EuroBasket. Czas zacząć wierzyć w koszykarzy?

- Mamy być nieustępliwi, bezczelni, wręcz aroganccy. Wierzymy, że uda się zdobyć medal. Po to jedziemy na mistrzostwa Europy - mówią zawodnicy, których odmienił trener reprezentacji Dirk Bauermann
W poniedziałek Polacy pokonali 82:79 Włochów i z bilansem 3-0 wygrali turniej w Antwerpii, w którym brali udział inni finaliści wrześniowych mistrzostw na Słowenii - Izrael i Belgia.

Na najlepszego gracza turnieju wybrano Macieja Lampego. Jego nazwisko usłyszałem w zatłoczonym autobusie, jadąc na lotnisko, by porozmawiać z koszykarzami. - Lampe to kozak - mówił jeden z pasażerów do kolegi. - Z Gortatem tworzą mocną pakę. Grupę mamy ciężką w Słowenii, ale może awansujemy.

To niezwykłe, że biało-czerwoni bez porażki wygrywają sparingowy choćby turniej. Bardzo rzadko zdarza się też usłyszeć rozmowę o polskiej koszykówce na ulicy. A poza tym - nie tylko wśród koszykarzy, ale też kibiców rodzi się wiara w sukces.

- Wystarczy, że my coraz bardziej w siebie wierzymy. Widzimy, że jesteśmy w stanie robić postępy. W zespole jest świetna atmosfera. Ale nie pompujcie balonika - zastrzegał kapitan reprezentacji Michał Ignerski. - Miejsce w czołówce, co najmniej w siódemce, czyli awans na mistrzostwa świata, to jest nasz cel minimum. Ale jedziemy po medal.

33-letni Ignerski - najstarszy zawodnik kadry, inteligentny skrzydłowy - znany jest nie tylko z dobrego rzutu z dystansu, ale też z tego, że starannie dobiera słowa. Słynący z kwiecistych wypowiedzi i głośnych deklaracji Marcin Gortat stał kilka metrów dalej otoczony dużą grupą dziennikarzy i mówił, że celem jego i drużyny jest "wyjść i zniszczyć każdego przeciwnika".

Gortatowi wiary w siebie nie brakuje - to właśnie ona i ciężka praca pozwoliły mu dostać się do NBA. Swoją wartość zna też Lampe, który kiedyś był najmłodszym zawodnikiem Realu Madryt, a teraz podpisał kontrakt z Barceloną. Mniej znaną resztę polskich kadrowiczów pewnością siebie zaraził Bauermann - 56-letni trener, który w 2005 roku doprowadził Dirka Nowitzkiego i przeciętnych Niemców do srebra ME.

Teraz Bauermann wyrasta na koszykarskiego Leo Beenhakkera. Z graczy, którzy w życiu nie dotarli choćby do ćwierćfinału mistrzostw Europy, o występach na mistrzostwach świata lub igrzyskach nie wspominając, Niemcowi udało się stworzyć drużynę wierzącą w to, że może wygrać z każdym. Jak to zrobił?

- Przekonał, że nie jesteśmy średniakami, a w pewnych elementach europejską czołówką - opowiada Ignerski. - Podczas meczów były momenty, że trener mówił do jednego z nas: "Jesteś jednym z najlepszych rzucających w Europie". A potem ten zawodnik grał z większą determinacją i trafiał.

- Tego nam brakowało - pewności siebie i wiary we własne umiejętności. Trener wykonał niesamowitą robotę - podsumowuje kapitan. 24-letni Adam Waczyński, poważny kandydat do pierwszej piątki, dodaje: - Imponuje i odpowiada mi spokój trenera. Wierzy w nas i wpaja nam, że potrafimy bronić i rzucać. Mamy myśleć, że jesteśmy najlepsi. Mamy być nieustępliwi, bezczelni, wręcz aroganccy. To przynosi efekty.

W Celje Polacy zagrają w bardzo silnej grupie C z gospodarzami Słowenią, Hiszpanią, Chorwacją, Gruzją i Czechami. By awansować, muszą zająć miejsce w trójce. Jeśli to się uda, to w drugiej fazie Polacy, by wejść do ćwierćfinału, musieliby prawdopodobnie wygrywać z siłaczami takimi jak Rosja, Grecja i Turcja. Sama wiara może nie wystarczyć...

Ale poza nią i trenerem, o którym Gortat mówi: "lider, wielki mózg", Polacy mają inny wielki atut - Gortata i Lampego, gwiazdy europejskiego formatu, których zazdrości Polsce większość rywali. Obaj środkowi, którzy nigdy się nie przyjaźnili, a kolegowali "szorstko", nauczyli się ze sobą grać z korzyścią dla drużyny. W meczu z Belgią współgrali koncertowo.

- Obaj chcemy być liderami i pewne rzeczy między nami zgrzytają, ale zrobimy to, co do nas należy. Zagramy dla zespołu - zapewniał Gortat. - Na razie jeszcze nic razem nie pokazaliśmy, ale myślę, że zrobimy show - dodał środkowy Phoenix Suns, który określił Lampego "najlepszym albo jednym z dwóch najlepszych wysokich w Europie".

- Na tych pozycjach będziemy bardzo silni, ale samą grą podkoszowych nie będziemy wygrywać - dodał Ignerski. - Pozostali gracze nie mają może nazwisk znanych w Europie, ale ciężko pracują i wykonują czarną robotę. To także dzięki nim będziemy walczyć o sukces - dodał kapitan. A na pytanie, czy w trakcie 10 lat w kadrze czuł się kiedyś tak dobrze, odparł: - Nigdy nie byłem takim optymistą.

W Lublinie i Polsacie

Od piątku w Lublinie Polacy rozegrają turniej towarzyski z udziałem Ukrainy, Wielkiej Brytanii i Szwecji. Wejściówki są dostępne na stronie kupbilet.pl, transmisje ze spotkań w Polsacie Sport. EuroBasket będzie można oglądać w Polsacie Sport, Polsacie Sport Extra i Polsacie Sport News.