Koszykówka. Zadłużony związek pożyczył pieniądze od klubu

Tonący w długach Polski Związek Koszykówki pożyczył 400 tys. zł od PGE Turowa Zgorzelec. Klub z Dolnego Śląska walczy o mistrzostwo Polski w Tauron Basket Lidze, której większościowym właścicielem jest... PZKosz
O pożyczce jako pierwszy napisał na swoim blogu Tomas Pacesas - były trener Asseco Prokomu Gdynia, od niedawna dyrektor wykonawczy ligi VTB, który od kilku miesięcy krytykuje prezesurę Grzegorza Bachańskiego, szefa PZKosz.

- Umowy finansowe zawierane przez związek mają klauzulę poufności, jestem więc formalnie zobowiązany do nieudzielania informacji na ten temat - ucina Bachański.

Bardziej rozmowny jest prezes Turowa Waldemar Łuczak: - Prezes Bachański zgłosił się do nas z prośbą o pożyczkę gotówkową. Po analizie sytuacji finansowej klubu stwierdziliśmy, że posiadamy wolne środki na krótkoterminową pożyczkę.

- Szczegółów umowy nie zdradzę. Ale nie zdecydowalibyśmy się na taki ruch, gdybyśmy nie mieli dobrze opisanego zabezpieczenia zwrotu pieniędzy - dodaje Łuczak.

Pożyczka została udzielona kilka tygodni temu i teraz zbliża się termin jej spłaty. Związek zwrócił już ponoć prawie połowę kwoty. Całe 400 tys. to mniej niż np. połowa kosztów, które przez rok pochłania Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Cetniewie.

Dlaczego Turów pożyczył związkowi pieniądze? Podobno władze klubu zdecydowały się na to, ponieważ pożyczka była lepiej oprocentowana niż pieniądze w banku. W Turowie jednak nikt tej informacji nie potwierdza.

PZKosz kłopoty finansowe ma od dawna. - Poprzednie władze związku przez ostatnie dwa lata żyły na kredyt. Teraz ktoś musi to spłacać, trafiło na nas. Mało kogo obchodzi wykonywanie pracy głównie urzędniczej, cięcia niepotrzebnych kosztów oraz długotrwałych negocjacji i zawierania ugód z wierzycielami. Ale taka jest rzeczywistość - mówił miesiąc temu w "Przeglądzie Sportowym" Bachański.

Ile wynoszą długi związku? Rok temu Bachański mówił o 2 mln, teraz unika odpowiedzi. - Długi są i będą jeszcze przez pewien czas. Przeznaczamy pewne środki na ich obsługę, daliśmy sobie około dwóch lat na uregulowanie całości - mówił w lutym prezes PZKosz.

- Musi być sponsor, bo inaczej sobie nie poradzimy. Kiedy? Ostatecznie do rozpoczęcia rozgrywek reprezentacyjnych. Realnie daję miesiąc, bo to tyle potrwa. Rozmawiamy z kilkoma podmiotami, które mogą współpracować z PZKosz na wielu polach. Ale przed zakończeniem negocjacji nie będziemy o nich informować - mówi Bachański.

Prezes związku rozmawia też z minister sportu Joanną Muchą o większym wsparciu dla koszykówki. - Ministerstwo doskonale wie o sytuacji w PZKosz. Rozliczamy się z dotacji ministerialnych zgodnie z przyjętym planem - dodaje Bachański.