Generał Thomas prowadzi na Prokom

Jeśli Torey Thomas zagra w czwartek tak dobrze jak w poniedziałek, Turów może objąć prowadzenie 2-1 w finale Tauron Basket Ligi. Ale czy pozwolą mu na to koszykarze Prokomu z gwiazdami Danielem Ewingiem i Qyntelem Woodsem na czele?
W pierwszym meczu finału Thomas, jedyny rozgrywający PGE Turowa Zgorzelec, który w play-off spędza na boisku po 33 minuty w każdym spotkaniu, został świetnie przypilnowany przez rywali z Gdyni - trafił tylko 3 z 10 rzutów, uzbierał ledwie 11 punktów. Asseco Prokom pewnie wygrał 88:79.

Jednak w drugim spotkaniu Thomas, o którym w Zgorzelcu mówią "Generał", nie dał się zatrzymać mistrzom - zdobył aż 31 punktów, a Turów wygrał 81:66. Mierzący ledwie 180 cm wzrostu, ale silny i dynamiczny Amerykanin zagrał znakomicie, i to przede wszystkim on był odpowiedzialny za to, że Prokom został rozgromiony na własnym parkiecie.

W rywalizacji do czterech zwycięstw jest 1-1, dwa kolejne mecze odbędą się w Zgorzelcu, ale Prokom, który zdobył siedem tytułów z rzędu, wciąż jest faworytem. Aby wygrywać, musi jednak nie tylko poprawić chaotyczny w meczu nr 2 atak, lecz także zatrzymać Thomasa. 26-letni Amerykanin jest mózgiem i motorem napędowym drużyny oraz jedną z największych gwiazd sezonu TBL - w play-off zdobywa po 16,5 punktu oraz 5,2 asysty.

Turów mierzy się w finale z Prokomem po raz czwarty w ostatnich pięciu latach - w 2008 roku wygrywał 2-0, przegrał 3-4. Rok później po dwóch meczach w Trójmieście było 1-1, skończyło się 4-1 dla Prokomu. W tym sezonie zgorzelczanie mają u siebie bilans 17-3.

Czwartkowy mecz rozpocznie się o 18. Transmisja od 17.50 w TVP Sport.

Decydujący mecz?

77
Tyle proc.
drużyn, które wygrały mecz nr 3 przy wyniku 1-1, zwyciężało w serii

Truów kontra Prokom ? kluczowy trzeci mecz


Kto wygra mecz nr 3?