MŚ koszykarzy. Amerykanie wrócili na tron

USA pokonały Turcję 81:64 i po 16 latach zdobyły mistrzostwo świata. W półfinale i finale znakomicie grał lider Amerykanów Kevin Durant
W dwa lata USA odzyskały koszykarski tron, który zajęli na początku lat 90., gdy zawodnicy NBA zaczęli grać w największych światowych imprezach - w 1992 r. legendarny "Dream Team" zdobył olimpijskie złoto w Barcelonie, dwa lata później drużyna z Shaquille'em O'Nealem wywalczyła mistrzostwo świata w Toronto.

Potem nastały lata posuchy - na trzech kolejnych MŚ Amerykanie zdobyli tylko dwa brązowe medale, zaliczyli wpadkę w półfinale igrzysk w Atenach. Konkurenci (m.in. Jugosławia, Argentyna i Hiszpania) robili postępy, a USA częściej wystawiały zbieraniny gwiazd niż drużyny.

Pięć lat temu reprezentację objął jednak doskonały uniwersytecki trener Mike Krzyzewski, który rozpoczął budowę zespołu. Sukces osiągnął podwójny - w 2008 roku Amerykanie wygrali igrzyska w Pekinie, teraz zdobyli mistrzostwo świata. Krzyzewski dokonał tego z dwoma różnymi zespołami - żaden z zawodników, który założył wczoraj złoty medal na szyję, nie był na igrzyskach.

Amerykanie zdominowali mistrzostwa w Turcji przysyłając na nie reprezentację B i tylko o Durancie można powiedzieć, że miałby pewne miejsce w kadrze, gdyby USA wystawiły najsilniejszy skład z Kobe Bryantem, LeBronem Jamesem i Dwyane'em Wade'em. W półfinale z Litwą i finałowym spotkaniu z Turcją ledwie 22-letni skrzydłowy Oklahoma City Thunder udowodnił jednak, że jest jednym z najlepszych koszykarzy na świecie.

W sobotę przeciwko Litwinom zdobył aż 38 punktów i pobił rekord swojej reprezentacji na MŚ. W niedzielę trafiał tak, że Turkom opadały ręce. Gospodarze starali się bronić strefą i były momenty, kiedy Amerykanie mieli z nią problemy, ale w końcu piłkę dostawał Durant, który trafiał seriami. Po swojej siódmej trójce w 23. minucie miał już 26 punktów, a jego zespół wygrywał 48:32. Do końca meczu wszechstronny zawodnik dorzucił już tylko dwa punkty. Więcej nie musiał.

Turcy w połowie pierwszej kwarty prowadzili 17:14, ale uraz kolana wyeliminował na kilka minut lidera gospodarzy Hedo Turkoglu i Amerykanie błyskawicznie uciekli. USA wzmocniły obronę i Turcy momentami walili głową w mur - w 16 minut zdobyli ledwie 15 punktów.

Srebro jest jednak wielkim sukcesem Turków, którzy szczęśliwie awansowali do finału - w sobotnim półfinale z Serbią gospodarze przegrywali przez większość meczu, 81:82 było jeszcze 4,5 sekundy przed końcem. Turkoglu zgubił piłkę, ale szczęśliwie wyłuskał ją Kerem Tunceri, który trafił spod kosza obok zaskoczonych rywali.

W meczu z USA Turcy wyglądali na zaspokojonych srebrem, podobnie jak dzień wcześniej Litwini czuli zadowolenie z awansu do półfinału. I Turcja, i Litwa swoje największe zwycięstwa odniosły tuż przed spotkaniem z Amerykanami - Turcy pokonali Serbię, Litwa w znakomitym stylu zwyciężyła Argentynę.

Amerykanie mieli Duranta, ale dominowali nad rywalami atletyzmem, twardą obroną, graniem z kontry. Złoto zdobyli zasłużenie, choć droga do niego ułożyła im się świetnie - problemy mieli tylko z Brazylią (70:68), a w fazie pucharowej grali z Angolą, Rosją i Litwą, podczas gdy w drugiej połówce drabinki wyrzynała się europejska czołówka - Hiszpanie wyeliminowali Greków, ale potem ulegli Serbii. Turcy łatwo pokonali Francję i Słowenię, ale w półfinale przeżyli horror przeciwko Serbii.

Mistrzostwo świata gwarantuje Amerykanom występ na igrzyskach w Londynie. Tam też będą faworytem niezależnie od tego czy wystawią reprezentację A czy B.

Kolejność MŚ:

1. USA

2. Turcja

3. Litwa

4. Serbia

5. Argentyna

6. Hiszpania

7. Rosja

8. Słowenia

9. Brazylia, 10. Australia, 11. Grecja, 12. Nowa Zelandia, 13. Francja, 14. Chorwacja, 15. Niemcy, 16. Angola, 17. Portoryko, 18. Chiny, 19. Iran, 20. Wybrzeże Kości Słoniowej, 21. Liban, 22. Kanada, 23. Jordania, 24. Tunezja.

Turcy opierali się USA tylko w 1. kwarcie - tek relacjonowaliśmy na żywo ?