Sport.pl

Rusza play-off w lidze koszykarzy. Kto zmęczy się bardziej - Rosa czy Anwil? [PIĘCIU NA PIĘCIU]

W czwartek początek play-off Tauron Basket Ligi. W ćwierćfinałach grają Stelmet z Asseco, Rosa z Polfarmeksem, Anwil z Wilkami Morskimi oraz Polski Cukier z Czarnymi. O najciekawszej parze, możliwym podium i przyszłości koszykarzy Asseco rozmawiają dziennikarze i blogerzy opisujący TBL.
Rywalizacja w ćwierćfinałach toczy się do trzech zwycięstw. W czwartek zagrają broniący tytułu Stelmet z Asseco (18.30) oraz, w potencjalnie najciekawszej parze, Polski Cukier z Czarnymi (20, Polsat Sport News). W piątek Anwil podejmuje Wilki Morskie, a Rosa zagra z Polfarmeksem.

1. Kto zagra w półfinale - Polski Cukier czy Czarni?

Łukasz Cegliński, Sport.pl: Polski Cukier. Ale po piątym, także zaciętym meczu. Obie drużyny prezentują odmienne style - Polski Cukier jest jak Danny Gibson, czyli gra spokojnie, w kontrolowany sposób. Natomiast Czarni to Jerel Blassingame - koszykówka dynamiczna, żywiołowa, czasem bez głowy. W play-off zwykle wygrywa spokój, no i przewaga boiska. A tę mają torunianie.

Paweł Łakomski, Ofens!: Czarni. Polski Cukier w najlepszej formie był na początku sezonu. Z czasem ich gra nie wyglądała już tak dobrze. Może nastąpiło zmęczenie materiału? Jeśli Czarni "urwą" jedno zwycięstwo w Toruniu, to jestem pewien, że rywalizację zakończą w hali Gryfia. Jednak zespół Donaldasa Kairysa nie jest równy - raz grają tak, że chcę się napisać "Drużyna na finał!", innym razem, że nie zasługują na grę w play-off. Pytanie jest proste - jak zagrają Amerykanie: Blassingame, Demonte Harper, Forlain Campbell i Justin Jackson?

Jacek Mazurek, Puls Basketu: Czarni. W ostatnich spotkaniach nabierają wiatru w żagle, do decydującej fazy przystąpią w pełnym składzie, bez kontuzji i znów ujrzymy słupszczan z przełomu grudnia i stycznia ze świetnym ruchem piłki, dobrą obroną i sporą ilością rzutów za trzy. Kluczem do sukcesu w tym pojedynku będzie też ławka rezerwowych, której wszechstronność przemawia za ekipą ze Słupska (atletyzm - Jackson, Borowski, doświadczenie - Cesnauskis, Surmacz). Liczę na pasjonującą serię - ostatnie cztery ćwierćfinały z udziałem Czarnych były albo zacięte (jak zeszłoroczna ze Śląskiem i w 2013 ze Stelmetem), albo kończyły się szalonymi rzutami jak ze Stelmetem w 2012 i Treflem w 2014, gdy Adam Waczyński przejął mecz numer pięć).

Karol Wasiek, WP Sportowe Fakty: Polski Cukier. Ale to trudne pytanie, typuję 3-2 po długim namyśle. Wszystko w tej parze jest możliwe, ale wydaje mi się, że kluczową kwestią może być przewaga własnego parkietu. Torunianie we własnej hali w trakcie sezonu zasadniczego wygrali 14 z 16 meczów. Jeśli wygrają dwa pierwsze spotkania, to wyjdą zwycięsko z tej serii.

Jakub Wojczyński, "Przegląd Sportowy": Polski Cukier w pięciu meczach, bo to bardzo wyrównane zespoły. Zadecydują drobiazgi, możliwe, że kluczowa okaże się nie forma liderów, ale wystrzał któregoś z zawodników drugiego, trzeciego planu. Może nagle w jednym z meczów "odpalą" Bartosz Bochno, Aleksander Perka, Surmacz lub... Marek Zywert? Z punktu widzenia Czarnych obawiam się tego, że w tym sezonie rzadko mieli okazję grać i trenować w pełnym składzie i nawet nie wiadomo, czy w takim wystąpią. Jeśli zabraknie np. Jarosława Mokrosa, to polska część rotacji słupszczan mocno ucierpi i w takiej sytuacji rywalizacja może zakończyć się jeszcze wcześniej niż po piątym meczu.

