Kadra niechciana, czyli dlaczego koszykarze nie grają w reprezentacji

Całej pierwszej piątki z poprzednich mistrzostw Europy z będącymi w życiowej formie Marcinem Gortatem i Maciejem Lampem zabraknie w turnieju na Litwie. To nie pierwszy przypadek, w którym reprezentacja Polski jest mocno wybrakowana.
Z drużyny, która w 2009 roku w najsilniejszym składzie wygrała dwa z sześciu meczów Euro w Polsce i zajęła dziewiąte miejsce, dając nadzieję na lepsze jutro, nie zostało praktycznie nic - na Litwie zabraknie Marcina Gortata, Michała Ignerskiego, Macieja Lampego, Davida Logana i Krzysztofa Szubargi z pierwszej piątki sprzed dwóch lat. W kadrze nie ma też najlepszego Polaka Tauron Basket Ligi - Filipa Dylewicza.

Usprawiedliwiają się różnie - dla Gortata ważniejsze były pieniądze z kontraktu w NBA, Ignerski miał zabieg łokcia, który jednak nie przeszkodził mu w starcie w amatorskim Tour de Pologne, Lampe poprosił o wolne na wakacje z rodziną. Logana nie powołano, bo jedyne miejsce dla naturalizowanego gracza zajął Thomas Kelati. Szubarga ma poważne problemy z kolanem, a Dylewicz brał ślub.

W ostatnich latach z gry w kadrze zdarzało się rezygnować także liderom Adamowi Wójcikowi i Andrzejowi Plucie. Tajemnicą poliszynela jest, że dla wielu graczy reprezentacja jest kulą u nogi. Dlaczego?

Koszykarze specjalnej troski

Piłkarze, siatkarze czy szczypiorniści takich problemów nie mają - były podejrzenia, że Ireneusz Jeleń w trakcie zgrupowań leczy się, by grać w klubie, odpoczynek nad reprezentację przedkłada Mariusz Wlazły, a Grzegorz Tkaczyk zrobił sobie dwuletnią przerwę od kadry po igrzyskach w Pekinie, ale na ważne mecze lub turnieje jedzie zdecydowana większość tych, których powołuje selekcjoner.

Koszykówka jako jedyna z poważnych dyscyplin rozgrywki reprezentacyjne zredukowała jednak do minimum - grająca od października do czerwca z niemal setką najlepszych zawodników spoza USA NBA wyklucza mecze i zgrupowania w tym terminie, reprezentacjom zostają trzy wakacyjne miesiące permanentnego zgrupowania. Odpoczynek od kadry robiły sobie największe gwiazdy - Hiszpan Pau Gasol, Litwin Šarunas Jasikevieius, Niemiec Dirk Nowitzki czy Amerykanie LeBron James i Dwight Howard.

Walczący o medale na każdej imprezie Hiszpanie, Litwini i Amerykanie mają jednak w kim wybierać kandydatów do kadry, ubożsi w talenty Niemcy regularnie grają na ME, MŚ i w igrzyskach. Polacy od wielkiego dzwonu grają tylko na ME - ostatnio jako gospodarz, a w tym roku i cztery lata temu dzięki reorganizacji rozgrywek. Na dodatek mają najwyżej kilkunastu graczy, o których można powiedzieć, że są gotowi do gry w Europie - gdy kilku z nich wypadnie, dziur w składzie nie ma kim łatać.

Łatwo o kompromitację

Łukasz Koszarek, pytany o powody nieobecności kolegów w kadrze, zaczyna od problemów, które mają wszystkie federacje. - Mniejsze lub większe kontuzje, które w lecie chce się wyleczyć, fakt, że wakacyjny czas chciałoby się mieć dla rodziny i na normalny odpoczynek, wreszcie kluby często niechętne występom w kadrze - wylicza 27-letni rozgrywający, który w kadrze zagrał już 86 razy.

- Przede wszystkim jednak kadra nie przynosi wymiernych korzyści sportowych, sukcesów, które pchałyby zawodników do przodu - dodaje Koszarek. - Pojedynczych zwycięstw, którymi cieszyliśmy się w Polsce - np. zwycięstwa na ME z Litwą - w Europie nikt nie zauważył.

