Turów kompletuje silny zespół

PGE Turów Zgorzelec buduje ciekawy skład, który przed startem sezonu wygląda na silniejszy niż w poprzednich rozgrywkach, kiedy zespół wywalczył wicemistrzostwo Polski. Jednak trener Jacek Winnicki tonuje optymizm.
Wicemistrzostwo Polski, które koszykarze PGE Turowa Zgorzelec wywalczyli w minionym sezonie, było niewątpliwym sukcesem klubu. Przed sezonem nikt nie zakładał bowiem, że zbudowany w Zgorzelcu zespół będzie w stanie rywalizować z powodzeniem choćby z przeciętnymi zespołami ligowymi. Zawodnicy, którzy pojawili się w Turowie, nie byli z najwyższej koszykarskiej półki. Ale trener Turowa Jacek Winnicki dobierał wówczas graczy pod względem charakteru, tworząc z koszykarzy prawdziwą drużynę. Poza tym świetnie przygotował fizyczne zespół do rozgrywek i umiejętnie prowadził go w czasie sezonu. W efekcie dało to upragniony sukces i uciszyło wszystkich krytyków. Dwanaście miesięcy temu Winnicki był jednak w nieco innej sytuacji. Przede wszystkim nie odczuwał presji związanej z oczekiwaniami kibiców. Tych bowiem praktycznie nie było. Nikt nie liczył na sukcesy Turowa. Teraz, po zdobyciu wicemistrzostwa Polski, nadzieje fanów w Zgorzelcu wyraźnie wzrosły.

Dodatkowo wzmacnia je również fakt, że Turów w nadchodzącym sezonie zagra w eliminacjach do prestiżowych rozgrywek Euroligi i nawet jeśli odpadnie z tej walki, to wystąpi w Pucharze Europy. Nic więc dziwnego, że kibice wręcz domagali się silniejszego składu, tak aby zespół mógł rywalizować nie tylko o ponowny awans do finału Tauron Basket Ligi, ale również skutecznie walczył o wyjście z grupy w pucharach. W drużynie zostali więc koszykarze, którzy w dużej mierze stanowili o sile zespołu w poprzednich rozgrywkach. Z tych najlepszych zabrakło jedynie Toreya Thomasa, który przeniósł się do ligi rosyjskiej. Do znanych z poprzedniego roku: Daniela Kickerta, Konrada Wysockiego, Michała Gabińskiego i Davida Jacksona dołączyli: Artur Mielczarek, Michał Chyliński, solidny rozgrywający Giedrius Gustas, bardzo ciekawie zapowiadający się Ronald Moore oraz Aaron Cel. Na testach przebywa też środkowy John Edwards, który ma za sobą występy w NBA.

Teoretycznie zespół, który w tym roku zbudowano w Zgorzelcu, wygląda na znacznie mocniejszy niż ten sprzed roku. Sporym sukcesem jest na pewno wzmocnienie rotacji wśród graczy posiadających polskie obywatelstwo. Jacek Winnicki będzie miał do wyboru aż pięciu koszykarzy, którzy będą mogli wypełniać przepis o dwóch Polakach przebywających na parkiecie przez cały mecz. Oprócz Wysockiego, Gabińskiego, Chylińskiego i Mielczarka jako Polak może występować bowiem także Francuz Aaron Cel, posiadający podwójne obywatelstwo.

Szkoleniowiec Turowa tonuje jednak zapędy kibiców i nie chce, aby jego zespół oceniano przed początkiem rozgrywek. - Nie możemy powiedzieć nic o obecnej drużynie, o tym, jak będzie się prezentowała i na jakim poziomie grała. Okaże się to nie wcześniej niż za miesiąc - tłumaczy Jacek Winnicki. Nie ma jednak wątpliwości, że zbudowany zespół powinien ponownie być jednym z najsilniejszych w Tauron Basket Lidze. I o ile w ubiegłym sezonie celem było znalezienie się w czwórce najlepszych zespołów TBL, tak w tym jest to minimum, które Turów musi wypełnić, aby mówić o przyzwoitym sezonie.