Ćwierćfinały TBL. PGE Turów - PBG Basket 72:66: zadecydowała trzecia kwarta

Koszykarze PGE Turowa Zgorzelec zrobili pierwszy krok, który przybliża ich do awansu do półfinału rozgrywek Tauron Basket Ligi. Turów wygrał z PBG Basketem Poznań 72:66 i w rywalizacji do 3 zwycięstw prowadzi 1:0.
Jedenaście punktów straty mieli koszykarze PGE Turowa Zgorzelec jeszcze w trzeciej kwarcie pierwszego meczu ćwierćfinałów play-off przeciwko PBG Basketowi Poznań. Dopiero świetna gra Toreya Thomasa i Michała Gabińskiego w trzeciej odsłonie gry pozwoliła Turowowi dogonić przeciwników ze stolicy Wielkopolski i w efekcie wygrać spotkanie 72:66.

Gabiński z Thomasem we wspomnianej trzeciej kwarcie trafiali bardzo ważne rzuty trzypunktowe i dzięki temu poderwali zespół do walki. W zaledwie kilka minut Turów zdołał zdobyć 20 punktów w kwarcie, pozwalając przeciwnikom na zaledwie trzy. Tym samym zgorzelczanie wyszli na dziesięciopunktowe prowadzenie.

- Nie możemy oceniać tego meczu przez pryzmat naszej słabej gry w pierwszej połowie. My walczyliśmy przez całe spotkanie. Wcześniej po prostu nam nie szło, zmienialiśmy niektóre elementy ale nie mogliśmy zaskoczyć i znaleźć rytmu. Poza tym PBG Basket był znakomicie przygotowany do tego meczu - komentował mecz Jacek Winnicki, szkoleniowiec PGE Turowa.

Wcześniej Turów grał bardzo nieskutecznie i nie potrafił powstrzymać znakomitych akcji dwójkowych, w których rozgrywający PBG Baskety wykorzystywali przede wszystkim Vladimira Ticę. Środkowy był bardzo przydatny pod koszami i ogrywał zarówno Roberta Tomaszka, Daniela Kickerta czy Michała Gabińskiego. W spotkaniu nie wystąpił Ivan Zigeranović, którego miejsce w składzie Turowa zajął Ivan Koljević. Rozgrywający z Czarnogóry w dwunastce znalazł się po raz pierwszy od trzech spotkań.

- Ivan wszedł na parkiet, bo tego chcieli kibice - z sarkazmem odpowiadał na pytania dziennikarzy Winnicki. - Proszę pamiętać, że Koljević to nasz gracz, jest ważnym elementem Turowa i częścią naszego składu. Przepraszam za ten sarkazm na początku, bo być może był niestosowny i nie chcę aby konferencja miała jakiś śmieszny charakter. Istotnym i wartym zapamiętania jest to, że gramy w play-off, walczymy o zwycięstwa, to jest zupełnie inne granie. Teraz musimy skupić się na kolejnym meczu, liczymy na fanów, którzy zawsze nas wspierają i wiedzą, że ten moment w którym się znajdujemy to już nie przelewki. Tu już nie ma miejsca na błędy i nie możemy przejść obok meczu, kwarty. Walczymy od pierwszej do ostatniej minuty każdego spotkania - już całkowicie poważnie tłumaczył szkoleniowiec zgorzeleckiego zespołu.

Sarkazm trzymał się obu trenerów. - To co stało się w pierwszej połowie jest mistrzostwem świata. Moja drużyna nie rzuciła w ciągu dwudziestu minut ani jednego rzutu wolnego. Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Nie wiem co trzeba było robić, żeby stanąć na linii rzutów wolnych, przewracać się, robić fikołki? - mówił wyraźnie zły Bogicević, tłumacząc za chwilę, że wcale nie ma pretensji do sędziów i że spotkanie było prowadzone bardzo dobrze.

- Fakt, my rzucaliśmy trzy razy w pierwszej połowie, wygraliśmy więc 3:0 - ripostował Winnicki.

PGE Turów Zgorzelec - PBG Basket Poznań 72:66 (12:17, 21:20, 15:16, 24:13). Turów: Thomas 17 (3), Wysocki 12 (2), Tomaszek 4, Jackson 7, Brkić 2 oraz Gabiński 10 (2), Kickert 13, Bochno 0, Koljević 0, Kuebler 7 (1). PBG Basket: Surmazc 2, Wiśniewski 8 (1), Tica 18, Hawkins 8 (2), Tuljković 7 (2) oraz Kulig 7, Dąbrowski 1, Miller 6 (2), Ocokoljić 3 (1), Stelmach 6 (2). Stan rywalizacji (do trzech zwycięstw): 1:0