Spośród czołowych polskich koszykarzy trudno wskazać takiego, który wypromował się dzięki reprezentacji. - Dla Włochów czy Hiszpanów 20 występów w kadrze to jest coś, czym się można chwalić, bo kandydatów na jedno miejsce jest wielu - jeśli jesteś w kadrze, to znaczy, że z nimi wygrywasz, że jesteś lepszy - zauważa koszykarz, który ostatnie dwa sezony spędził we Włoszech.

Gortat i Lampe - jedyne polskie gwiazdy - gry w kadrze nie potrzebują. W czołowych ligach świata zarabiają miliony, w słabej reprezentacji łatwiej się skompromitować - jak rok temu w przegranych eliminacjach ME.

Błędne koło i dezorientacja

- Zawodnicy graliby w reprezentacji, gdyby mogli coś wygrać - np. udział w igrzyskach. Ale nie mogą nic wygrać, bo najlepsi w niej nie grają. Dobry wynik mógłby też zapewnić wielki autorytet trenerski, ale takiego nie ma u nas od kilkunastu lat i tworzy się błędne koło. Jeżeli do tego dodamy erę kamienia łupanego w zakresie organizacji i spraw okołoboiskowych, to oczywiste jest, że w kadrze grać się nie chce - uważa Andrzej Kuchar, były trener reprezentacji.

Bałagan organizacyjny wynikający z długów PZKosz, który w połowie dekady był ogromny i zniechęcał koszykarzy do reprezentacji, ostatnio znika, ale nominacje trenerów od lat są przypadkowe, spóźnione, ryzykowne, najłatwiejsze, a przede wszystkim zbyt częste. W XXI wieku kadra koszykarzy miała aż siedmiu trenerów, ale tylko Dariusz Szczubiał pracował przynajmniej trzy lata. Piłkarze i siatkarze mieli w tym okresie po sześciu selekcjonerów, ale wśród nich gwiazdy - Leo Beenhakkera i Raula Lozano - którym pozwolono pracować przez trzy lata i doprowadzili zespoły do historycznych sukcesów.

- Nigdy nie wiemy, na czym stoimy - mówi Koszarek. - Jeśli trener pracuje z drużyną kilka sezonów, to wie, jak do konkretnego gracza podejść, jak go doprowadzić do formy. To wzbudza zaufanie zawodników, którzy nawet z problemami zdrowotnymi mogą chętniej przyjeżdżać na kadrę - tłumaczy.

Drużyna przyszłości czy kadra B?

Polska kadra to także drużyna bezdomna - podczas przygotowań tuła się po świecie, bo PZKosz od siedmiu lat nie potrafi zorganizować w Polsce solidnie obsadzonego turnieju - w tym roku biało-czerwoni wszystkie dziesięć sparingów rozegrali za granicą. Dwa wygrali, osiem przegrali.

Kogo wysyłamy na Euro na Litwie? Prezes PZKosz Grzegorz Bachański i menedżer reprezentacji Walter Jeklin powtarzają, że drużyna - budowana i uzupełniana z roku na rok brakującymi obecnie ogniwami - ma powalczyć o awans na igrzyska w Rio de Janeiro w 2016 roku. Pesymiści powiedzą jednak, że na ME wystąpi polska kadra B.

Doświadczenie z ME mają tylko Koszarek, Szymon Szewczyk i Robert Skibniewski, w Eurolidze regularnie grają Kelati, Adam Hrycaniuk i Piotr Szczotka. Trzon drużyny wspierać ma przede wszystkim bojowy Dardan Berisha oraz przydatni w sparingach Adam Waczyński i Paweł Leończyk.

Trener? Słoweniec Pipan kadrę swojego kraju wprowadził na wyższy poziom i choć najważniejsze mecze przegrywał w kiepskim stylu, ma opinię niezłego budowniczego. Sęk w tym, że umowa obowiązuje do końca września i nie ma żadnych gwarancji, że Słoweniec popracuje w Polsce dłużej niż poprzednicy...