Sport.pl

Finał TBL. Jagla i Woods, czyli 2:0 dla Prokomu

Asseco Prokom Gdynia pokonał przed własną publicznością Anwil Włocławek 91:84 i w finale Tauron Basket Ligi prowadzi już 2:0. Dwa kolejne mecze we Włocławku.
Jan Hendrik Jagla zdobył 31 punktów i miał 11 zbiórek. Qyntel Woods znów otarł się o triple-double - miał 14 punktów (wszystkie w drugiej połowie), 10 zbiórek i 8 asyst. To oni zapewnili drugie zwycięstwo Prokomowi nad walecznym Anwilem. Jagla świetnie grał w pierwszej połowie, rzucił wtedy 19 ze swoich 31 punktów. W końcówce meczu wszystko pod kontrolą miał Woods. To po jego akcjach Prokom wyszedł na trzypunktowe prowadzenie (87:84) niespełna minutę przed końcem. Anwil w końcówce straty starał się odrabiać rzutami z dystansu, ale strzelcy tym razem się mylili. Zwycięstwo Prokomu przypieczętował Logan, który na 17 sekund przed końcem zdobył dwa punkty w kontrze z faulem.

Anwil, który w pierwszym meczu miał niewiele do powiedzenia, w poniedziałek zadawał mocne ciosy, które robiły wrażenie na gospodarzach. Gracze trenera Igora Griszczuka pierwszą kwartę zaczęli od stanu 8:0, a pierwsze pięć minut drugiej kwarty 19:2, ale po pierwszej połowie był remis, bo fenomenalnie grał Jan Hendrik Jagla. Trafiał z dystansu, spod kosza, zbierał - to dzięki niemy Prokom po 20 minutach remisował 47:47.

Na parkiecie momentami było bardzo gorąco. W drugiej kwarcie po starciu w parterze przewinieniami technicznymi zostali ukarani Ewing i Woods z Prokomu oraz Chanas z Anwilu. Spięć, utarczek słownych między koszykarzami nie brakowało

Anwil liderów miał trzech - rozgrywający Krzysztof Szubarga (19 pkt., 5 as.) oraz podkoszowi Nikola Jovanović (20 pkt.) i Alex Dunn (18). Ten pierwszy świetnie czytał grę obrony Prokomu, dobrze penetrował. Dunn skuteczniejszy był bliżej deski, a Jovanović z zimną krwią wykorzystywał każdy milimetr wolnego miejsca.

W końcówce jednak Anwil nie miał zbyt wiele do powiedzenia, bo miał problemy z faulami. Po piątym przewinieniu boisku w czwartej kwarcie opuścił Jovanović, z czterema grali Dunn, Wołoszyn i Chanas. W decydujących momentach piłka wędrowała do rezerwowego Bretta Winkelmana, który raził nieskutecznością. Nie trafił dwóch trójek z czystej pozycji, pudłował z linii rzutów wolnych. W drugiej połowie ani na moment nie wyszedł jeden z liderów Anwilu - Mujo Tuljković. Bośniak świetnie zaczął mecz (trafił dwie trójki na początku), ale później trener Griszczuk nie korzystał z jego usług.

Prokom takich prezentów nie zwykł marnować. W czwartej kwarcie kontrolę nad meczem przejął Qyntel Woods. Niewidoczny przez trzy kwarty Amerykanin, w decydujących momentach udowodnił, że jest najlepszym graczem TBL. Świetnie wykorzystywał każdą lukę w obronie Anwilu, trafiał spod kosza, wymuszał faule, asystował, zbierał. Włocławianie nie wiedzieli jak go zatrzymać. To po jego akcji Prokom wyszedł na trzypunktowe prowadzenie 87:84 i dowiózł zwycięstwo do końca.

Po dwóch meczach Prokom prowadzi 2:0. Dwa kolejne spotkania zostaną rozegrane we Włocławku. Mecz numer trzy w czwartek o godz. 18. Transmisja w TVP Sport.

Asseco Prokom Gdynia - Anwil Włocławek 91:84 (26:23, 21:24, 19:21, 25:16)

Relacja na żywo z meczu Prokomu z Anwilem »