Dylewicz najlepszym Polakiem w PLK? Niekoniecznie

Reprezentant Polski Filip Dylewicz wraca do polskiej ligi. To najlepszy Polak, jaki będzie grał w Tauron Basket Lidze - uważa dyrektor trefla Sopot i nowy pracodawca Dylewicza - Tomasz Kwiatkowski. Ze słowami Kwiatkowskiego nie do końca zgadza się dziennikarz "Gazety Wyborczej" i Sport.pl Łukasz Cegliński. "Ja nie jestem tego taki pewny" - pisze autor bloga "A skull full of maggots".
"Dylewicz - z racji wielkiego doświadczenia, cwaniactwa i intuicji pod koszem - jest poważnym wzmocnieniem mającego medalowe ambicje Trefla. Ale czy będzie miał aż tak duży wpływ na ten zespół?" - zastanawia się Cegliński.

"Konkurencja do nagrody dla najlepszego polskiego zawodnika TBL jest niewielka, ale poważna. Broni jej Krzysztof Szubarga, który zdecydowanie zdobył to wyróżnienie za miniony sezon, znów awansował, jeśli chodzi o siłę zespołu i będzie grał w Asseco Prokomie Gdynia.

Trudno się spodziewać, że Szubarga będzie miał na ten zespół aż taki wpływ jak wcześniej na Polonię Warszawa, Stali Ostrów Wlkp. i Anwil Włocławek, ale 26-letni rozgrywający - zawodnik już doświadczony - ma większe rezerwy w swojej grze niż Dylewicz, który - jak sam przyznał już dwa lata temu - jest coraz bardziej uziemiony.

Powrót Dylewicza do Trefla był oczywisty chyba dla wszystkich - nieudany sezon we Włoszech i brak propozycji z tamtejszej ekstraklasy w naturalny sposób skierował zawodnika do Polski, do Sopotu. Trefl i Sopot to dla Dylewicza najlepsze miejsce na kontynuowanie kariery. I, choć nikt o tym jeszcze nie wspomina, na jej zakończenie.

Dylewicz nie będzie już szukał nowych wyzwań, nie będzie harował, aby wznieść się na wyższy poziom i zainteresować zagraniczne kluby. Raczej nie pomyśli o powrocie do Euroligi. Ile jeszcze ma w zanadrzu kapitan reprezentacji? Co może dać Treflowi?" - pyta Cegliński.

Przeczytaj cały wpis Łukasza Ceglińskiego na jego blogu ?