Sport.pl

AZS - Turów, czyli hit pod koszem. Jak zatrzymać Qyntela Woodsa i co jest największym atutem Turowa? [PIĘCIU NA PIĘCIU]

AZS Koszalin ma bilans 9-1, PGE Turów Zgorzelec w lidze gra na razie perfekcyjnie, wygrał wszystkie 10 spotkań. W niedzielę w Koszalinie dojdzie do pojedynku na szczycie - początek o 20, transmisja w Polsacie Sport News.
1. Kto wygra mecz na szczycie - AZS czy Turów?

Łukasz Cegliński, Sport.pl: Turów. Ale stawiam na nich po długim namyśle i kilkakrotnym wpisaniu jako odpowiedź AZS. Przewagą koszalinian - poza tym, co są w stanie zrobić na boisku - mogłaby być względna świeżość, wobec zmęczenia mistrzów Polski, którzy podróżują po całej Europie. Jednak skład Turowa jest tak bogaty, a możliwości teoretycznie głębokich rezerwowych tak duże, że ewentualne zmęczenie raczej nie będzie miało znaczenia.

Paweł Łakomski, Ofens!co: Turów. Mistrzowie Polski pokazali w meczu ze Śląskiem, że są najsilniejszą drużyną w Tauron Basket Lidze. Z łatwością ograli kolegów z Wrocławia, nie dając im żadnych szans. Szybki atak Turowa jest zdecydowanie na poziomie euroligowym. W ataku pozycyjnym też są skuteczni. AZS, jeśli chce wygrać, musi zagrać na 200 proc. swoich możliwości, a Turów musi mieć po prostu słabszy dzień.

Adam Romański, Polsat Sport: Turów. W obecnej sytuacji w sezonie uważam, że każda porażka Turowa będzie niespodzianką. Grają koszykówkę dla nikogo niedostępną, technicznie i taktycznie. Co nie znaczy, że w ogóle nie można ich pokonać. Na pewno jednak są faworytem.

Karol Wasiek, SportoweFakty.pl: AZS. W Koszalinie mistrz Polski może ponieść pierwszą porażkę w ligowym sezonie. Zespół Igora Milicicia dysponuje sporym potencjałem jak na warunki polskiej ligi. Coraz lepiej prezentują się Szymon Szewczyk, Devon Austin, a ostatnio do gry powrócił Krzysztof Szubarga, który może okazać się tym brakującym ogniwem. Poza tym koszalinianie świetnie spisują się we własnej hali, w której w tym sezonie jeszcze nie przegrali.

Jakub Wojczyński, "Przegląd Sportowy": AZS. W serii play-off w każdym momencie sezonu stawiam na Turów, ale w tym meczu na AZS. M.in. z tego powodu, o którym mówił Miodrag Rajković - dla każdego krajowego rywala konfrontacja z Turowem to jak mecz o mistrzostwo. Dla Turowa jak kolejne zwykłe spotkanie.

2. Jak Turów może zatrzymać Qyntela Woodsa?

Cegliński: Atakowaniem go. Jeśli Woods ma jakieś słabsze punkty, to są nimi przestoje w defensywie wynikające z braku koncentracji. Mardy Collins, Nemanja Jaramaz, Chris Wright lub inni gracze po zamianach krycia powinni jak najczęściej grać z nim jeden na jednego. Męczyć, frustrować, wymuszać faule.

Łakomski: Miodrag Rajković nie ma superdefensora na pozycjach 3-4. Trudno wobec tego przypuszczać, kogo wyznaczy do krycia Woodsa trener mistrzów Polski. Przypuszczam, że "Q" zajmie się Chris Wright lub nawet Mardy Collins. Zastanawiam się tylko, czy temu pierwszemu wystarczy doświadczenia, aby nie dać się ograć rutyniarzowi z Koszalina.

Romański: A może to AZS powinien się martwić, jak zatrzymać najważniejszych pięciu zawodników Turowa? Albo kogo ma Woods pilnować? Mam wrażenie, że pomysły na Woodsa będą takie, jak na każdego topowego zawodnika. Zmienianie obrony i zmienianie obrońców przy Woodsie, obrona akcji dwójkowych z podwojeniami, sprawianie, żeby musiał tracić energię w obronie oraz dobra pomoc od wysokich zawodników przy wejściach pod kosz.

