NBA. Co się dzieje z mistrzami z Dallas?

Dallas Mavericks rozpoczęli sezon od trzech porażek, co jest najgorszym wynikiem mistrza NBA od ponad czterech dekad, czyli od sezonu 1969/70, kiedy trzy pierwsze spotkania przegrali Boston Celtics. Największym problemem obrońców tytułu jest to, że na razie... wcale go nie bronią.
Miami Heat w pierwszym spotkaniu rzucili mistrzom 97 punktów w trzech kwartach, a ostatecznie wygrali 105:94. Denver Nuggets w trzy kwarty zdobyli przeciwko drużynie z Dallas też 97 punktów, a spotkanie zwyciężyli 115:93. Oklahoma City Thunder aż tak silnej ofensywy nie zaprezentował, ale też wygrał - 104:102.

Na początku poprzedniego sezonu Mavericks w pierwszych trzech spotkaniach stracili odpowiednio 86, 91 i 83 punkty. Średnio - 86,7 w meczu. W tym sezonie - 108, przy rywalach trafiających aż 52 proc. rzutów z gry. Różnica w grze w obronie, na niekorzyść mistrzów, jest ogromna. Z czego wynika?

Przede wszystkim - ze zmian w składzie. Tyson Chandler, który odszedł do New York Knicks, bo Mavericks nie zgodzili się zaproponować mu nowego, wyższego kontraktu, był fundamentem defensywy Mavericks. Defensywy, która choć do najlepszych w NBA nie należała, to zaskakiwała przeciwnika w ważnych momentach meczu, a Chandler, wysoki, skoczny środkowy, który dobrze gra jeden na jednego, ale także świetnie blokuje z pomocy i budzi postrach w okolicy obręczy, był w niej kluczową postacią.

- Praca nad obroną to nadrzędny temat każdego treningu - mówi trener Mavericks Rick Carlisle. - Kiedy bronisz lepiej, poprawia się atak. A kiedy grasz lepiej w ataku, to i lepsza obrona jest łatwiejsza - tłumaczy.

Inny problem drużyny z Dallas to zmiany w składzie, który naruszyły jej mistrzowski trzon - poza Chandlerem odeszli także J.J. Barea, DeShawn Stevenson i Caron Butler, którzy, choć drugoplanowi, też mieli do spełnienia swoje role w ataku i obronie. Aktywny Barea, twardy Stevenson i doświadczony Butler byli dobrym dopełnieniem gwiazd zespołu.

Chandler, Barea, Stevenson, Butler, a także asystent trenera odpowiedzialny za obronę Dwane Casey odeszli, a w ich miejsce przyszli weterani Vince Carter, Lamar Odom oraz Delonte West, którzy, po pierwsze, muszą dopasować się do systemu gry drużyny, a po drugie - zżyć się z zespołem na tyle, by zgranie i atmosfera w nim były na takim poziomie, jak w poprzednim sezonie.

Odom, który przyszedł z Los Angeles Lakers, na razie jest cieniem samego siebie - w trzech meczach rzucał po 4,7 punktu, miał 4,3 zbiórki i 1,0 asysty. Tak złych statystyk nie miał w NBA nigdy. Podobnie jest ze średnią punktową Vince'a Cartera - ledwie 8,0 na mecz. Na dodatek słaby początek sezonu ma także skrzydłowy Shawn Marion.

- Zawsze można używać wymówek o budowaniu nowego zespołu, by wytłumaczyć słabszą formę zespołu, ale ja nie będę z nich korzystał - mówi trener Mavericks Rick Carlisle. - W tym sezonie mamy po prostu inny zespół niż ostatnio. Właściciel zrobił dobrze, rozwiązując trzon zespołu dla dobra klubu. A my - zawodnicy i trener - musimy pracować, by robić swoje jak najlepiej - dodał Carlisle.

O co chodzi trenerowi Mavericks? O to, że Cuban - nie decydując się na podpisanie wyższej umowy z Chandlerem, a sprowadzając Odoma i Westa, którym kończą się kontrakty oraz Cartera z niską pensją - myśli już o sezonie transferowym w 2012 roku. Wtedy Mavericks będą mogli zabiegać o Derona Williamsa, który dorastał w Dallas lub Dwighta Howarda, który umieścił zespół z Teksasu w wąskim gronie klubów, w których chciałby zagrać.

Nie jest jednak tak, że świetlana przyszłość przed Mavericks rysuje się dopiero od kolejnego sezonu. Niewykluczone, że z Mavericks wcale nie jest tak źle, jak wskazują bilans zwycięstw i porażek oraz fatalne statystyki gry w obronie. Mistrzowie przegrali trzy spotkania, ale z silnymi zespołami, z których Heat i Thunder to faworyci do tytułu. Razem z Nuggets te trzy zespoły mają w tym sezonie bilans 9-1.

Na dodatek w grze Mavericks widoczny jest postęp - w wyjazdowym meczu z Thunder obrońcy tytułu nie dali się zdominować, walczyli do końca. W ostatnich 46 sekundach wynik 96:101 odwrócili na 102:101 dzięki trójce Cartera na 1,4 sekundy przed końcem i tylko fantastyczny rzut najlepszego strzelca ligi Kevina Duranta równo z końcową syreną odebrał im wygraną.

- Ten mecz nas podbudował, bo jeśli spojrzy się na dwa pierwsze spotkania, to widać, że nie byliśmy sobą - mówił po porażce w Oklahoma City Terry. - Teraz byliśmy wreszcie Mavericks - graliśmy twardo, dobrze w czwartej kwarcie i zrobiliśmy wszystko, by być jak najbliżej zwycięstwa. I na dziewięć z 10 przypadków utrzymalibyśmy prowadzenie do końca. Durant wykonał jednak niesamowitą akcję - dodał Terry.

- Jeśli Thunder są typowani do zwycięstwa na zachodzie, to podobał nam się przebieg meczu z nimi. To dobry znak, który oznacza, że wiele im nie ustępujemy - stwierdził rzucający Mavericks.

W piątek mistrzowie NBA grają u siebie z Toronto Raptors, którzy po dwóch spotkaniach mają bilans 1-1. Jeśli wygrają, przełamią się i prawdopodobnie wejdą na dobrą ścieżkę. Jeśli przegrają - powtórzą swoje najgorsze otwarcie sezonu z rozgrywek 2006/07, kiedy zaczęli od bilansu 0-4. A potem... wygrali swoje rekordowe 67 spotkań i zajęli pierwsze miejsce w lidze po sezonie zasadniczym.

W skróconych z powodu lokautu rozgrywkach będzie im zdecydowanie trudniej, ale mistrzowskiej ambicji nigdy nie należy przekreślać.

NBA tabela

Dywizja/ZespółZw.Por.bilans
EASTERN CONFERENCE
SOUTHEAST
Miami1660.727
Orlando11110.500
Charlotte9150.375
Washington7140.333
Atlanta5170.227
ATLANTIC DIVISION
Boston1650.762
Toronto1560.714
Philadelphia1670.696
Brooklyn13100.565
New York4190.174
CENTRAL
Milwaukee2030.870
Indiana1580.652
Detroit9140.391
Chicago8150.348
Cleveland5170.227
WESTERN CONFERENCE
SOUTHWEST
Dallas1660.727
Houston1570.682
San Antonio9140.391
Memphis6160.273
New Orleans6170.261
PACIFIC
L.A. Lakers2030.870
L.A. Clippers1670.696
Phoenix10120.455
Sacramento8130.381
Golden State5190.208
NORTHWEST
Denver1470.667
Utah13100.565
Minnesota10110.476
Oklahoma City9120.429
Portland9140.391