Sport.pl

NBA. Chicago najlepsze na wschodzie, czyli byki znów biorą na rogi

20 lat temu Chicago Bulls i Michael Jordan zdobyli swoje pierwsze mistrzostwo, rozpoczynając byczą dekadę w NBA. Teraz Bulls szykują się do walki o tytuł z Derrickiem Rose'em.
W piątek Chicago pokonało na wyjeździe Cleveland Cavaliers 93:82 i zapewniło sobie pierwsze miejsce w Konferencji Wschodniej, zachowując szanse na wyprzedzenie San Antonio Spurs na czele całej NBA. W pierwszej rundzie play-off Chicago zagra z Indiana Pacers i będzie zdecydowanym faworytem. W przypadku awansu Bulls zmierzą się ze zwycięzcą pary Magic - Atlanta Hawks, w finale konferencji trafiliby prawdopodobnie na Boston Celtics lub Miami Heat.

Naszpikowane gwiazdami Orlando, Boston i Miami kandydatami do mistrzostwa były przed sezonem, szans Chicago tak wysoko nie oceniano. - Nasz skok w górę był potężny. Rok temu zakwalifikowaliśmy się do play-off w ostatniej chwili, teraz jesteśmy rozstawieni z nr. 1 - mówi środkowy Bulls Joakim Noah.

Jak to się stało, że zapomniani po odejściu Jordana Bulls znów walczą o mistrzostwo?

Falowanie...

Amerykańskie ligi dążą do wyrównywania szans. Straciłeś gwiazdy, miałeś słaby sezon, spadłeś na dno? Rekompensatą będzie pierwszeństwo wyboru w tzw. drafcie, gdzie możesz pozyskać czołowych graczy z akademickiej NCAA lub koszykarzy wyróżniających się poza USA.

W połowie lat 80. Bulls byli jednym z najgorszych zespołów w NBA, mieli problem z wygraniem 30 meczów w sezonie, ale w drafcie 1984 r. wylosowali nr 3, wykorzystali przeoczenie szefów Portland Trail Blazers, którzy wybrali słabego później środkowego Sama Bowie i pozyskali Michaela Jordana.

Młody rzucający szybko zauroczył ligę i bił rekordy, ale na szczyt Bulls wdarli się dopiero wtedy, kiedy obok Jordana znaleźli się Scottie Pippen i Horace Grant oraz doświadczeni John Paxson i Bill Cartwright. A przede wszystkim - trener Phil Jackson, który z Jordana strzelca zrobił Jordana lidera.

Po trzech mistrzostwach w latach 1991-93 Jordan spróbował sił w baseballu, ale po półtora roku wrócił. Jackson stworzył nowy zespół, w którym ważnymi ogniwami byli Pippen, ale już także Toni Kukoc i Dennis Rodman. Lata 1996, 1997 i 1998 to trzy kolejne tytuły dla jednej z najlepszych drużyn w historii.

...i spadanie

W 1998 r. odeszli jednak Jackson, Jordan, Pippen i Rodman, a Bulls stoczyli się na dno. Przeciętne wybory w draftach, kontuzje, zmiany trenerów, złe transfery... W sześciu kolejnych sezonach Chicago wygrywało średnio zaledwie po niespełna 20 spotkań.

W lecie 2003 r. z funkcji generalnego menedżera zrezygnował po 18 latach Jerry Krause, którego zastąpił Paxson. Początki miał trudne - rozgrywający Jay Williams, z którym wiązano duże nadzieje, uległ poważnemu wypadkowi, szarżując po Chicago na motocyklu. Powrót Pippena okazał się nieudany. Wraz z zatrudnieniem młodego trenera Scotta Skilesa Bulls zaczęli jednak powoli budować solidną drużynę.

W 2005 r. wrócili do play-off, dwa lata później przeszli pierwszą rundę, ale bałagan w zespole pozwolił im wygrać tylko 33 mecze w sezonie 2007/08. Skilesa zwolniono i wydawało się, że ambicje znów trzeba zweryfikować.

Rose, czyli lider

Słabe drużyny liczące na odbudowę poprzez młodych koszykarzy muszą mieć potrójne szczęście - w losowaniu, które decyduje o przydziale pierwszych numerów w drafcie, do rocznika, bo bywają naszpikowane gwiazdami lub takie, w których kandydatów na gwiazdy nie ma, wreszcie do samego wyboru, bo młodego koszykarza trzeba prześwietlić nie tylko pod kątem umiejętności w danym momencie, ale także możliwości rozwoju i szans na rolę lidera drużyny.