Wasiek: Tylko i wyłącznie zespołową obroną. Nikt w polskiej lidze nie zatrzyma Woodsa w grze jeden na jeden, ale umiejętna pomoc w drugiej linii może okazać się skuteczna. Znając trenera Rajkovicia - na pewno coś wymyśli na niedzielne spotkanie i zgorzelczanie będą przygotowani i na Woodsa, i jego kolegów.

Wojczyński: Przy okazji jednego z występów Woodsa przeczytałem złotą myśl dotyczącą sposobu na ograniczenie lidera AZS. Otóż po prostu trzeba go agresywnie podwajać i rotować w defensywie. Eureka! Można pójść dalej - to także genialny sposób na ograniczenie Kevina Duranta i LeBrona Jamesa. A poważnie: kluczowy jest nie pomysł, lecz wykonanie. Poza tym trzeba zauważyć, że Woods to nie Kwamain Mitchell, a AZS to nie np. Polfarmex Kutno (z całym szacunkiem).

3. Kto, poza Woodsem, jest najważniejszym graczem AZS?

Cegliński: Dante Swanson. Doświadczony rozgrywający, który zna swoje miejsce w szeregu, nie popełnia wielu strat, dostarcza piłkę tam, gdzie trzeba, ale też włącza się do rzucania punktów. Nie jest tak skuteczny jak Szymon Szewczyk, nie trafia seriami tak, jak Goran Vrbanc czy Devon Austin, ale, mam wrażenie, czuwa nad tym, by zespół grał tak, jak chce trener Igor Milicić.

Łakomski: Goran Vrbanc. Pierwszy raz zobaczyłem go w akcji podczas turnieju towarzyskiego w Słupsku. Imponował skutecznością z dystansu - taki chorwacki snajper, który w swoim magazynku ma wiele naboi. Poza tym w dotychczasowych spotkaniach pokazał, że na parkiecie myśli. Często nabiera swoich rywali na tzw. pompki. Obok Woodsa najważniejszy punkt układanki Igora Milicicia.

Romański: Szymon Szewczyk. Jego trafienia za trzy związują ręce obronie i zostawiają miejsce do wejść pod kosz dla innych zawodników. Co ciekawe, system gry wysokich zawodników obu klubów jest bardzo podobny.

Wasiek: Szymon Szewczyk. Ale to trudne pytanie, bo kandydatów jest kilku. Wybieram Szewczyka, bo będąc ostatnio na meczu w Starogardzie Gdańskim, doszedłem do wniosku, że 31-letni podkoszowy po prostu bawi się w polskiej lidze. Łatwość, z jaką zdobywał kolejne punkty, była zadziwiająca. Widać, że forma reprezentanta Polski stopniowo rośnie, co może być kluczem do dalszych sukcesów AZS.

Wojczyński: Szymon Szewczyk lub Goran Vrbanc - niełatwy wybór. Ale jedno jest pewne - po powrocie Krzysztofa Szubargi trudno na razie zdefiniować role na obwodzie. Przypuszczalnie pozycja Dantego Swansona osłabnie i przynajmniej on nam odpada w tych rozważaniach o tym, kto jest najważniejszy. Inna sprawa, że AZS kojarzy mi się z bostońską Wielką Trójką. Ma Paula Pierce'a (Woods), Raya Allena (Vrbanc) i Kevina Garnetta (Szewczyk). I kto waszym zdaniem był najważniejszy w Celtics?

4. Który z wielu atutów Turowa uważasz za najważniejszy?

Cegliński: Szybkie tempo gry. I nie chodzi tylko o typowe kontry, które napędza Tony Taylor, ale także o wyprowadzenie piłki i rozstawianie się zawodników po straconym koszu. Poza środkowymi każdy z wszechstronnych koszykarzy Turowa świetnie biega, o czym przekonały się w drugich połowach silne zespoły Rosy i Śląska. Ten biegający Turów wygląda na zespół nie do zatrzymania.

