.com po wykupieniu pakietu za 8 euro także relację wideo. Na stronie pzkosz.pl dostępna będzie relacja audio. Na relację na żywo zapraszamy na Sport.pl

Czytaj relację na żywo ?