17. kolejka TBL. Polonia zatrzymała Polpharmę

Po sześciu zwycięstwach z rzędu w lidze i zdobyciu Pucharu Polski Polpharma przegrała niespodziewanie w Warszawie z Polonią 62:68. - Zlekceważyliśmy rywali - przyznał po meczu Deonta Vaughn.
Do soboty koszykarze ze Starogardu Gdańskiego wygrali aż 19 z 21 ostatnich meczów, wliczając w to rozgrywki Pucharu Polski. Porażka z Polonią jest ich pierwszą od ponad dwóch miesięcy. - Polonia zostawiła na parkiecie serce, w moim zespole tego brakowało. Być może jest to spowodowane naszymi ostatnimi sukcesami, przez co nie podchodzimy tak samo zaangażowani do wszystkich spotkań - tłumaczył spokojnie Sretenović.

Polonia do gry wyszła zdeterminowana i zmobilizowana, a wysoką przewagę osiągnęła już w końcówce drugiej kwarty, gdy po serii ośmiu punktów z rzędu wyszła na 11-punktowe prowadzenie (37:26). Po przerwie Polpharma próbowała odrabiać straty, częściej dogrywała piłkę pod kosz, ale w ważnych momentach trafiali dla gospodarzy najlepszy na parkiecie Marcin Nowakowski (15 punktów, cztery asysty) oraz skuteczny z dystansu Alan Czujkowski (11 punktów).

Na dwie minuty przed końcem Polpharma zbliżyła się na trzy punkty (65:62), ale Polonia grająca niskim składem z trzema rozgrywającymi: Marcinem Nowakowskim, Kamilem Łączyńskim i Darnellem Hinsonem, obroniła przewagę. Hinson skutecznie wykonywał rzuty wolne, a sześć sekund przed końcem na środku boiska piłkę z kozła Robertowi Skibniewskiemu wyjął Nowakowski i nie dał rywalom szans na odrobienie choć części strat.

- Zlekceważyliśmy rywali, oni szybko odskoczyli, a nam ciężko było się już podnieść - powiedział wprost drugi strzelec Polpharmy w tym sezonie Deonta Vaughn, który w Warszawie zdobył zaledwie cztery punkty. Nieskuteczny był też Kamil Chanas, a Michael Hicks jeszcze nie wrócił do formy po kontuzji.

- Byliśmy dobrze przygotowani taktycznie do tego meczu. Strefa Polpharmy jest bardzo niewygodna, przeciwko takiej obronie trzeba umieć grać. Nam wychodziło to nie najgorzej - mówił skrzydłowy Polonii Łukasz Wichniarz.

Wygrana Polonii to niespodzianka nie tylko dlatego, że stołeczni koszykarze pokonali zespół będący na fali - "Czarne Koszule" wygrały też z własnymi problemami. W pierwszej połowie boleśnie na parkiet upadł kapitan Harding Nana, poważnie stłukł żebra i po przerwie nie był już w stanie wyjść na parkiet. - Przez pół meczu Łukasz Wichniarz musiał siłować się z większymi rywalami, ale dał sobie radę - mówił trener Wojciech Kamiński. Do tego jego zespół w tygodniu poprzedzającym meczu nie trenował w komplecie, bo panowała miniepidemia grypy.

Polonia Warszawa - Polpharma Starogard Gd. 68:62. Kwarty: 19:16, 18:10, 17:21, 14:15. Polonia: Nowakowski 15 (1), Hinson 10 (1), Palmer 10, Wichniarz 6 (2), Nana 4 oraz Czujkowski 11 (3), Łączyński 5 (1), Kwiatkowski 0. Polpharma: Gilmore 14 (3), Archibeque 13, Skibniewski 8 (2), Cielebąk 7, Vaughn 4 oraz Chanas 2, Dutkiewicz 0, Hicks 0, Metelski 0, Szpyrka 0.