Łakomski: Wszyscy w tym sezonie zachwycamy się Damianem Kuligiem. I słusznie, choć w ostatnich spotkaniach forma nieco spadła. Mnie jednak imponuje w tym sezonie Tony Taylor. Jest pewny siebie, agresywny, a przy tym skuteczny. Dodatkowo z Chrisem Wrightem stworzyli powietrzną armię ze Zgorzelca. Indywidualności indywidualnościami, ale reasumując, to największą siłą Turowa jest zespół. Widać to zresztą po statystykach. Są liderem w klasyfikacji asyst - 19,3 na mecz. Co ciekawe, na drugim miejscu jest właśnie AZS.

Romański: Dwa aspekty. Wymienność pozycji na obwodzie, gdzie każdy zawodnik nominalnie z pozycji 1-2-3 może spełniać rolę rozgrywającego, co stwarza ogromne możliwości dla gry. Oraz rzucanie z dystansu i półdystansu zawodników nominalnie podkoszowych (Kulig, Moldoveanu, Dylewicz), co także otwiera możliwości do oryginalnej gry.

Wasiek: Zespołowość. Schematy ofensywne mistrzowie Polski mają dopracowane do perfekcji. Poza tym trener Rajković potrafi wykorzystać potencjał każdego z zawodników. Najlepszym tego przykładem jest Damian Kulig, który rozgrywa sezon życia. Coraz lepiej prezentuje się także Chris Wright, z którego zgorzelczanie będą mieli dużo pociechy.

Wojczyński: Szeroka rotacja pod koszem. Trener Miodrag Rajković ma do dyspozycji sześciu podkoszowych, choć ze względu na limit graczy zagranicznych w składzie pewnie będzie pięciu (chyba że ktoś wykruszy się na obwodzie). Dla porównania - AZS to Szewczyk plus ciągle uczący się europejskiego grania Garrick Sherman plus Piotr Stelmach plus przesuwany na czwórkę Woods.

5. Gdybyś miał wytypować w tej chwili pary półfinału play-off, to jakbyś je ułożył?

Cegliński: Turów - Śląsk i AZS - Stelmet. Choć długo się zastanawiałem, czy w tej drugiej ewentualnej parze przewagi boiska nie będzie miał jednak Stelmet.

Łakomski: Po długim namyśle: Turów - Śląsk oraz Stelmet - AZS.

Romański: Pierwsza para to Turów z kimś z grupy Rosa/Śląsk/Trefl/Energa/Polfarmex/Anwil, tu może się zdarzyć wszystko. Choć jeśli miałbym typować na dzisiaj, to byłaby to Energa, pod warunkiem dojścia środkowego i nowego trenera. W drugiej parze AZS ze Stelmetem.

Wasiek: Długo się nad tym zastanawiałem, ułożyłem sobie przewidywaną drabinkę play-off i wyszło mi, że w półfinałach zagrają Turów z Czarnymi oraz AZS ze Stelmetem.

Wojczyński: W klubach aspirujących do finału trzymają kciuki za tzw. wariant litewski. W poprzednim sezonie Neptunas Kłajpeda zdobył wicemistrzostwo ligi naszych wschodnich sąsiadów dzięki temu, że Żalgiris Kowno i Lietuvos Rytas Wilno zmierzyły się już w półfinale. Gorsze dni Stelmetu skłoniły do myślenia o tym, że zielonogórzanie mogą skończyć na czwartym miejscu i zagrać z pierwszym przed play-off Turowem. Biorąc pod uwagę zatrudnienie Saso Filipovskiego i powolne - ale jednak - postępy Stelmetu, nie wierzę w takie rozwiązanie. AZS może finiszować drugi (ma dwa punkty przewagi i mecz z wicemistrzem u siebie), ale nie widzę obecnie innego zespołu, który mógłby wyprzedzić Stelmet na koniec rundy zasadniczej. Stawiam na pary Turów - Rosa i AZS - Stelmet.

Kto wygra mecz na szczycie TBL?
Więcej o:
Skomentuj:
AZS - Turów, czyli hit pod koszem. Jak zatrzymać Qyntela Woodsa i co jest największym atutem Turowa? [PIĘCIU NA PIĘCIU]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX