TBL. Podsumowanie 1. kolejki

Zwycięstwo ŁKS Łódź nad Anwilem Włocławek było wielką, ale jedyną niespodzianką w 1. kolejce Tauron Basket Ligi. Blisko sensacji było jednak w Zgorzelcu, gdzie PGE Turów tylko 76:74 pokonał Kotwicę Kołobrzeg, a AZS Koszalin zaskakująco wysoko pokonał Polpharmę Starogard. Energa Czarni Słupsk długo męczyli się na wyjeździe z Siarką Jezioro Tarnobrzeg.
ŁKS Łódź - Anwil Włocławek 89:71 (28:20, 22:24, 16:12, 23:15)

Beniaminek ekstraklasy, który na ten poziom wrócił po 30 latach, inauguracyjny mecz rozpoczął odważnie i bez respektu dla kandydata do medalu. Pierwsze punkty zdobył Jakub Dłuski, potem w pierwszej połowie punktowali Jermaine Mallett (11 punktów z rzędu w pierwszej kwarcie) i Bartłomiej Szczepaniak (trzy trójki). Łodzianie w pierwszych dwóch kwartach trafili osiem z 12 rzutów za trzy i wykorzystywali dziury w obronie Anwilu. A te były ogromne.

Włocławianie mieli w sobotę kilka zrywów, kilka razy do ŁKS się zbliżyli, ale gospodarze reagowali dobrze - po przerwach na żądanie dla trenera Piotra Zycha wracali mocniejsi i powiększali przewagę. Równo grał Mallet, który zdobył 26 punktów, dobrze w swoich rolach spisali się rozgrywający B.J. Holmes (sześć asyst, żadnej straty) oraz podkoszowy Kirk Archibeque (11 punktów, 14 zbiórek). 14 punktów rzucił Szczepaniak, dziewięć miał z ławki Dariusz Kalinowski, Holmesa dobrze zmieniał Piotr Trepka.

18 punktów dla Anwilu zdobył John Allen, 15 dodał Corlsey Edwards, a 12 rzucił Dardan Berisha, ale włocławianie - poza słabiutką obroną - grali nieskutecznie. Mieli tylko 40 proc. skuteczności z gry, z dystansu trafili tylko sześć z 26 prób. - Jest mi wstyd za to, jak reprezentowaliśmy dziś klub, miasto i sponsorów. Chciałbym przeprosić fanów w hali oraz tych przed telewizorami za nasz występ - powiedział trener Anwilu Emir Mutapcić.

Siarka Jezioro Tarnobrzeg - Energa Czarni Słupsk 81:93 (21:20, 23:21, 20:27, 17:25)

Brązowi medaliści z poprzedniego sezonu mieli lepszą skuteczność niż Siarka z każdego miejsca parkietu, ale męczyli się w Tarnobrzegu do ostatnich minut. Jeszcze w połowie trzeciej kwarty gospodarze prowadzili kilkoma punktami, ale wtedy świetny moment miał obwodowy gości Darnell Hinson, który w pierwszej połowie nie zdobył ani jednego punktu, a nagle rzucił aż osiem w minutę. - W drugiej połowie zagrałem bardziej agresywnie. Koledzy z drużyny podawali mi dużo piłek, dzięki czemu mogłem zacząć trafiać. To jest jedna z moich ról tutaj, aby być liderem - tłumaczył po meczu Hinson.

Po punktach Amerykanina Czarni wyszli na prowadzenie 61:59, które w następnych minutach powiększyli, a w czwartej kwarcie kontrolowali grę. W drużynie gości najskuteczniejszym graczem był Hinson (19 punktów), a w zespole Siarki aż 24 punkty i sześć asyst uzbierał mierzący zaledwie 170 cm wzrostu rozgrywający Josh Miller.

W drużynie z Tarnobrzegu zadebiutował też w ekstraklasie 18-letni Przemysław Karnowski, który w ciągu 26 minut zdobył sześć punktów i cztery zbiórki. - Nie wszystko szło dzisiaj po mojej myśli. To jest ekstraklasa i trzeba się bić pod koszem - powiedział po meczu utalentowany środkowy.

AZS Koszalin - Polpharma Starogard Gd. 87:68 (19:13, 21:20, 23:18, 24:17)

AZS, który miał zakłócony okres przygotowawczy ze względu na kontuzje i zatrucia w zespole, zaskakująco wysoko pokonał Polpharmę, która kilka dni wcześniej pokonała Asseco Prokom Gdynia w spotkaniu o Superpuchar Polski. Zespół z Koszalina miał jednak znakomitego lidera - amerykański rzucający J.J. Montgomery zdobył w sobotę aż 37 punktów, trafiając 13 z 16 rzutów z gry i wszystkie 11 wolnych. - W moim zespole nie widziałem zawodnika, który z taką chęcią atakowałby kosz rywali. Montgomery był dzisiaj nie do zatrzymania - mówił trener Polpharmy Zoran Sretenović.

AZS prowadził przez całe spotkanie i regularnie powiększał przewagę - poza Motgomerym dobrze grali Rafał Bigus (14 punktów, 14 zbiórek) oraz Kamil Łączyński (10 punktów). Siedem asyst miał Igor Milicić.

