Mike Taylor o naturalizacji A.J. Slaughtera: To konieczne, by odnieść sukces na EuroBaskecie

- To nie jest nic nowego, grali przecież w polskiej kadrze David Logan czy Thomas Kelati. Inne kraje też ściągają graczy za paszporty. Moim zdaniem to ruch konieczny, żebyśmy mogli rywalizować i odnieść sukces na najbliższym EuroBaskecie - mówi Sport.pl trener reprezentacji Polski Mike Taylor o naturalizacji amerykańskiego
Amerykanin A.J. Slaughter odebrał w czwartek polski paszport i znalazł się w 16-osobowej kadrze na wrześniowy EuroBasket we Francji. Do kadry wracają Marcin Gortat i Łukasz Koszarek, a miejsca w "16" zabrakło dla Macieja Lampego. Przygotowania do ME Polacy rozpoczną 20 lipca w Wałbrzychu. Pierwszy mecz mistrzostw we Francji - 5 września z Bośnią i Hercegowiną. W grupie Polacy zmierzą się także z Rosją, Francją, Izraelem i Finlandią.

Michał Owczarek: Wielu osobom nie podoba się to, że w kadrze zagra koszykarz, który z Polską nie ma zbyt wiele wspólnego. Dlaczego tak bardzo zależało Panu na naturalizacji A.J. Slaughtera?

Mike Taylor: - Jesteśmy podekscytowani naszym zespołem i całą szesnastką, która stawi się na zgrupowaniu. Mamy bardzo ciekawy i wszechstronny zespół, zwłaszcza z A.J. Slaughterem. To wspaniały zawodnik, w tym roku zdobywał doświadczenie grając w Panathinaikosie Ateny. Wcześniej miał dobry sezon w Francji, jest po solidnej uczelni. Znam go z Ligi Letniej, on grał dla Orlando Magic, a ja pracowałem Boston Celtics. Nasze zespoły zmierzyły się wtedy, a on zagrał bardzo dobrze. Wierzymy, że to zawodnik, który świetnie wpasowuje się do naszego składu. Mamy dobrych zawodników na skrzydłach, solidnych rozgrywających, więc możemy korzystać ze Slaughtera w różnych rolach - może grać jako rozgrywający, ale może też grać bez piłki.

Dziękuję wszystkim, którzy pomogli profesjonalnie przeprowadzić ten proces, ale to nie jest nic nowego. Przecież grali już wcześniej w polskiej kadrze David Logan czy Thomas Kelati, inne kraje też ściągają graczy za paszporty. Moim zdaniem to ruch konieczny, żebyśmy mogli rywalizować i odnieść sukces na najbliższym EuroBaskecie.

W powołanej przez pana szesnastce nie ma Macieja Lampego. Dlaczego?

- Wybrałem takich koszykarzy, którzy najlepiej będą pasowali do mojego systemu i w nich bardzo mocno wierzę. Przez cały rok z moim sztabem dokładnie analizowaliśmy sytuację. Mam ogromny szacunek do Macieja Lampego i jego osiągnięć, ale biorąc pod uwagę kierunek, w jakim zmierzamy, zdecydowałem się na innych graczy.

Przed rokiem w pańskiej drużynie nie było ani Łukasza Koszarka, ani Marcina Gortata, A.J. Slaughter też jest kimś nowym. Jak wpłynie to na styl gry kadry?

- Nie wydaje mi się, żeby nasz styl gry się zmienił diametralnie w porównaniu z poprzednim rokiem. Dodaliśmy kilka ważnych części do naszej układanki, jak Gortat, Koszarek czy wreszcie Slaughter, ale cały czas chcemy budować na fundamentach postawionych w poprzednim sezonie. Chemia w zespole będzie dla mnie piekielnie ważna. Więzi między koszykarzami, to by się wspierali i byli ze sobą blisko poza parkietem i w trakcie gry - to też istotne. Jeśli zwrócicie uwagę na tych szesnastu koszykarzy, których wybrałem, to jedna rzecz powinna rzucać się w oczy - priorytetem będzie zbudowanie drużyny, która razem walczy od pierwszej do ostatniej minuty. Wypracowanie tego będzie kluczową rzeczą podczas naszych treningów.

Oprócz powrotu gwiazd, w kadrze pojawi się kilka nowych twarzy. Co do reprezentacji mogą wnieść Karol Gruszecki czy Michał Sokołowski?

- W tym roku mamy po kilku graczy na każdej pozycji. Mamy też zawodników z różnych pokoleń - doświadczonych oraz czy takich, którzy będą chcieli wyrobić sobie nazwisko na EuroBaskecie jak Ponitka czy Waczyński, dla których to czas, by wreszcie odegrali ważne role w drużynie. Jest też młodsza generacja z Gruszeckim i Sokołowskim - to dwóch nieprawdopodobnie atletycznych młodych skrzydłowych, którzy potrzebują nieco wskazówek, instrukcji, treningów i doświadczenia. Obaj zostali docenieni za wspaniały ostatni sezon, przyglądaliśmy im się cały rok. Mają szanse znaleźć się w turniejowej dwunastce. Do zespołu mogą wnieść mnóstwo energii i takiego młodzieńczego entuzjazmu.

Czego oczekuje od koszykarzy od pierwszego dnia obozu przygotowawczego?

- Od zawodników zawsze wymagam, by ciężko pracowali, byli otwarci na wskazówki trenerów i starali się być dobrymi kolegami z zespołu. To takie moje minimum. Od pierwszego dnia dostaną wycisk, będą uczyć się szczegółów taktycznych, defensywnych, a potem zajmiemy się ofensywą. Rok temu nasz atak był najlepszy w całych eliminacjach, a teraz dodamy do niego jeszcze kilka dodatkowych dział i powinno być jeszcze lepiej. Z drugiej strony poziom rozgrywek też będzie wyższy. Mamy sporo pracy przed sobą.

Do obozu przygotowawczego jeszcze miesiąc. Jaki ma pan plany na najbliższe tygodnie?

- Cały rok spędziłem doszkalając się. Byłem na stażach w Spurs, Clippers, na uniwersytecie w Miami, gdzie starałem się stawać lepszym trenerem. Bardzo dużo dały mi obserwacje różnych systemów gry. Najbliższe tygodnie to kluczowy moment przygotowań. Będę zajmował się opracowywaniem planów treningowych, koncepcją struktury zespołu, pomysłami na motywację i sprawdzeniem, czy mam wszystko, co mi jest potrzebne do pracy. Po drugie, będę prowadził kliniki trenerskie, być może wezmę udział jak przed rokiem Marcin Gortat Camp, a potem będę miał chwilkę odpoczynku. Cały rok czekaliśmy i szykowaliśmy się na ten moment. Gdy zacznie się obóz przygotowawczy, będziemy gotowi.

Jak latają bogaci sportowcy? Luksusowo, prywatnymi odrzutowcami [ZDJĘCIA]


Czy reprezentacja koszykarzy powinna wzmacniać się naturalizowanym graczem?