Sport.pl

Koszykówka. W środę Prokom - Trefl o Superpuchar. Derby Trójmiasta - starcie nr 1

Hitowe derby Trójmiasta Asseco Prokom Gdynia - Trefl Sopot otworzą nowy sezon w Tauron Basket Lidze. Drużyny z Trójmiasta znów będą w niej faworytami.
Na koniec poprzednich rozgrywek drużyny Prokomu i Trefla rozegrały fantastyczny finał, w którym dopiero po siedmiu meczach lepszy okazał się zespół z Gdyni. Tym samym Prokom już po raz dziewiąty z rzędu został mistrzem Polski, a Trefl - zdobywając srebro - osiągnął najlepszy wynik w swojej historii.

Jeszcze zanim opadły emocje związane z finałem, w Trójmieście znów było gorąco, bo pojawiły się informacje, że kluby znów mogą się połączyć (rozpad na Prokom i Trefl nastąpił latem 2009 r.) i powstanie jedna silna drużyna, która nie tylko rządziłaby w Polsce, ale miałaby też realne szanse na walkę w Eurolidze. Ostatecznie do połączenia nie doszło (choć mówi się, że może to nastąpić za rok), więc kibiców znów czeka pasjonująca walka między Prokomem i Treflem. Bo to drużyny z Trójmiasta, plus Stelmet Zielona Góra, ponownie będą faworytami.

Pierwsze starcie, środowy mecz o Superpuchar (o 18 w Gdyni, transmisja w TVP Sport, relacja na Sport.pl), obie drużyny traktują jeszcze jako kolejny element przygotowań do sobotniego startu ligi, ale emocji i tak nie powinno zabraknąć. A wielką zagadką jest siła obu, mocno przebudowanych zespołów.

Latem Trójmiasto żyło nie tylko możliwością połączenia Prokomu i Trefla, ale także - już po upadku tego pomysłu - transferami na linii Gdynia - Sopot. Zaczął Trefl, który wyrwał mistrzom reprezentanta Polski Przemysława Zamojskiego. Ale Prokom nie był dłużny i zadał jeszcze mocniejszy cios - zabrał Treflowi jego gwiazdę nr 1, rozgrywającego reprezentacji Łukasza Koszarka.

Prokom, który w pierwszej części sezonu już tradycyjnie skupi się głównie na elitarnej Eurolidze, zbudował zespół, który jest tajemnicą. Zaczął od hitowego transferu trenera, sprowadził szkoleniowca reprezentacji Litwy Kestutisa Kemzurę, ale kolejne wzmocnienia z zagranicy są już wielką niewiadomą. Julian Khazzouh, Frank Robinson, Drew Viney czy Rasid Mahalbasić to koszykarze, których kibice w Polsce znają słabo lub wcale. Uzupełniają ich głównie kadrowicze - oprócz Koszarka, Adam Hrycaniuk (obecnie kontuzjowany), Mateusz Ponitka i Piotr Pamuła, a także MVP ostatnich finałów - Jerel Blassingame.

Trefl, poza stratą Koszarka, zostawił polski szkielet zespołu - Filipa Dylewicza, Adama Waczyńskiego i Marcina Stefańskiego uzupełnili Zamojski, Michał Michalak, Piotr Dąbrowski i Mateusz Jarmakowicz. Lukę po Koszarku ma wypełnić Frank Turner, a pod koszem Johna Turka zastąpić ma Sime Spralja. W Sopocie, podobnie jak w Gdyni, też liczą mocno na magię nowego trenera - szkoleniowcem Trefla został były mistrz NBA (jako zawodnik) Żan Tabak.

Więcej o: