Finał NBA wygrają Heat, bo... (5 powodów)

Da się zbudować zespół w rok i zdobyć tytuł. Udało się to choćby Celtics w 2008 roku. Teraz podobną ścieżką zmierzają Heat. Ich gwiazdy są młodsze, mają przed sobą wielką przyszłość i ich triumf dopełniłby zmiany pokoleniowej jaka w tym roku następuje w NBA - uważa Michał Owczarek ze Sport.pl.
1. Bo już raz to zrobili

Pamiętacie 2006 rok? Wtedy Heat i Mavs zadebiutowali w finale NBA. Dallas prowadził już 2:0, miało "meczbola" w trzecim meczu, a mimo to spuchło i przegrało 2:4. Dwyane Wade wtedy tak naprawdę urósł na wielką gwiazdę ligi. Jak przychodził do NBA było wiadomo, że będzie jednym z czołowych zawodników, ale dopiero tamte finały postawiły go w jednym szeregu z tymi największymi. Ponad punktów w finale nie stanowiło dla niego problemu. Wade pomocników ma tym razem innych, czy lepszych, się okaże. A jeśli tylko będzie zdrowy, Mavs będą mieć problem.

2. LeBron James

Najlepszy zawodnik ligi, bez dwóch zdań. Jeśli przez siedem ostatni lat cię nie przekonał, w tym sezonie musiał. To już nie jest tylko potężne, atletycznie zbudowane i piekielnie szybkie cielsko, które taranuje wszystko i wszystkich na swojej drodze. James otoczony niemniej utalentowanym Wade'em, solidnym Boshem, zaczął grać bardzo zespołowo, do tego inteligentnie. W statystykach tego nie widać, w grze Heat jak najbardziej. Jeśli widzieliście mecz nr 5 i końcówkę w wykonaniu Heat, to wiecie co mam na myśli.

3. On miękki nie jest

Nie tylko Dirk Nowitzki miał łatkę miękkiego. Nie tylko Mavs uchodzili za miękką drużynę. Chris Bosh w play-off udowodnił jak ważnym jest zawodnikiem dla Heat. W ataku błyszczał dopiero w serii z Bulls, ale mi najbardziej podoba się to ile on energii wkłada w grę w defensywie. Swoją obroną zjadł Kevina Garnetta w serii z Celtics i od jego gry będzie zależało, co tak naprawdę wydarzy się pod koszem w tej serii.

4. Na złość wszystkim

Pamiętacie "Decyzję" LeBrona Jamesa, ten cały teatrzyk? Na pewno pamiętacie, to wtedy większość z was znienawidziła Jamesa i cały zespół Heat. Albo przynajmniej przestała lubić. Wade, James i spółka doskonale sobie zdają z tego sprawę i dlatego zrobią wszystko, by wam zrobić na złość. To jest ogromny zastrzyk motywacji dla tej drużyny. - Nie pamiętam zespołu i koszykarza, którzy byliby tak krytykowani, choć działali legalnie. -Nie podobała mi się ta krytyka, bo moim zdaniem ona pomagała Heat. Sprawiła, że stali się drużyną, która ma wiele do udowodnienia - powiedział trener Celtics Doc Rivers. I ma rację. To ich napędza. A w finale serce kibiców będzie po stronie Mavs.

5. Obrona, obrona, obrona

Tak jak bronią Heat w tej lidze nie broni prawie nikt. Wade i James są geniuszami w ataku, ale to, co wyczyniają w obronie, presja, jaką wywierają na rywali, jest naprawdę imponujące. Jason Kidd, 38 letni, nie miał jeszcze w tych play-off rywala, który mógłby go zmęczyć. Jason Terry także miał sporo miejsca. Teraz już mieć nie będzie. Dirk? No, tu może być problem. Ale sam w końcu Heat nie pokona. Prawda?

NBA tabela

Dywizja/ZespółZw.Por.bilans
EASTERN CONFERENCE
SOUTHEAST
Miami1660.727
Orlando11110.500
Charlotte9150.375
Washington7140.333
Atlanta5170.227
ATLANTIC DIVISION
Boston1650.762
Toronto1560.714
Philadelphia1670.696
Brooklyn13100.565
New York4190.174
CENTRAL
Milwaukee2030.870
Indiana1580.652
Detroit9140.391
Chicago8150.348
Cleveland5170.227
WESTERN CONFERENCE
SOUTHWEST
Dallas1660.727
Houston1570.682
San Antonio9140.391
Memphis6160.273
New Orleans6170.261
PACIFIC
L.A. Lakers2030.870
L.A. Clippers1670.696
Phoenix10120.455
Sacramento8130.381
Golden State5190.208
NORTHWEST
Denver1470.667
Utah13100.565
Minnesota10110.476
Oklahoma City9120.429
Portland9140.391