NBA. Inny mecz rano widziałem (6): Gdzie Gordon Hayward był jak LeBron James

- Rany, jakie to było piękne! Gordon Hayward krzyczał z radości przy linii bocznej, a przed nim skakał dzieciak w koszulce swojego bohatera. O zwycięstwie Utah Jazz z Cleveland Cavaliers 102:100 pod koniec sezonu nikt nie będzie pamiętał, ale w tej chwili to jedno z najbardziej niesamowitych wydarzeń rozgrywek - pisze Łukasz Cegliński ze Sport.pl.
Porażka Cavaliers potwierdza kryzys tej drużyny - zbudowanej w lecie z największych gwiazd NBA i debiutującego w lidze trenera Davida Blatta. LeBron James, Kevin Love i Kyrie Irving uczą się grać ze sobą i ta nauka nie przychodzi im łatwo. Z pierwszych czterech meczów sezonu przegrali aż trzy, ich ataki są nieskładne, a obrona - dziurawa. Za miesiąc, za dwa, za pół roku Cavaliers będą zapewne czołowym zespołem NBA. Na razie jednak nowy mechanizm zgrzyta i trzeszczy.

Choć w środę wydawało się, że James i spółka w Salt Lake City jednak wygrają. W pierwszej połowie grali źle, a jeszcze w trzeciej kwarcie przegrywali 50:66. Ale James i Irving zaczęli zdobywać punkty po indywidualnych akcjach, a młody zespół Jazz złapał zadyszkę, gospodarze przestali być skuteczni tak jak na początku meczu. Zryw Cavaliers 21:6 pozwolił im zmniejszyć straty do punktu, choć Jazz tego punkciku bronili zaciekle. Dopiero pięć minut przed końcem meczu Irving wyprowadził gości na prowadzenie 87:85, chwilę później Cavaliers po trafieniu Jamesa wygrywali 89:86.

Tryb "Bohater" działa, ale...

Ale Jazz grał dalej. Enes Kanter, który nawet jeśli Love'a nie zdominował, to kilka razy porządnie ograł do jeden na jednego, wykonał dobitkę, takie firmowe zagranie rywala. Po pudle Irvinga Hayward wykorzystał dwa wolne, potem spudłował Love. A Trevor Booker, który przez cztery sezony w Washington Wizards miał 1/10 za trzy i z takimi rzutami rozkręcił się dopiero w Jazz, trafił z dystansu!

Gospodarze wyszli na prowadzenie, a gwiazdy Cavaliers pudłowały dalej - Love, Irving, James... 17 sekund przed końcem Jazz prowadzili 98:94, ale wtedy James przełączył tryb gry na "Bohater". Pamiętacie zwycięską trójkę Vince'a Cartera z ostatniego play-off przeciwko San Antonio Spurs? Tak właśnie trafił James, z zakamarka narożnika, mimo wyciągniętej ręki Haywarda. A po celnych wolnych Aleca Burke'a wymusił faul Derricka Favorsa przy rzucie za trzy. I trzy sekundy przed końcem doprowadził do remisu 100:100.

...byli w tym meczu lepsi niż James

Podczas przerwy na żądanie Hayward powiedział trenerowi Quinowi Snyderowi, że chce oddać ostatni rzut. Ten się zgodził, nakazał wejście pod kosz. - Cóż, nie zrobiłem tego, co założył trener. Chciałem wejść, ale odczytałem zachowanie defensywy i zorientowałem się, że po kroku w tył będę miał miejsce do rzutu - mówił po meczu Hayward.

Piłkę dostał za linią trójek, na wprost kosza. Pilnujący go James poślizgnął się i przewrócił, po zasłonie od Favorsa Haywarda przejął Tristan Thompson. Gracz Jazz wykonał dwa kozły w prawo, krok do tyłu, rzucił. Piłka wpadła do kosza, nie dotykając obręczy. - The new money man! - krzyknął komentator, co z jednej strony oznacza lidera, który decyduje o wynikach meczów, a z drugiej może być aluzją do kontraktu (64 mln dol. za cztery lata), który ostatnio podpisał koszykarz.

Dla Haywarda, którego wszyscy pamiętamy z niesamowitej gry w finałach NCAA i rzutu z połowy boiska, który o mały włos nie dał sensacyjnej wygranej nad Duke w meczu o mistrzostwo w 2010 roku, był to drugi zwycięski rzut w karierze. Pierwszy, który oddał w 2008 roku, dał jego liceum Brownsburga mistrzostwo stanu Indiana.

Kto kogo ośmieszył?

Ale to nie zwycięski rzut sprawił, że zatytułowałem ten tekst "Gdzie Gordon Hayward był jak LeBron James". Powód jest inny: Hayward przez cały mecz był liderem, który sprawiał, że jego koledzy z drużyny grali lepiej. Mam wrażenie, że jego dobre statystyki (21 punktów z 7/12 z gry i 7/7 z wolnych oraz cztery zbiórki, siedem asyst, choć także cztery straty) nie oddają tego, co dawał w tym spotkaniu zespołowi. Hayward kontrolował przebieg akcji, nie forsował swoich rzutów, skupiał na sobie obronę i był aktywny w atakach Jazz, które często polegały na szybkim, płynnym ruchu piłki i zawodników.

