Gani Lawal pamięta o kumplach z Zastalu

Wielka paka z Ameryki przyszła w czwartek do siedziby koszykarskiego Zastalu Zielona Góra. A w pace 12 kartonów z butami do koszykówki. To amerykański center Gani Lawal, który był gwiazdą Tauron Basket Ligi w barwach Zastalu, zrobił swoim kumplom z zielonogórskiej drużyny mikołajkowo-świąteczny prezent.
Gani zagrał w 10 meczach TBL, siedem z tych spotkań zastalowcy wygrali. Po czym z żalem odwieźli Ganiego na lotnisko w Berlinie. Koszykarz nie chciał zostać w Zielonej Górze ani dnia dłużej, gdy tylko dowiedział się, że w NBA kończy się lokaut. 23-letni środkowy chce walczyć o miejsce w składzie Phoenix Suns, gdzie ma zawarty kontrakt. Do Polski trafił, by odzyskać formę po poważnej kontuzji.

Zanim Lawal rozstał się z Zastalem poprosił szefów klubu o numery butów wszystkich zielonogórskich zawodników. I zrobił im szalenie miłą niespodziankę. W czwartek kurier z FedEx-u dotaszczył pakę do klubu. Karton pełen butów stoi tuż przy wejściu, a prezes z dyrektorem już się naradzili: - Rozdzielimy adidasy po sobotnim meczu ze Śląskiem.

Szefowie Zastalu mają przy tym nadzieję, że nie rozstali się z Lawalem bezpowrotnie. Po cichu liczą, że Gani nie załapie się jednak do składu Phoenix, a wtedy...

Sam zawodnik też zostawia uchyloną furtkę: - Wracam do domu z nadzieją, że w swoim klubie dostanę kolejną szansę. Po problemach z kontuzją nie ma już śladu, odzyskałem pewność siebie. Gra w Zastalu naprawdę dała mi dużo, ale nigdy nie kryłem, że priorytetem jest dla mnie NBA. Na razie skupiam się wyłącznie na walce o miejsce w składzie Suns. Wierzę, że ten rozdział nie jest dla mnie jeszcze zamknięty. Podobnie może być z rozdziałem pod tytułem Zastal. Wszystko zależy od tego co będzie się działo w najbliższej przyszłości. Mam nadzieję, że kibice zrozumieją moją postawę - powiedział Gani.

Cegliński o Lawalu: Wejście smoka ?