Koszykarze zagrają o mundial

Rewolucja: od 2017 r. mecze reprezentacji, wzorem piłki nożnej, będą rozgrywane w trakcie sezonu ligowego. Po raz pierwszy w historii odbędą się też eliminacje do mistrzostw świata. Najpewniej z Polakami.
Od 2004 r. drużyny narodowe grają tylko od lipca do września. Igrzyska, mistrzostwa świata, mistrzostwa kontynentów, eliminacje do nich, sparingi - wszystkie mecze, zgrupowania - mieszczą się w trzech miesiącach.

Teraz system rozgrywek zmieni się w podobny do piłkarskiego - EuroBasket, tak jak Euro, będzie rozgrywany co cztery, a nie co dwa lata i nie będzie już jedynym sposobem kwalifikacji na MŚ. Koszykarski mundial będzie miał osobne eliminacje.

U kobiet zmiana kalendarza właśnie następuje, eliminacje do ME w 2017 r. rozpoczną się w listopadzie. Rewolucja u panów ruszy za dwa lata: EuroBasket 2017 będzie ostatnim według obowiązujących zasad - finalistów wyłonią przyszłoroczne sierpniowe eliminacje. Mistrzostwa, których gospodarza jeszcze nie ogłoszono, odbędą się we wrześniu, a już w listopadzie rozegrane zostaną dwa pierwsze mecze o awans do MŚ w Chinach w 2019 r. Kolejne przerwy, każde na spotkanie u siebie i na wyjeździe, przewidziano na luty, przełom czerwca i lipca, wrzesień oraz znów listopad i luty.

- Chodzi nam o promocję reprezentacji, które w nowym systemie FIBA mają być ważniejszym niż rozgrywki klubowe elementem popularyzowania dyscypliny. Nie mamy wątpliwości, że drużyny narodowe to lokomotywy europejskiej koszykówki - tłumaczy Kamil Novak, dyrektor europejskiego biura FIBA. Ostatnio tak nie było - w minionej dekadzie koszykarskie reprezentacje, szczególnie te za słabe na MŚ lub igrzyska, zredukowane zostały do drużyn sezonowych, upchniętych w przerwę między rozgrywkami NBA. Amerykańska liga niechętnie patrzyła na dodatkowe obowiązki zmęczonych co najmniej 82 meczami ligowymi koszykarzy. Powszechne były sytuacje, w których najważniejsi gracze po prostu rezygnowali z gry w kadrze, by odpocząć.

Ale zmiana systemu nie będzie bezbolesna - najbardziej odczują ją ci, którzy mają wielu reprezentantów w NBA. Gdyby rewolucja zaczynała się teraz, w Europie najwięcej traciłaby Francja (w tej chwili aż 11 graczy za oceanem), ale sporo także Hiszpania, Turcja, Słowenia, Rosja, Grecja, Włochy czy Chorwacja. - Nie spodziewamy się przerw w lidze NBA w listopadzie i lutym na mecze reprezentacji - mówi Novak, co oznacza, że reprezentanci grający w NBA na pewno opuszczą po cztery spotkania. Ale Czech szuka pozytywów: - Nieobecność graczy NBA w niektórych ekipach to szansa na wypromowanie innych zawodników, poszerzenie składu, tym bardziej że do każdego "okienka" będzie można zgłosić innych koszykarzy.

Problem - czy raczej "problem" - będą mieli też najsilniejsi na świecie Amerykanie, którzy dotychczas na mistrzostwa świata i igrzyska - mieli w nich gwarantowany udział - wystawiali czołowych graczy NBA. Teraz, przynajmniej w meczach w listopadzie i w lutym, będą musieli polegać na graczach nawet nie drugiego, tylko czwartego lub piątego planu - najpewniej z D-League, czyli zaplecza dla graczy, którzy nie mieszczą się w składach drużyn NBA.

Napięte będą również europejskie terminarze, w których będzie trzeba znaleźć miejsce na mecze reprezentacji, ligi krajowe oraz puchary. Ramowy kalendarz Euroligi na sezon 2017/18 pomieścił wszystkie rozgrywki, ale przy założeniach, że ligi krajowe nie mają więcej niż 16 drużyn, a Euroliga gra i w Boże Narodzenie, i tuż po sylwestrze. Tylko kto wie, jak będzie wyglądała organizacja pucharowych rozgrywek w najbliższych latach? Spółka Euroleague Basketball jest w sporze sądowym z FIBA, która udziela jej licencji na organizację rozgrywek - chodzi o nieuregulowaną opłatę za ich prowadzenie, którą dwa lata temu FIBA podniosła z 400 do 800 tys. euro rocznie. Obecny sezon ma być przejściowym, ale FIBA już dąży do zorganizowania swojej elitarnej ligi. Występy w konkurencyjnej mogłyby się kończyć sankcjami dla krajowych federacji.

Polacy z kalendarzowej rewolucji się cieszą. - Popieramy ten pomysł, bo dzięki niemu reprezentacja Polski będzie istnieć w świadomości kibiców nie tylko w wakacje, kiedy zresztą wiele osób częściej myśli o urlopie, a nie o obecności w halach, ale regularnie co kilka miesięcy w trakcie sezonu - mówi sekretarz generalny PZKosz Jacek Jakubowski. - Skończą się też żmudne wielotygodniowe letnie przygotowania, z przyjazdami na które koszykarze miewali problemy. Oczywiście problemem może być nieobecność graczy z NBA, ale nawet tak bogato reprezentowane w niej Francja czy Hiszpania zgadzają się, że ta reforma to konieczny krok dla rozwoju koszykówki w Europie - dodaje Jakubowski.

By w 2017 r. rozpocząć eliminacje do MŚ, Polacy muszą awansować na najbliższe mistrzostwa Europy, w których udział wezmą 24 zespoły. Jeśli to się nie uda, jest jeszcze szansa w dodatkowych kwalifikacjach, bo o MŚ mają walczyć 32 drużyny podzielone na osiem grup. Niewykluczone jednak, że w eliminacjach Polska znajdzie się jako gospodarz EuroBasketu 2017 - PZKosz jest w gronie 13 krajów chętnych do organizacji mistrzostw, które odbywałyby się w czterech krajach.

Dotychczas Polacy na MŚ grali raz - w 1967 r. w Urugwaju. Udali się tam jako trzeci zespół Europy, wywalczyli piąte miejsce. Od tamtego czasu nie zajęli już tak dobrej pozycji w ME poprzedzających mundial, by wystąpić na nim po raz drugi. Z trwającego EuroBasketu biało-czerwoni odpadli w 1/8 finału.

Czy rozpoznasz reprezentacje piłkarskie po koszulkach? [QUIZ]