Ale Hayward bardzo dobrze grał także w defensywie. W lecie rzucający Jazz pracował nad muskulaturą, jest silniejszy i nie tylko nie dawał się mijać Jamesowi, ale też wytrzymywał w akcjach, gdy najlepszy koszykarz świata szukał kontaktu, próbował się przepychać pod obręcz. I raz rywala zablokował.

A z drugiej strony zdarzyło się, że to Hayward zwiódł Jamesa kompletnie - skrzydłowy Cavaliers pobiegł w prawo, Hayward minął go w lewo. James zasugerował się zasłoną, ale efekt był, jaki był - gwiazdor został ośmieszony. Jeden z internautów, wiedząc, że będę oglądał mecz Jazz - Cavaliers, prosił o odpowiedź na pytanie, czy Hayward jest wart swojego kontraktu. Po tym meczu nie mogę odpowiedzieć inaczej niż twierdząco.

Pięć obgryzionych paznokci...

Były jednak też inne pytania, m.in. o słabą obronę Cavaliers. I rzeczywiście, jest źle. Zarówno pod względem indywidualnym, bo Love'a ogrywał nie tylko Kanter, ale także Favors, a Irving na obwodzie radził sobie niewiele lepiej, jak i zespołowym - Cavaliers przez długie momenty nie byli w stanie przeszkodzić Jazz w ich płynnych akcjach. Dopiero w drugiej połowie, gdy zaczęli agresywniej wychodzić do graczy z piłką po zasłonach, zaliczyli kilka przechwytów, wybili Jazz z rytmu.

Ale przełożenie na atak dobra obrona miała tylko chwilowo. O ile ofensywa Jazz opierała się na częstych podaniach (26 asyst w meczu), to Cavaliers zdobywali punkty w zasadzie tylko po indywidualnych akcjach. Jako zespół mieli zaledwie sześć asyst - James wykonał cztery, a Irving żadnej (!). Czy tu są potrzebne jakieś wyjaśnienia? James często gra z piłką, ale jego podań koledzy często nie łapią - dosłownie lub w przenośni. Nie wiedzą, co ich lider chce zrobić, nie pokazują się tam, gdzie James myśli, że się pokażą.

Dlatego w rolę snajpera wcielił się Irving, który momentami z łatwością dochodził do pozycji strzeleckich i jako jedyny z Cavaliers częściej trafiał, niż pudłował. Miał 12/23 z gry, zdobył w sumie 34 punkty. James miał 31, ale przy słabszej skuteczności (8/18 z gry). Ratowały go perfekcyjne rzuty wolne (12/12). Trzy zbiórki, cztery asysty, trzy przechwyty, cztery straty, pięć obgryzionych paznokci i siedem zrezygnowanych spojrzeń - lider Cavaliers znów zagrał słabo.

O reszcie ważnych graczy gości nie da się napisać nic dobrego - Love, Anderson Varejao i Shawn Marion zagrali słabo w obronie, niewiele lepiej w ataku.

Przeklęte Salt Lake City (dla Jamesa)

A Jazz mogli się podobać. Hayward grał dobrze przez cały mecz, świetne momenty miało wielu graczy - wspomniani Booker (końcówka) i Kanter (początek), a także bardzo skuteczny pod koszami Favors (21 punktów, 9/13 z gry, 10 zbiórek i dwa bloki). No i co za wejście miał Rudy Gobert! Francuz w 13 minut zrobił bardzo dobry użytek ze swoich długich ramion - efektownymi akcjami zdobył siedem punktów, miał cztery zbiórki, zaliczył trzy bloki, z czego jeden, mocny, na Jamesie.

Jamesie, któremu słabo gra się w Salt Lake City. Licząc ze środowym spotkaniem, najlepszy koszykarz świata przegrał pięć z sześciu ostatnich meczów rozgrywanych w tym mieście. Mało tego - dwa z nich po rzutach w ostatnich sekundach. A ciekawostką jest fakt, że gdy cztery lata temu grał z Jazz po raz ostatni jako zawodnik Cavaliers, w ostatniej sekundzie, niemal z tego samego miejsca, z którego teraz trafił Hayward, zwycięskie trzy punkty zdobył Sundiata Gaines...

PS Dzisiaj nie proponuję sondażu, w którym wybieracie kolejny mecz. Ale mam nadzieję, że w najbliższych dniach zaskoczę Was opisem kolejnego meczu z nizin NBA. Słucham, że Cavaliers to nie niziny? Cóż, tabela nie kłamie - 1-3...

NBA tabela

Dywizja/ZespółZw.Por.bilans
EASTERN CONFERENCE
SOUTHEAST
Miami1660.727
Orlando11110.500
Charlotte9150.375
Washington7140.333
Atlanta5170.227
ATLANTIC DIVISION
Boston1650.762
Toronto1560.714
Philadelphia1670.696
Brooklyn13100.565
New York4190.174
CENTRAL
Milwaukee2030.870
Indiana1580.652
Detroit9140.391
Chicago8150.348
Cleveland5170.227
WESTERN CONFERENCE
SOUTHWEST
Dallas1660.727
Houston1570.682
San Antonio9140.391
Memphis6160.273
New Orleans6170.261
PACIFIC
L.A. Lakers2030.870
L.A. Clippers1670.696
Phoenix10120.455
Sacramento8130.381
Golden State5190.208
NORTHWEST
Denver1470.667
Utah13100.565
Minnesota10110.476
Oklahoma City9120.429
Portland9140.391