W 2008 r. Bulls trafili w dziesiątkę trzy razy - wylosowali nr 1, mając na to niespełna 2 proc. szans, mieli w czym wybierać, bo - jak się obecnie okazuje - pierwszych siedmiu koszykarzy tamtego draftu to gwiazdy lub dobrzy gracze NBA i wybrali bezbłędnie - Derricka Rose'a.

Urodzony w Chicago 20-letni wówczas Rose w szkole średniej dwukrotnie wygrywał mistrzostwo stanu, w NCAA był wicemistrzem. Doświadczenie z walki o tytuły, umiejętności techniczne oraz możliwości fizyczne silnego rozgrywającego o wzroście 191 cm, robiły z niego wymarzonego kandydata na lidera drużyny.

Bulls, czyli drużyna

Rose nie zawiódł - został debiutantem roku, w dwóch kolejnych sezonach robił duży postęp. Teraz jest najpoważniejszym kandydatem do nagrody MVP, czyli najlepszego koszykarza NBA. Średnio rzuca po 24,9 pkt i ma po 7,9 asysty na mecz. Świetnie wchodzi pod kosz, coraz skuteczniej rzuca za trzy i z linii rzutów wolnych. Na jego pozycji nie ma wielu graczy, którzy mogą go zatrzymać.

Jednak nie samym Rose'em Chicago stoi. Doświadczony skrzydłowy Luol Deng jest wymarzonym koszykarzem drugiego planu, pod koszem uzupełniają się uznany w lidze Carlos Boozer oraz wciąż rozwijający się Joakim Noah, syn znanego tenisisty Yannicka. Z ławki wspierają ich najstarszy w NBA po Shaquille'u O'Nealu Kurt Thomas oraz Turek Omer Asik przypominający sylwetką i aparycją Australijczyka Luca Longleya, który grał z Jordanem. Bulls mają też specjalistów od obrony (Taj Gibson, Keith Bogans, Ronnie Brewer) i świetnego strzelca (Kyle Korver).

Twarda ręka Thibsa

Od tego sezonu mają też świetnego trenera - Toma Thibodeau, który przez ponad 20 lat był asystentem w wielu klubach NBA i często, tak jak np. w mistrzowskich Celtics z 2008 r., odpowiadał za organizację świetnej obrony. I to właśnie defensywa, czołowa w lidze, jest źródłem obecnych wyników Bulls. Niektórzy mówią nawet, że Chicago gra tak jak Boston trzy lata temu.

- Patrzysz na nich i od razu widzisz rękę Thibsa. Widzisz ją w twardości i w każdej akcji. Drużyna przyjęła jego filozofię - przyznaje trener Celtics Doc Rivers, któremu pomagał Thibodeau.

Bulls są młodzi, głodni, utalentowani. Mają bardzo dobrego trenera, świetnego lidera i szeroki skład. Dobrze atakują, jeszcze lepiej bronią, a na dodatek są najbardziej ekonomicznym zespołem w NBA. "Sports Illustrated", dzieląc sumę pensji koszykarzy przez liczbę zwycięstw, wyliczył ostatnio, że wygrana kosztuje ich mniej niż milion dolarów. Inni płacą więcej.

Dokąd dojdą Bulls? Konkurencja w walce o tytuł - Boston, Orlando, Miami, San Antonio i Los Angeles Lakers - jest bardzo silna. Jednak po raz pierwszy od lat każdy musi się liczyć z Chicago Bulls.

Co osiągną w play-off Chicago Bulls?

NBA tabela

Dywizja/ZespółZw.Por.bilans
EASTERN CONFERENCE
SOUTHEAST
Miami1660.727
Orlando11110.500
Charlotte9150.375
Washington7140.333
Atlanta5170.227
ATLANTIC DIVISION
Boston1650.762
Toronto1560.714
Philadelphia1670.696
Brooklyn13100.565
New York4190.174
CENTRAL
Milwaukee2030.870
Indiana1580.652
Detroit9140.391
Chicago8150.348
Cleveland5170.227
WESTERN CONFERENCE
SOUTHWEST
Dallas1660.727
Houston1570.682
San Antonio9140.391
Memphis6160.273
New Orleans6170.261
PACIFIC
L.A. Lakers2030.870
L.A. Clippers1670.696
Phoenix10120.455
Sacramento8130.381
Golden State5190.208
NORTHWEST
Denver1470.667
Utah13100.565
Minnesota10110.476
Oklahoma City9120.429
Portland9140.391