2. Kto i dlaczego bardziej zmęczy się w ćwierćfinale - Rosa czy Anwil?

Cegliński: Rosa, choć paradoksalnie typuję 3-0, podczas gdy awans Anwilu widzę po czterech meczach. Polfarmex wydaje mi się zespołem słabszym od Rosy, jednak jest to drużyna niewygodna, dobrze broniąca. W obu spotkaniach Rosy z kutnianami koszykarze Wojciecha Kamińskiego męczyli się do końca, wygrywali w ostatnich minutach. Są lepsi, ale nie będzie im łatwo. Tym bardziej, że Rosa jeszcze nie wygląda na zespół w najlepszej formie.

Mazurek: Anwil. Chociaż mój cichy typ jest taki, że zobaczymy niespodziankę i to Wilki awansują do półfinału. Jeżeli trener Marek Łukomski znajdzie sposób na obronę strefową Anwilu 1-3-1, dokona niezbędnych usprawnień, nagle może okazać się, że ta seria będzie bardziej zacięta niż wielu się wydaje. W ostatnim meczu tych drużyn widzieliśmy, że próbował nowych rzeczy - innej obrony przygotowana na Davida Jelinka, innego krycia rozgrywających. Wilki mogą mieć jednak spore problemy w ataku - Anwil najlepiej w tym sezonie broni rzuty z dystansu, pozwala rywalom na tylko 28 proc. skuteczności, natomiast Wilki trafiają za trzy na 38 proc. skuteczności. Kto i co przeważy?

Łakomski: Rosa. Polfarmex gra zdecydowanie bardziej fizyczną koszykówkę, niż Wilki Morskie, z którymi zmierzy się Anwil. Ciekawe, że wszyscy chcieli grać w ćwierćfinale z Polfarmeksem, nikt nie chciał grać z Wilkami - tak można było usłyszeć w środowisku od kilku tygodni. Teoretycznie zadowoleni powinni być w Radomiu, ale przecież dobrze pamiętamy, że niedawno Rosa już praktycznie przegrała w Kutnie, tylko Josh Parker zapomniał jak robi się dwutakt. Moim zdaniem w tej serii niżej notowani rywale urwą jedno spotkanie, ale nic więcej.

Wasiek: Anwil. Wilki to nieprzewidywalna drużyna o ogromnym potencjalne ofensywnym. Jeśli gracze trenera Marka Łukomskiego "zapalą" z dystansu, to mogą stworzyć ekipie Igora Milicicia ogromne problemy.

Wojczyński: Rosa na pewno zakończy swój ćwierćfinał bardziej poobijana, bo to taka para. Anwil gra z zespołem finezji i ataku. Jeśli Wilki znajdą sposób na wykorzystanie środkowych (Ovidijus Galdikas!), to będą miały szansę na niespodziankę i pięć meczów.

3. Filip Matczak, Przemysław Żołnierewicz, Sebastian Kowalczyk, Jakub Parzeński - gdzie Twoim zdaniem powinni grać ci zawodnicy w przyszłym sezonie?

Cegliński: Biorąc w nawias obowiązujące umowy - uważam, że Matczak i Parzeński mogliby już spróbować się w silniejszych zespołach, w których musieliby rywalizować o minuty na boisku, a kiedy już by grali, to czuliby presję wyniku. W Asseco byli trochę pod kloszem, dobrze to wykorzystali, pora na kolejny krok - w końcu mają już 23 i 25 lat. Żołnierewicz świetnie pasuje na nowego lidera zespołu z Gdyni, a Kowalczyk też może się w Asseco nauczyć czegoś jeszcze, poza rzutami z dystansu.

Łakomski: Przede wszystkim Matczak i Żołnierewicz mają ważne kontrakty i z Gdyni po sezonie się nie ruszają. Z kolei Kowalczykowi i Parzeńskiemu klub zaproponował nowe umowy i do 10 maja ma być odpowiedź ze strony zawodników. Wydaje mi się, że nie są jeszcze gotowi, aby opuszczać tak dobre miejsce rozwoju jakim jest Asseco. Oczywiście, przy deficycie Polaków może się okazać, że inne kluby przebiją oferty i będzie "trzeba" iść za wyższymi zarobkami. Jeśli miałbym doradzać - zostańcie w Gdyni. Niech jeszcze przez rok Przemysław Frasunkiewicz i Piotr Szczotka was pilnują. To na pewno nie zaszkodzi.

