Koszykówka. Polpharma z Pucharem Polski. Skąd znakomita seria zespołu?

W półfinale padł Prokom, a w finale Anwil - Polpharma Starogard wygrała w Gdyni turniej Final Four o Puchar Polski i zdobyła pierwsze trofeum w historii klubu. Zaskoczenie? Niekoniecznie, jeśli spojrzy się na bilans drużyny, od kiedy prowadzi ją Zoran Sretenović...
Polpharma pokonała Anwil 75:67 - relacja

Sześć zwycięstw z rzędu i 10 w ostatnich 12 spotkaniach w Tauron Basket Lidze. Bilans 19-2, jeśli wziąć pod uwagę rozgrywki Pucharu Polski. W trakcie trzech i pół miesiąca pracy Polpharmę Sretenovicia pokonały tylko Asseco Prokom Gdynia (89:82 w Gdyni) i PGE Turów Zgorzelec (92:84 w Zgorzelcu).

Dlaczego zespół pod wodzą Serba gra tak dobrze? - Wyniki wynikają z dobrej atmosfery, z dobrej pracy na treningach, ustalonej taktyki i porozumienia między mną, a zawodnikami. Oni wiedzą, czego ja od nich oczekuję - mówi Sport.pl Sretenović.

Były świetny serbski rozgrywający objął Polpharmę 4 listopada, kiedy zespół - zupełnie przebudowany, ale jednak brązowy medalista poprzedniego sezonu - miał bilans 0-4. Drużyna prowadzona przez Pawła Turkiewicza wyglądała na rozbitą po tym, jak w trzech meczach - z Siarką Tarnobrzeg, PBG Basket Poznań i Energą Czarni Słupsk - trwoniła prowadzenie w czwartej kwarcie.

Prezes klubu Roman Olszewski o nowym trenerze mówił tak: - Miałem kilku kandydatów. Byli to jednak trenerzy, którzy nie znają realiów polskiej ligi. Sretenović grał tutaj i wie, jak wygląda sytuacja w Polsce. Ponadto był świetnym rozgrywającym, a ja wychodzę z założenia, że tego typu gracz może być dobrym trenerem.

Wygląda na to, że trafił w dziesiątkę. Nie wiadomo, w jakim stylu Polpharma sezon skończy, ale dotychczasowe wyniki robią wrażenie. Sretenović zaczął od zwycięstwa 84:82 we Włocławku, a rozgrywający drużyny Robert Skibniewski mówił wówczas: - Trener nie krzyczy, cierpliwie tłumaczy, widać, że był świetnym rozgrywającym. Stara się uczyć nas czytania gry.

Jak gra Polpharma Sretenovicia? Zespół - w porównaniu z początkiem sezonu - zdecydowanie poprawił obronę i lepiej rozłożył akcenty w ataku. Koszykarze ze Starogardu stawiają sporo zasłon, często zmieniają pozycje i rzadko forsują indywidualne akcje. I są skuteczni - w aż siedmiu meczach za Sretenovicia trafiali przynajmniej 50 proc. rzutów z gry.

Po zwycięstwie z Anwilem w finale Pucharu Polski Sretenović mówił, że dziękować należy przede wszystkim koszykarzom, którzy przyjęli jego filozofię. Na czym ona polega? - W największym skrócie: na jak najbardziej zespołowej grze i mocnej obronie - tłumaczy Serb. - W drużynie każdy zawodnik jest ważny, nie ma gwiazdeczek. Każdy ma wnieść swoją część do drużyny i tak w naszej drużynie teraz jest. Nawet ten, co gra minutę lub dwie, daje nam to, czego potrzebujemy - mówi Sretenović.

I rzeczywiście, w Polpharmie trudno wyróżnić jednego koszykarza. Najlepszym strzelcem jest Michael Hicks (w Gdyni nie grał z powodu choroby, co tylko potwierdza zespołową siłę Polpharmy), czołgiem w ataku, który zdobywa ważne punkty jest Deonta Vaughn, grę dobrze organizuje Robert Skibniewski.

Strzelcem, który podrywa drużynę z ławki jest Kamil Chanas, niemal 35-letni Tomasz Cielebąk wciąż potrafi dynamicznie minąć rywala na obwodzie i powalczyć pod koszem, waleczny środkowy Kirk Archibeque i uniwersalni skrzydłowi Uros Mirković i Brian Gilmore bywają bohaterami drugiego planu.

Polpharma z bilansem 10-6 zajmuje czwarte miejsce w tabeli i jest na dobrej drodze do zapewnienia sobie przewagi boiska w ćwierćfinale play-off. O co powalczy w tym sezonie? - Chciałbym osiągnąć jak najwięcej, ale teraz ważne jest, żeby zawodnicy nie odpuścili, nie pomyśleli, że zdobyliśmy puchar, więc już koniec walki. Chcemy walczyć i grać jak najlepiej do końca sezonu - mówi Sretenović.

- Teraz na pewno będzie trudniej, bo mamy taki zespół, który każdy mecz gra na 100 proc. swoich możliwości. Musi przyjść moment, w którym zabraknie sił, ale zrobimy wszystko, aby kontynuować passę dobrych wyników - dodaje trener.

46-letni Serb nie lubi wychodzić przed zespół, ale z racji świetnej kariery na boisku nadawałby się na jego gwiazdę. Sretenović karierę kończył trzyletnim pobytem w Stali Ostrów Wlkp., ale wcześniej grał m.in. w Jugoplastice Split, gdzie jego kolegą z boiska był np. Toni Kukoc. Z reprezentacją Jugosławii dwukrotnie zdobywał złoty medal mistrzostw Europy w 1991 i 1994 roku.

Serb docenia to, że doświadczenie z boiska wzbogaca go jako trenera. - Miałem okazję pracować z najlepszymi trenerami w Europie, więc trochę się nauczyłem - mówi. Kto jest jego największym autorytetem? - Na pewno profesor Aleksandar Nikolić, legenda europejskiej koszykówki, jeden z najlepszych trenerów w historii - odpowiada Sretenović.

- Potem Bożidar Malijković, z którym pracowałem w Splicie, Dusan Ivković, który prowadził kadrę, a także Żeljko Obradović - tych bardzo dobrych trenerów, z którymi miałem okazję pracować było wielu. Ale najbardziej doceniam Nikolicia - dodaje trener Polpharmy.

W trwającym sezonie TBL swoje pięć minut miał już Zastal Zielona Góra, 10 minut mieli Czarni i AZS Koszalin, Polpharma dochodzi już do kwadransa. Kolejny sprawdzian i szansa na przedłużenie serii ligowych zwycięstw do siedmiu w sobotę w Warszawie, gdzie rywalem będzie Polonia. W pierwszej rundzie Polpharma pokonała "Czarne Koszule" 89:62, a Sretenović mówił: - Cel nadrzędny to awans do play-off. Jeśli dojdziemy do tego etapu, to pomyślimy o kolejnych.

Wygląda na to, że ma już, o czym myśleć.