Puchar Polski koszykarzy. Najgorsza Rosa w sezonie awansowała do półfinału

- To był nasz najgorszy mecz w tym sezonie, nic się nie układało po naszej myśli. Nie pamiętam tylu niecelnych rzutów spod kosza. Mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej - mówił skrzydłowy Rosy Michał Sokołowski po... zwycięskim meczu ćwierćfinale z Polskim Cukrem Toruń w pierwszym meczu turnieju o Puchar Polski w Dąbrowie Górniczej. Rosa pokonała torunian 67:65.
Pierwszy ćwierćfinał był zarazem ćwierćfinałem najciekawszym, spotkały się w nim drugi i trzeci zespół Tauron Basket Ligi. - I przez 37 minut lepsi w nim byli rywale - mówił trener Rosy Wojciech Kamiński. - Nie szło nam kompletnie w ataku, to się rzadko zdarza. Wyrwaliśmy ten mecz zaangażowaniem, obroną, przechwytami, zbiórkami w ataku. Grając słabo wygraliśmy i to się liczy - komentował.

Polski Cukier zaczął mecz od prowadzenia 16:2. Maksym Kornijenko, Łukasz Wiśniewski i Michał Michalak byli skuteczni spod kosza i z dystansu po szybkich akcjach, wykorzystywali niemrawą obronę Rosy. Radomianie niemrawi byli też po drugiej stronie boiska, po pięciu minutach mieli kompromitujące 1/12 z gry. Pudłowali z dystansu, ale też spod kosza, w prostych sytuacjach. Może dlatego, że nie mogli zacząć rozgrzewki o czasie, bo organizatorzy majstrowali przy obniżonej konstrukcji?

Przy wyniku 2:16 o przerwę poprosił Kamiński i od tego momentu jego zespół zaczął grać lepiej. Poprawił obronę przy akcjach z zasłonami - radomianie wychodzili wyżej, zatrzymywali akcje w pierwsze tempo, naciskali na gracza z piłką, wymuszali przechwyty. Dzięki temu zaczęli grać też szybciej w ataku. Trzy wsady wykonał Michał Sokołowski, czwarty dołożył Kim Adams, Rosa zaczęła gonić. Pod koniec drugiej kwarty doszła na 28:31, do przerwy przegrywała 32:37.

W połowie trzeciej kwarcie Rosa zbliżyła się do rywali jeszcze bardziej, ale Sokołowski spudłował rzut, który powinien być wsadem na 39:41. Pomyłkę świetnie wykorzystali torunianie - za trzy trafił Danny Gibson, który potem miał asystę do Krzysztofa Sulimy i znów sam trafił za trzy. Torunianie uciekli Rosie na 49:40. I, głównie za sprawą Gibsona, zaczęli kontrolować to, co działo się na boisku.

Przynajmniej tak się wydawało. Polski Cukier prowadził 54:44, ale Rosa zerwała się do walki o wygraną. Po trójce Sokołowskiego na cztery minuty przed końcem radomianie przegrywali tylko 56:59. Potem swoje momenty mieli Igor Zajcew (cztery punkty i blok na Gibsonie) oraz C.J. Harris (pięć punktów w jednej akcji po faulu Wiśniewskiego, które dały prowadzenie 65:61).

Polski Cukier mógł jednak wygrać. 15 sekund przed końcem Rosa prowadziła 67:65, piłkę mieli torunianie. O czas poprosił trener Jacek Winnicki i pierwsza akcja wyszła tak, jak chciał. Z rogu, ze swojej pozycji, za trzy rzucał Wiśniewski. Ale spudłował. Ponowna próba zakończyła się pudłem z dystansu Gibsona, ze zwycięstwa cieszyła się Rosa. W sobotę radomianie zagrają ze zwycięzca meczu MKS Dąbrowa Górnicza - Energa Czarni Słupsk.

Najwięcej punktów dla Rosy, 18, zdobył Harris, który miał także 10 zbiórek i trzy asysty. Sokołowski dodał 13 (także osiem zbiórek i pięć asyst), a Seid Hajrić rzucił 12. Radomianie mieli słabszą skuteczność od rywali, ale walkę o zbiórki wygrali 50:38 (aż 24:14 w ataku).

Dla Polskiego Cukru 15 punktów zdobył Michalak, po 11 dorzucili Wiśniewski i Markeith Cummings.