Mazurek: Chciałbym zobaczyć ich wszystkich przez jeszcze jeden sezon w Gdyni. W pierwszych trzech miesiącach tego sezonu Asseco wygrało dziewięć z 14 meczów i przez długi czas utrzymywało się w pierwszej szóstce. Jeżeli ci koszykarze przepracują kolejne wakacje w tym składzie, mogliby sprawić niejedną niespodziankę. Ale jeżeli miałbym wybrać im nowe kluby, to Żołnierewicz powinien trafić do Słupska. To świetne miejsce dla młodego gracza, aby skupić się na treningach i rozwoju, razem z Jerelem Blassingamem mógłby stworzyć doskonały duet na obwodzie. Duet Matczak - Parzeński zobaczyłbym w Zgorzelcu, gdzie pod okiem doświadczonego środkowego i trenera zrodziłby się nowy duet gwiazd TBL. A Kowalczyka chciałbym widzieć w zespole, gdzie mógłby wychodzić w pierwszej piątce i grać ok. 30 minut.

Wasiek: Warto na początku powiedzieć o tym, że Matczak i Żołnierewicz mają ważne kontrakty z Asseco na kolejny sezon. Ostatnio pojawiły się głosy, że Filip chciałby opuścić szeregi gdyńskiego zespołu, ale raczej mało prawdopodobne jest to, aby klub go puścił. Jest przecież jednym z liderów drużyny. Nieco inaczej wygląda sprawa z Kowalczykiem i Parzeńskim, którym kontrakty się kończą. Klub zaproponował im nowe umowy, ale na razie zawodnicy nie odpowiedzieli. Szukają czegoś nowego i możliwe, że opuszczą Gdynię. Czy powinni? Trudne pytanie. Myślę, że Parzeński powinien zostać, bo tutaj może spokojnie budować swoją pozycję w TBL. Kowalczyka widzę z kolei w klubie, w którym gra zdecydowanie większą liczbę minut.

Wojczyński: Żołnierewicz sezon jako lider w Asseco i potem np. Bundesliga, średniak typu Ulm, Wurzburg, Telekom. Parzeński do ekipy z czołówki na 20-25 minut w meczu, dobra opcja to Rosa za Sejda Hajricia. Matczak - on chyba chciałby zostać, ale może czas na grę w pucharach? Może też Rosa - za C.J. Harrisa? Kowalczyk - dla mnie największa zagadka. Chyba nie będzie problemem jeszcze jeden sezon w Asseco. Polskiej jedynce trudno znaleźć zespół z minutami...

4. Która ze wszystkich drużyn grających w play-off byłaby najtrudniejszym rywalem dla Stelmetu i dlaczego?

Cegliński: Anwil. Przynajmniej w tej chwili, tuż przed początkiem play-off. Rosa, która wydawała się zespołem mającym sposób na Stelmet, w ostatnich tygodniach była w gorszej formie, nawet ze słabszymi rywalami grało jej się ciężko. Tymczasem włocławianie - nawet mimo wpadek w Tarnobrzegu i Sopocie - wyglądają na zespół w gazie, bardzo pewny we własnej hali. Na dodatek mają długą ławkę, 10 ludzi do grania na poziomie play-off.

Łakomski: Anwil lub Rosa. Wyniki drużyny z Radomia w meczach ze Stelmetem wskazywałyby na nią, aczkolwiek ostatni mecz mistrzów Polski z Anwilem pokazał, że Igor Milicić też ma pomysł, jak wygrać ze Stelmetem. Chorwat zaskoczył Saso Filipovskiego zmienną obroną - kombinowana strefa co akcję, a po czasie Stelmetu powrót do obrony każdy swego i dezorientacja Dee Bosta. Dlatego obstawiam, że rywalem, który mógłby najbardziej postraszyć Stelmet mógłby być i Anwil, i Rosa.

