Sport.pl

Koszykówka. Złoty Turów do Europy

Idzie nowe w Zgorzelcu - mistrzostwo, Euroliga, hala... ?Skazani na srebro? wywalczyli złoto i liczą na kolejny przełomowy sezon.
Alfabet złotego Turowa >>

Turów do ekstraklasy awansował 10 lat temu, w 2006 roku pierwszy raz zagrał w finale. Przegrywał w nim pięciokrotnie - cztery razy z bogatym Prokomem, rok temu, aż 0-4, ze Stelmetem Zielona Góra. Teraz się zrewanżował po zaciętym, świetnym finale. Wygrał z obrońcą tytułu 4-2, wywalczył swoje pierwsze mistrzostwo.

A mogło się wydawać, że po Prokomie to Stelmet będzie przekleństwem Turowa. Dzięki Januszowi Jasińskiemu, właścicielowi sieci marketów Intermarche, klub dysponował zdecydowanie najwyższym budżetem w stawce - miał ok. 11-12 mln zł. Pieniądze jednak nie zagrały. Turów, wspierany od lat przez koncern energetyczny PGE, dysponował ok. 8 mln. Zespół wydał je z głową. Strzałem w dziesiątkę okazało się ściągnięcie J.P. Prince'a, który w poprzednim sezonie występował w średniaku tureckiej ekstraklasy, a teraz był jedną z gwiazd ligi. Do tego na wysoki poziom wskoczył Damian Kulig, a także 34-letni Filip Dylewicz, który został MVP finału.

- Kontuzje łapali Michał Chyliński, Tony Taylor, Nemanja Jaramaz, Łukasz Wiśniewski, ale mieliśmy po dwóch wartościowych graczy na każdej pozycji. Byliśmy zespołem trudnym do rozpracowania i zatrzymania - analizuje prezes Turowa Waldemar Łuczak.

Przed klubem ze Zgorzelca nowe wyzwanie - Euroliga. Stelmet, który debiutował w niej w minionym sezonie, wygrał tylko dwa z dziesięciu spotkań. Czy Turów ugra więcej? W klubie chcą utrzymać trzon zespołu, ważne kontrakty na przyszły sezon mają Wiśniewski, Chyliński, Kulig, Ivan Zigeranović, Tony Taylor i Jakub Karolak, ale w Eurolidze nie przestraszą nikogo.

Utrzymać najlepszych - m.in. Prince'a, Dylewicza czy trenera Miodraga Rajkovicia - może nie być łatwo, bo po udanym sezonie będą na nich chętni. I bogatsi. Natomiast Łuczak uważa, że drużyna powinna zostać wzmocniona.

Jakimi pieniędzmi będzie dysponował Turów? Niewykluczone, że po zdobyciu mistrzostwa koncern PGE jeszcze bardziej wesprze finansowo klub ze Zgorzelca, ale nawet mądrze wydane kilkanaście milionów złotych nie zagwarantuje dobrego wyniku w Eurolidze. Grają tam zespoły zdecydowanie mocniejsze od mistrzów Polski. - Będziemy rozmawiać o pieniądzach z naszym sponsorem - zapowiada Łuczak. Co na to PGE? - Klub PGE Turów Zgorzelec jest dla nas ważnym projektem sponsoringowym i wspieramy go na każdym kroku - usłyszeliśmy od rzecznika koncernu Macieja Szczepaniuka.

Historyczne mistrzostwo zbiegło się z innym ważnym wydarzeniem dla klubu - przeprowadzką do nowej hali. Obiekt przy ul. Maratońskiej, dom Turowa od blisko 30 lat, to jedyny element, który nie pasował do sportowych ambicji zgorzeleckiego klubu. To już historia, bo w przyszłym sezonie koszykarze ze Zgorzelca przeniosą się do nowiutkiego obiektu, którego budowa pochłonęła ponad 40 mln zł i powoli dobiega końca. Na jego trybunach będzie mogło zasiąść ok. 4,5 tys. kibiców. W klubie nie będą musieli się już więcej wstydzić i rozgrywać pucharowych spotkań w Wałbrzychu, Wrocławiu czy czeskim Libercu.

Więcej o: