Sport.pl

Jak Małgorzata Dydek królowała w katowickim Spodku

Kiedy w 1999 roku polskie koszykarki sensacyjnie sięgały w Katowicach po złoty medal mistrzostw Europy, największą gwiazdą drużyny i całego turnieju była zmarła dziś w Australii Małgorzata Dydek.
Koszykówka kobiet po raz pierwszy trafiła do dużej hali Spodka wiosną 1999 roku, kiedy to zorganizowano tam dwa towarzyskie mecze Polski z wicemistrzyniami świata, Rosjankami. To miał być ważny sprawdzian przed zaplanowanymi na przełom maja i czerwca tamtego roku mistrzostwami Europy.

Polki wygrały jeden z dwóch meczów z Rosją, a najlepszą zawodniczką naszego zespołu była mierząca 214 cm Dydek. Polka brylowała na boisku - trudna do przejścia w obronie, dodatkowo jeszcze siała spustoszenie w ataku. W dwumeczu z doświadczonymi rywalkami zawodniczka zdobyła prawie czterdzieści punktów. Po meczach to właśnie "Ptyś" cieszył się największą popularnością wśród kibiców: Dydek, już wtedy gwiazda amerykańskiej zawodowej ligi WNBA, rozdawała autografy, pozowała do wspólnych zdjęć z fanami.

Kierownictwo naszej ekipy miało wtedy sporo roboty ze znalezieniem dla Dydek odpowiedniego łóżka w hotelu. Wymogom sprostał dopiero sosnowiecki hotel Aria. - Od dawna współpracujemy z polskimi sportowcami. Mamy ogromne dwuosobowe łóżka i nawet jeśli panna Małgorzata nie zmieści się nieco na długość, to na pewno może się wygodnie rozciągnąć pod odpowiednim kątem na szerokość - powiedziano nam wtedy w Arii.

W czerwcu 1999 roku Dydek i jej koleżanki z reprezentacji ponownie pojawiły się w Spodku na decydujące mecze mistrzostw Europy. Najpierw Polki pokonały Chorwatki, potem Rosję, a w finale wygrały z Francją 59:56.

Potem w hali Spodka rozpoczęła się prawdziwa fiesta. W rytm dyskotekowych przebojów na boisku szalały przede wszystkim Dydek i Krystyna Szymańska-Lara. Potem zawodniczki, zgodnie z koszykarską tradycją, obcięły siatkę na jednym z koszów oraz krawat trenerowi Tomaszowi Herktowi.

Dydek otrzymała tytuł MVP, czyli najbardziej wartościowej zawodniczki mistrzostw Europy. Wygrała także klasyfikację najskuteczniejszej zawodniczki, wysoko była w rankingach zbiórek i skuteczności rzutów z gry. Do najlepszej piątki turnieju trafiły dwie nasze zawodniczki - oczywiście Dydek oraz rozgrywająca Szymańska-Lara.

Na finałowym meczu z Francją Spodek był prawie pełny. Kibiców zjawiło się więcej niż na wcześniejszych meczach siatkarskiej Ligi Światowej. Jeszcze chyba nigdy nasza drużyna narodowa koszykarek nie grała przy takim dopingu.

Nie popisała się wtedy tylko nasza telewizja. Żadna ze stacji nie kupiła praw do transmisji lub przynajmniej retransmisji z meczu finałowego. Kibice nie mogli więc obejrzeć relacji z jednego z największych sukcesów polskiego basketu.

Małgorzata Dydek zmarła o godz. 0.30 czasu polskiego w szpitalu w Brisbane. Miała 37 lat. Dydek od tygodnia przebywała w stanie śpiączki farmakologicznej, po tym jak doszło do zatrzymania pracy serca.

Ryszard Łabędź: Przy Dydek wiedziałem co to emocje i sukcesy »