Mazurek: Rosa. Co prawda typuję, że Stelmet w play-off przegra trzy lub mniej meczów i gładko zdobędzie mistrzostwo, ale jeżeli ktoś miałby stanąć na ich drodze do mistrzostwa, to musieliby być to radomianie. Tylko Rosie udało się dwukrotnie pokonać zespół Saso Filipovskiego - stwierdzenie, że Wojciech Kamiński ma patent na Stelmet, to za dużo powiedziane, ale nie przez przypadek dwukrotnie odniósł zwycięstwo. Rosa ma przede wszystkim najlepszą obronę w lidze i traci tylko 95,5 punktu na 100 posiadań, natomiast Stelmet ma najlepszą efektywność ofensywną równą 117,3. Kamiński powinien szukać przewag w na poszczególnych pozycjach i ograniczyć liczbę zdobywanych punktów spod kosza, gdzie Stelmet ma ich ponad 31 na mecz. Ale przede wszystkim zawodnicy Rosy muszą odzyskać formę, który mieli w trakcie Pucharu Polski.

Wasiek: Rosa, która już dwukrotnie ograła Stelmet w tym sezonie. Wydaje mi się, że trener Kamiński ma patent na ekipę z Zielonej Góry. Twarda, fizyczna walka to klucz do rywalizacji z mistrzem Polski.

Wojczyński: 4. Rosa. I nie byłaby, a będzie. Już pokazała dlaczego jest groźna i nie leży Stelmetowi. W Zielonej Górze poległa, ale to był jej ogólnie kiepski okres. Oczywiście to wszystko nie oznacza, że wygra serię ze Stelmetem.

5. Jak Twoim zdaniem będzie wyglądało podium tego sezonu?

Cegliński: Stelmet, Rosa, Anwil. Pierwsze miejsce raczej nie podlega dyskusji, najciekawsze jest to, kto zagra ze Stelmetem w finale. Spodziewam się, że zmierzą się o to Rosa z Anwilem i tutaj, choć w pytaniu wyżej wskazywałem na Anwil, jako potencjalnie trudniejszego w tej chwili rywala dla obrońcy tytułu, stawiałbym na Rosę. Wydaje mi się, że trener Wojciech Kamiński zaryzykował słabszą końcówkę rundy, by przygotować zespół na play-off. Prawdziwą Rosę zobaczymy dopiero za kilkanaście dni.

Łakomski: Stelmetowi złoty medal właściwie powinniśmy przyznać na początku sezonu. Nie ma zespołu, który może ograć w serii jego koszykarzy, a może przede wszystkim trenera Saso Filipovskiego. W finale będzie Anwil, który mimo braku przewagi parkietu ogra Rosę. W rywalizacji o trzecie miejsce będziemy mieć powtórkę sprzed roku - Rosa vs. Czarni. - Do trzech razy sztuka - pewnie powie Wojciech Kamiński. I tak będzie. Rosa z pierwszym medalem mistrzostw Polski w historii klubu.

Mazurek: Stelmet, Anwil, Czarni. Aby myśleć o mistrzostwie jedna z drużyn będzie musiał wygrać co najmniej jeden mecz w Zielonej Górze, a w CRS Stelmet nie przegrał meczu od 686 dni. Bilans: 38-0. I to zabawne, bo Anwil w tym sezonie także nie przegrał meczu we własnej hali, ma bilans 16-0 i teoretycznie może również skończyć sezon bez porażki w domu i bez mistrzostwa. Anwil jest teoretycznie po łatwiejszej stronie drabinki i moim zdaniem dotrze do finału, ale w nim będzie musiał uznać wyższość zielonogórzan. Ilość talentu, jaka jest w Zielonej Górze, połączona ze myślą trenerską Filipovskiego, musi zaowocować kolejnym tytułem mistrzowskim. W meczu o brąz zobaczymy rewanż z zeszłego roku, a Wojciecha Kamińskiego znów dotknie "klątwą Mantasa".

Wasiek: Stelmet, Rosa, Anwil. Stelmet jest najlepszą ekipą w Polsce, która z łatwością sięgnie po kolejny tytuł. W finale zielonogórzanie pokonają Rosę, z kolei w "małym finale" Anwil ogra Polski Cukier.

Wojczyński: Stelmet, Rosa, Polski Cukier.

Więcej o: