Finał TBL. Widenow, bohater Prokomu w meczu nr 6

:
-
Rzucający Asseco Prokomu Gdynia Filip Widenow, który w ogóle nie zagrał w piątym meczu finału Tauron Basket Ligi, był bohaterem meczu nr 6 w Zgorzelcu. Bułgar zdobył 14 punktów trafiając pięć z ośmiu rzutów z gry w tym ten najważniejszy - na 63:56 dwie minuty przed końcem spotkania. Prokom pokonał PGE Turów Zgorzelec 72:64 i wyrównał stan rywalizacji na 3-3.
Widenow szczególnie dobrze zagrał w drugiej połowie - do przerwy miał pięć punktów, potem zdobył dziewięć. W kilku akcjach trzeciej kwarty brał piłkę i grał indywidualnie, przeważnie skutecznie. - Przez kilka minut rzeczywiście trzymałem wynik, ale ja już tak grywałem przed play-off. Trener pozwalał mi w trakcie sezonu grać z piłką i podejmować decyzje. Teraz to powtórzyłem - mówił Sport.pl Widenow, który w obecnych rozgrywkach zdobywa średnio po 10,5 punktu grając po 22 minuty na mecz.

30-letno bułgarski snajper, gwiazda swojej reprezentacji i doświadczony gracz po występach w silnych ligach europejskich, w poprzednim meczu w ogóle nie wyszedł jednak na parkiet. - Dosyć dobrze grał Qyntel Woods, a jako zmiennika Daniela Ewinga próbowaliśmy Tommy'ego Adamsa. Ten się nie spisał, ale w takim meczu nie można grać dziesiątką zawodników - tłumaczył swoją decyzję trener Prokomu Tomas Pacesas. - Filip ma gorszy play-off, zdarzają mu się straty, jest nieobliczalny - dodał.

- Byłem zaskoczony, że nie zagrałem w poprzednim meczu - powiedział w piątek Widenow. - Trener nie wyjaśnił mi dlaczego nie grałem, ale ja to rozumiem. W pierwszym meczu finału grałem tylko przez cztery minuty, ale nie miałem z tym problemu, bo wygraliśmy.

- W naszej drużynie jest wielu dobrych graczy, wszyscy naraz grać nie mogą. Ja zgubiłem rytm w pewnym momencie tej serii, ale jestem doświadczonym graczem i tutaj go znalazłem - dodał Bułgar.

W piątek Widenow podciął skrzydła Turowowi dwie minuty i 20 sekund przed końcem meczu, kiedy trafił za trzy z lewego skrzydła. - Dobrze, że wpadło. To nie była jakaś zaplanowana akcja, po prostu dobrze rozrzuciliśmy piłkę, a ja miałem wolną pozycję - mówił gracz Prokomu.

W finale Widenow grał kolejno: cztery minuty (punkt), 19 (10), 14 (dwa), 14 (sześć), wcale i w piątek 23 (14). Czy absencja w meczu nr 5 podziałała na niego tak pozytywnie? - Filip zagrał dobrze, bo w końcu musiał. Może walczy o nowy kontrakt? - mówił pół żartem, pół serio Pacesas.

- Szukamy optymalnego składu. Filip dobrze zaczął mecz. Ale wszyscy dołożyli coś od siebie, każdy wniósł coś pozytywnego do drużyny - dodał trener Prokomu i zaczął wyliczać zasługi kolejnych koszykarzy.

Mecz nr 7 odbędzie się w poniedziałek w Gdyni. Transmisja od 17.50 w TVP Sport.