Finał TBL. Mistrzowska odpowiedź Prokomu

:
-
Asseco Prokom Gdynia rozbił w Zgorzelcu PGE Turów 81:56 i w finałowej rywalizacji Tauron Basket Ligi objął prowadzenie 2-1. Obrońcy tytułu w wielkim stylu zrewanżowali się rywalom za porażkę na własnym boisku w meczu nr 2.
Jeśli wierzyć statystykom, to Prokom jest już mistrzem - z 13 meczów nr 3 rozgrywanych przy wyniku 1-1 w serii do czterech zwycięstw, aż 10 zwycięzców wygrywało całą serię. Z drugiej strony Turów w niedawnym półfinale z Treflem Sopot zwyciężył, mimo, że trzeci mecz na 1-2 przegrał.

W czwartek koszykarze Prokomu zagrali jednak tak, że Turowowi może być niełatwo się pozbierać - goście zaczęli od agresywnej obrony, w ataku konsekwentnie grali pod kosz, zdominowali walkę o zbiórki, a w momentach, w których Turów się zbliżał, ufali swoim gwiazdom. Kolejny bardzo dobry mecz w finale rozegrał Daniel Ewing (17 punktów, po pięć zbiórek i asyst), odrodził się Ratko Varda (18 punktów, dziewięć zbiórek).

Prokom zaczął od prowadzenia 10:3, ale gospodarze trzymali się blisko mistrza, bo świetnie trafiali za trzy - do 18. minuty wykorzystali aż osiem z 11 prób z dystansu, a kiedy z wejścia trafił ich lider Torey Thomas, prowadzili 37:35. Sytuację szybko odmienił Varda punktami spod kosza i asystą.

Thomas do przerwy zdobył aż 19 punktów, ale po zmianie stron tylko dwa. W 25. minucie było tylko 47:44 dla Prokomu, ale wówczas kilkuminutowy fragment mistrzowie wygrali 13:1. - W drugiej połowie zagraliśmy świetnie w obronie i naciskiem sprawiliśmy, że Turów przestał trafiać za trzy - podsumował mecz rozgrywający Prokomu Krzysztof Szubarga.

W Turowie bardzo słabo zagrali pierwszopiątkowi Konrad Wysocki, David Jackson i Robert Tomaszek, którzy wspólnie zdobyli ledwie siedem punktów (2/14 z gry). Walkę o zbiórki zgorzelczanie przegrali aż 16-37! - W sumie zebraliśmy 16 piłek i trafiliśmy siedem razy za dwa punkty. To najlepiej obrazuje, jak daleko od kosza odrzucili nas rywale - skomentował spotkanie trener Turowa Jacek Winnicki.

- To był po prostu bardzo dobry mecz w wykonaniu Asseco - mówił trener Prokomu Tomas Pacesas. - Mieliśmy w pamięci drugie, fatalne spotkanie i nie chcieliśmy popełnić jeszcze raz tego samego błędu. Byliśmy zmotywowani, zdyscyplinowani i skoncentrowani do końca. Nie podniecamy się rozmiarami zwycięstwa. Ważne jest to, by wygrywać kolejne spotkania - dodał Litwin.

Finałowa rywalizacja toczy się do czterech zwycięstw - mecz nr 4 odbędzie się w sobotę w Zgorzelcu. Transmisja od 17.50 w TVP Sport.