ŁKS in USA. Były klub Gortata szuka nawet w Las Vegas

Rozgrywający oraz niski i wysoki skrzydłowy - to pozycje, na których od nowego sezonu w ŁKS-ie grać mają koszykarze ze Stanów. Agenci współpracujący z klubem talentów szukają także m.in. na... campie w Las Vegas.
Za odrodzeniem sekcji koszykarskiej ŁKS-u, która jeszcze w 2006 r. chyliła się ku upadkowi, stoi duet Jakub Urbanowicz - Filip Kenig. Dzięki ich wsparciu drużyna w ciągu pięciu lat odbiła się od dna trzeciej ligi aż do ekstraklasy. Awansowała do niej po 30 latach tułaczki w niższych ligach.

Ponad dwa miesiące po sukcesie jest już pewne, że większość jego autorów sukcesu w przyszłym sezonie dalej grać będzie w ŁKS-ie. Niedawno nowe kontrakty podpisali Piotr Trepka, Dariusz Kalinowski, Bartłomiej Szczepaniak i Marcin Salamonik. Przy al. Unii pozostaną także Jakub Dłuski i Krzysztof Sulima, którzy wciąż mają ważne umowy.

Jedynym zawodnikiem, który pożegnał się już z drużyną, jest Krzysztof Morawiec. 37-latek uznał, że gra w Tauron Basket Lidze to dla niego już za wysokie progi, dlatego zdecydował się przenieść do pierwszoligowego MKS-u Dąbrowa Górnicza. - Wciąż nie wiadomo, jak potoczy się przyszłość Michała Krajewskiego - dodaje Kenig, grający właściciel ŁKS-u.

Na rozmowach z zawodnikami, którzy wywalczyli awans do ekstraklasy, działania szefów klubu się jednak nie kończą. - Po obejrzeniu kilkudziesięciu graczy mamy wyselekcjonowanych trzech. Jesteśmy bardzo blisko tych transferów, ale nazwisk podawać jeszcze nie chcemy - zdradza Kenig. - Mogę powiedzieć tylko tyle, że cała trójka to Amerykanie: rozgrywający oraz niski i wysoki skrzydłowy.

Podobno jednym z nich jest doświadczony koszykarz, który w przeszłości grał w Europie, a dwaj pozostali jeszcze niedawno występowali w NCAA (liga uniwersytecka w USA). Być może na tym wzmocnienia zza oceanu się nie skończą. W poprzednim tygodniu agenci działający m.in. w imieniu ŁKS-u szukali talentów na dużym campie w stolicy światowego hazardu - Las Vegas.

Przypomnijmy, że wiceprezesem sekcji koszykarskiej oraz współwłaścicielem klubu jest grający w NBA Marcin Gortat. - Marcin nie pomagał nam jednak w tych transferach. Nie musiał, ponieważ to nie są gracze z NBA. Owszem, rozmawialiśmy z agentem Marcina, ale on ma zawodników z innej półki. Przekierował nas więc do innych menedżerów, którzy mogą nam pomóc - tłumaczy Kenig.

Niewykluczone, że w ŁKS-ie zagra również utalentowany Jakub Wojciechowski, który w ubiegłym tygodniu trenował w hali przy al. Unii. 21-letnik wychowanek klubu od kilku lat występuje we włoskim Benettonie Treviso. W ostatnim sezonie zagrał w 21 ligowych meczach (średnia 2,8 pkt i 8,8 min na spotkanie) i 16 pucharowych (4,3 pkt i 8 min). Z klubu wycofał się jednak sponsor, więc zawodnicy szukają sobie nowych pracodawców.

Praktycznie nie ma już szans, by w ŁKS-ie zagrał sam Gortat, który w najbliższym sezonie najprawdopodobniej będzie biegać po parkietach w Rosji. W swoim byłym klubie jedyny Polak w NBA nie wystąpi, bo nie znalazła się firma, która wyłożyłaby 1 mln zł na opłacenie jego ubezpieczenia.

Koszykarze ŁKS-u przygotowania do sezonu ekstraklasy rozpoczną w drugim tygodniu sierpnia.