Rok 2011 w koszykówce - ale się działo!

Gortat zaskoczył świetną grą w NBA, Ansley zadebiutował w WNBA, Mavericks zostali mistrzem w USA, a Turów - wicemistrzem w Polsce. Kariery zakończyli Pluta, Jackson, Shaq i Yao, Bachański został prezesem PZKosz, a Pacesas zaczął pisać bloga. Lokaut zatrzymał NBA, a Wielka Brytania - Polskę. Wielki smutek wywołała śmierć Małgorzaty Dydek... - Łukasz Cegliński ze Sport.pl wspomina 2011 rok w koszykówce.
STYCZEŃ

Pierwsze punkty w Nowym Roku w Tauron Basket Lidze zdobył Nikola Jovanović - trójką dla Anwilu w meczu w Warszawie z Polonią. Ze zwycięstwa cieszyły się jednak "Czarne Koszule", bo w ostatniej sekundzie punkty decydujące o wygranej 77:75 wsadem zdobył Tony Easley.

To był mecz fajny. Kilka dni później, znów w Warszawie, miał miejsce mecz dziwny - ta sama Polonia rzuciła Prokomowi ledwie 40 punktów. Przegrała do 63, a jej 12/30 z wolnych i 12/62 z gry skłoniły mnie do nocnych poszukiwań wyników ekstremalnych. Najwyższy wynik w historii polskiej ekstraklasy? 147:145 dla Wisły w meczu z Lechem po trzech dogrywkach.

W styczniu był także mecz gwiazd w Kaliszu, gdzie Południe pokonało Północ 119:117, Darnell Hinson zdetronizował króla trójek Andrzeja Plutę, a amator Łukasz Biedny zwyciężył w konkursie wsadów zawodowców. Po imprezie kandydat na prezesa PZKosz Grzegorz Bachański gościł dziennikarzy na poczęstunku, a koszykarskie dyskusje były tak zażarte, że zapalił się stół z kateringiem...

Pod koniec stycznia poleciałem na niesamowitą delegację do Phoenix, która byłaby niesamowita nawet, gdyby Marcin Gortat nie grał tak, jak grał. Miałem ogromne szczęście, że byłem świadkiem ponownych narodzin Polaka i meczów takich jak z Boston Celtics, czy z New Orleans Hornets. 25 punktów z tego drugiego spotkania to wciąż polski rekord w NBA.

W międzyczasie Bachański został prezesem PZKosz. Uwierzcie, w Phoenix przeszło to bez echa.

LUTY

Koniec pobytu w Arizonie, to spełnione jedno z dziennikarskich marzeń, czyli rozmowa z Grantem Hillem. Zabiegałem o nią długo, zależało mi na spokojnym, indywidualnym wywiadzie, kiedy koszykarzowi nie będzie się spieszyło. Udało się. Hill to świetny gość.

Do Polski wróciłem tuż przed tym, jak do TBL wrócił Pan Wszystko, czyli Qyntel Woods. Szkoda, że tym razem Amerykanin nie podbił nas tak, jak rok wcześniej. Podbił mnie za to JaVale McGee, który podczas weekendu gwiazd w Dallas wykonał wsad dwoma piłkami, który bardzo mi zaimponował, a na zdjęciu robi większe wrażenie niż na filmie.

Puchar Polski zdobyła nieoczekiwanie Polpharma Starogard, a MVP turnieju finałowego został wybrany niesamowity Robert Skibniewski. Niesamowity, bo skreślany zawodnik udowodnił, że wciąż jest czołowym polskim rozgrywającym. Udowadnia to do dziś, a do tego jest bardzo ciekawym rozmówcą. Przypomnijcie sobie jego historię, którą opowiedział mi po zdobyciu pucharu .

MARZEC

6 marca AZS Koszalin pokonał Polpharmę 114:107 po dogrywce i był to rekordowy pod względem zdobytych punktów mecz TBL w 2011 roku. O wiele większe wrażenie zrobił jednak debiut znanego ligowca Michaela Ansley'a, który z Orlando Magic krętą drogą doszedł do Smaków Podkarpacia w amatorskim WNBA.

