TBL: Tony Easley: Wsady nam pomagają

- Kocham takie akcje. One nakręcają mnie, fanów, a także drużynę - to są naczynia połączone. Jeśli kibice na trybunach szaleją, to i my się mobilizujemy krzykiem, skaczemy, mamy więcej energii - mówił po zwycięskim meczu z Anwilem bohater Polonii Tony Easley.
Środkowy z USA w ostatniej sekundzie wsadził piłkę do kosza po świetnym podaniu Marcina Nowakowskiego, dzięki czemu Polonia Warszawa pokonała Anwil Włocławek 77:75. Easley zdobył w niedzielę 24 punkty i miał 15 zbiórek.

Łukasz Cegliński: Ale zagraliście tą ostatnią akcję!

Tony Easley: Tak miało to wyglądać - mieliśmy postawić zasłonę "Małemu", a do niego należało wejście pod kosz z lewej strony. Ja w tym samym momencie miałem ścinać pod kosz ze środka i czekać na ewentualne podanie. Wyszło nam to perfekcyjnie. Znakomita zwycięska akcja.

Zdobył pan już kiedyś punkty na wagę wygranej?

- Nie, udało mi się to po raz pierwszy. I tak się zastanawiam... To było moje najlepsze spotkanie w życiu. Pod każdym względem.

Właśnie - zwycięska akcja, 24 punkty i 15 zbiórek, 100 proc. skuteczności z gry...

- Dopiero po meczu zorientowałem się, że miałem aż takie statystyki. Ale dzisiaj wszyscy zagraliśmy dobrze.

Pan wyróżnił się jednak najbardziej. Na dodatek po nierównym początku sezonu niewielu spodziewało się takiego meczu w wykonaniu Tony'ego Easleya.

- Wciąż się uczę - gry w Europie, gry w tej drużynie. Czuję, że zaczynam coraz lepiej rozumieć to, co dzieje się na boisku i jak funkcjonuje obrona rywali.

Szybko popełniane faule to pański problem?

- Tak, szczególnie te drobne, w których niepotrzebnie zahaczam przeciwnika za rękę. Powinienem się lepiej ustawiać, wymuszać faule ofensywne rywali.

Imponują za to pańskie wsady - zagranie firmowe.

- Kocham takie akcje. One nakręcają mnie, fanów, a także drużynę - to są naczynia połączone. Jeśli kibice na trybunach szaleją, to i my się mobilizujemy krzykiem, skaczemy, mamy więcej energii. Wsady nam pomagają.

Weźmie pan udział w konkursie wsadów podczas Meczu Gwiazd 16 stycznia w Kaliszu?

- Chciałbym, bo myślę, że mam w zanadrzu parę takich, które zdziwiłyby kibiców. Wszyscy myślą, że często wsadzam, bo jestem wysoki [Easley mierzy 204 cm], ale ja się uważam za specjalistę.

Przed Meczem Gwiazd czeka was jednak jeszcze mecz z mistrzem Polski, czyli euroligowym Prokomem.

- Będzie ciężko, bo Prokom ma wielu dobrych koszykarzy, a także wielu wysokich. To wielki zespół i żeby wygrać, będziemy musieli grać mądrze, zespołowo i ograniczyć straty.