PLKK. Wisła Can - Pack: Mocne w Europie, za słabe na ligę

Porażka z CCC oznacza, że Wisła Can-Pack nie zdobędzie żadnego medalu.
Postawa wiślaczek w Eurolidze była olbrzymim zaskoczeniem. Do najbardziej prestiżowych rozgrywek dostały się fartem, bo CSKA Moskwa zbankrutowało. W grupie wygrały dziewięć z dziesięciu spotkań, a w fazie pucharowej wyeliminowały m.in. siedmiokrotnego uczestnika Final Four. I 9 kwietnia pierwszy raz w historii klubu zagrają w turnieju finałowym.

W polskiej lidze szło im zdecydowanie gorzej. W rundzie zasadniczej doznały aż siedmiu porażek - do play-off przystąpiły z piątego miejsca i bez atutu własnego boiska. Mogłoby być jedno wyżej i wtedy z CCC dwa mecze rozgrywałyby w Krakowie. Jednak Lotos nieoczekiwanie przegrał u siebie z Energą Toruń, za co klub z Gdyni nawet ukarał finansowo zawodniczki. - To nieprofesjonalne zachowanie - denerwował się José Hernandez, trener Wisły.

Hiszpański szkoleniowiec miał też wiele pretensji do działaczy Polskiego Związku Koszykówki. Nikt z nich nie zakładał, że Wisła może tak daleko zajść w europejskich pucharach i terminarz był tak napięty, że Wisła w półtora miesiąca musiała rozegrać 15 spotkań. - To możliwe tylko w Polsce. W Hiszpanii byłoby nie do pomyślenia, by rzucać kłody pod nogi drużynie robiącej karierę w Europie - uważa trener, który w poprzednim sezonie dotarł do Final Four z Halconem Avenida Salamanka.

Hernandez narzekał też na regulamin Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Na początku był zaskoczony, że na parkiecie bez przerwy muszą być dwie Polki. W Eurolidze, w której zespół kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa, korzystał głównie z czterech zagranicznych zawodniczek: Janell Burse, Iziane Castro Marques grających w WNBA, izraelskiej rozgrywającej Liron Cohen i siostry Rudy'ego Fernandeza z Portland Trail Blazers - Marty oraz jedynej dorównującej im Polki Eweliny Kobryn. - Wisła ma doskonały skład na europejskie puchary - przyznał Dariusz Maciejewski, trener AZS Gorzów, najlepszej drużyny sezonu zasadniczego. - Ale w kraju może mieć problemy, bo brakuje jej polskich zawodniczek.

I miał rację. W sobotę Wisła przegrała w Polkowicach i pozostaje jej walka o miejsca 5-8. Nie zakwalifikuje się do europejskich pucharów, chyba że wygra Final Four lub dostanie dziką kartę.

Półfinały PLKK: AZS Gorzów - CCC Polkowice, Lotos Gdynia - Energa Toruń

Psychologiczna wojna w Eurolidze ?