- Na szczególne wyróżnienie zasługuje Montgomery, który zagrał naprawdę rewelacyjne spotkanie. Bardzo dobrze zagrał także Rafał Bigus, a jego świetne akcje pozwalały nam grać znacznie odważniej. Mamy taką drużynę, że w każdym spotkaniu inny gracz może pozytywnie zaskoczyć i przyczynić się do wygranej - stwierdził Chorwat z polskim paszportem.

PGE Turów Zgorzelec - Kotwica Kołobrzeg 76:74 (25:9, 14:23, 20:22, 17:20)

Wicemistrz Polski pierwszą kwartę wygrał aż 25:9, ale zwycięstwo zapewnił sobie dopiero w ostatnich sekundach - bezpieczną przewagę dały Turowowi rzuty wolne rezerwowego rozgrywającego Ronalda Moore'a. Zgorzelczanie w tym momencie wygrywali pięcioma punktami (76:71), ale na trzy sekundy przed zakończeniem spotkania pozwolili jeszcze na punkty z faulem Łukaszowi Diduszko, który wykorzystał dodatkowy rzut wolny.

- Rozpoczęliśmy spotkanie bardzo dobrze i to troszeczkę wpłynęło na nasze nastawienie do meczu. Przez pierwsze 15 minut kontrolowaliśmy jego przebieg, mieliśmy przewagę i graliśmy dobrze w obronie. Zaczęliśmy wprowadzać zmiany, aby utrzymać intensywność gry. Takie było założenie, grać szerokim składem, ale w tym meczu to nie przyniosło rezultatu - tłumaczył szkoleniowiec Turowa, Jacek Winnicki.

14 punktów dla zwycięzców zdobył David Jackson, po 11 dodali Moore i Daniel Kickert, 10 i siedem zbiórek dodał aktywny w ważnych momentach Konrad Wysocki. Najskuteczniejszym graczem Kotwicy był Łukasz Wichniarz (17 punktów), 15 dodał Oded Brandwein. Debiutujący w ekstraklasie trener Tomasz Mrożek skorzystał tylko z siedmiu zawodników, z czego pięciu urodziło się poza granicami Polski. Diduszko, jedyny Polak poza Wichniarzem, rzucił 11 punktów i miał 10 zbiórek.

Zastal Zielona Góra - PBG Basket Poznań 71:57 (16:13, 21:16, 17:8, 17:20)

W Zielonej Górze faworytem byli gospodarze, ale poznaniacy w pierwszej kwarcie trzymali się solidnie. Później dały jednak znać o sobie braki w składzie i Zastal powiększał przewagę - do dwucyfrowej w drugiej kwarcie i nawet 24-punktowej w czwartej kwarcie.

Trener Zastalu Tomasz Jankowski o głównych powodach wygranej mówił tak: - Zmęczyliśmy rozgrywającego Micicia i w drugiej połowie był on cieniem zawodnika, którego widzieliśmy wcześniej. Poza tym zagraliśmy dobrze w obronie. Przed nami jednak jeszcze sporo pracy - mówił.

Zdobycze punktowe zwycięzców rozłożyły się równo, a najskuteczniejszy był Gani Lawal, który miał 13 punktów i 13 zbiórek, a 10 punktów dodał Piotr Stelmach. W PBG punktowało zaledwie czterech graczy, a aż 43 z 57 punktów zdobyli Aleksander Lichodzijewski (23) i Damian Kulig (20).

AZS Politechnika Warszawska - Trefl Sopot 66:83 (20:18, 14:19, 19:20, 13:26)

Beniaminek z Warszawy z kandydatem do medalu jak równy z równym grał przez trzy kwarty - na początku czwartej, kiedy za trzy trafił niespełna 18-letni Michał Michalak, Politechnika przegrywała tylko 56:57. Wówczas jednak Trefl - a szczególnie Łukasz Koszarek i Filip Dylewicz - włączyli drugi bieg i zainicjowali zryw 20:4, po zakończeniu którego goście prowadzili 77:60 i mecz był rozstrzygnięty.

20 punktów i osiem zbiórek dla Trefla zdobył Dylewicz, 18 i 10 asyst dodał Koszarek, a po 12 rzucili Łukasz Wiśniewski i John Turek. - To nie był dla nas łatwy mecz, bo nie dość, że pierwsze spotkanie na wyjeździe zawsze jest trudne, to na dodatek Politechnika grała dobrze - stwierdził po spotkaniu skrzydłowy Trefla Marcin Stefański.

W warszawskiej drużynie najlepszy był Michał Nowakowski, który zdobył 17 punktów, ale przebłyski pokazali też rozgrywający Łukasz Wilczek (aż 11 asyst, choć także siedem strat), podkoszowy Patryk Pełka (dziewięć punktów i przytomność pod obręczą), a także wspomniany Michalak i jego kolega z młodzieżowej reprezentacji Mateusz Ponitka. Pierwszy zdobył dziewięć punktów, a drugi - 10.

Kto z kim w 2. kolejce?

Wtorek, 10 października: Kotwica Kołobrzeg - AZS Koszalin (19, TV PLK na Plk.pl), ŁKS Łódź - Trefl Sopot (19.30)

Środa, 11 października: PBG Basket Poznań - PGE Turów Zgorzelec (18), Energa Czarni Słupsk - AZS Politechnika Warszawska (18), Polpharma Starogard Gd. - Siarka Jezioro Tarnobrzeg (19), Śląsk Wrocław - Zastal Zielona Góra (20, TV PLK na Plk.pl).