23 marca wstałem na poranny dyżur kilka minut po piątej myśląc, że jak zwykle poczytam po drodze do redakcji o nocnych meczach NBA. Jadę pociągiem, gapię się w telefon, a mecz Los Angeles Lakers z Phoenix Suns trwa, trwa i trwa... Pierwsza dogrywka, druga, trzecia - Lakers wygrali 139:137, kiedy dojeżdżałem do Metra Politechnika. W redakcji obejrzałem sobie go w całości - Gortat był niesamowity. Zdobył 24 punkty i 16 zbiórek.

Kilka dni po wielkim meczu Gortat miał wielkiego pecha - złamał nos o głowę Steve'a Nasha. - Walka o play-off idzie nam jak krew z nosa - żartował potem "Polski Twardy Młot", który dwa dni później rzucił 20 punktów i 15 zbiórek późniejszym mistrzom NBA Dallas Mavericks.

KWIECIEŃ

Mateusz Ponitka i Przemysław Karnowski polecieli do Portland na słynny kamp Nike Hoop Summit, gdzie na koniec, w meczu najlepszych nastolatków z całego świata, zagrali w zespole Reszty Świata przeciwko USA. Kadra globu przegrała, ale Ponitka był jej najlepszym strzelcem. Skrzydłowy AZS Politechniki Warszawskiej przybił piątkę z Kobe Bryantem, a dziesiątki skautów po raz kolejny podkreślili sobie jego nazwisko w komputerach.

Kilka dni później, po zdobyciu 8525 punktów w ekstraklasie, karierę zakończył Andrzej Pluta, o którym od kilku lat z wielkim szacunkiem pisałem "Pan Andrzej". Wielki, wielki koszykarz z Pluty był - z teoretycznie mechanicznego i mało efektownego rzucania do kosza zrobił sztukę i doskonale pamiętam gęsią skórkę, której doświadczyłem podczas meczu gwiazd w 2010 roku, kiedy Pluta trafiał jak natchniony i oczywiście wygrał konkurs trójek po raz siódmy. "Pan Andrzej, czyli nie taki z niego łocet" - napisałem na blogu i jestem z tej notki dumny.

W NBA też działy się nieoczekiwane rzeczy - Memphis Grizzlies przegrali w końcówce sezonu kilka spotkań, by trafić na najlepszych na Zachodzie San Antonio Spurs, a potem wyeliminowali ich w pierwszej rundzie play-off! Rany, jak ja im wówczas kibicowałem... Bardzo mi się podobał ten zespół.

MAJ

Nie podobali mi się za to Lakers, którzy sezon zakończyli żałośnie - przegrywając 0-4 z Mavericks. Legendarny trener Phil Jackson, tak, jak zapowiadał, zakończył po sezonie karierę, co z kolei skłoniło mnie do napisania artykułu o tym, jak Jackson stał się tak dobrym trenerem. Artykułu nie o tym, co się działo od momentu, w którym objął Chicago Bulls, ale o tym, przez co przeszedł, zanim zaczął prowadzić drużynę Michaela Jordana.

23 maja Asseco Prokom Gdynia zdobył swoje ósme mistrzostwo z rzędu zwyciężając mecz nr 7 niesamowitego finału z PGE Turowem Zgorzelec. Prokom triumfował, ale ja składałem hołd pokonanym, bo dla mnie to Turów zdobył wicemistrzostwo. Wielkie, naprawdę wielkie wrażenie zrobił ten niezniszczalny kombinat im. Jacka Winnickiego z terminatorem Torey'em Thomasem w roli rozgrywającego.

Piękną wiosną z dużej chmury spadł też mały deszcz na zapomnianą reprezentację - jej selekcjonerem został Słoweniec Ales Pipan. Tak, przez moment byliśmy rozczarowani, ale ochłonęliśmy szybko, bo kogo się właściwie spodziewaliśmy?

Prawdziwa tragedia przyszła 27 maja - zmarła Małgorzata Dydek. "Ptyś", czyli więcej niż gwiazda...

To był wielki wstrząs dla wszystkich.

CZERWIEC

1 czerwca, mimochodem, między pierwszym, a drugim meczem finału pomiędzy Miami Heat i Dallas, Shaquille O'Neal wrzucił na serwis Tout krótki filmik, w którym powiedział: - Udało się. 19 lat kochani. Chcę wam bardzo podziękować i dlatego to was informuję najpierw. Kończę karierę. Dziękuję wam, niebawem się odezwę.

Tak, stało się. Koszykarski Superman zakończył karierę. Jedyny taki Shaq.

Ale o Shaqu zapomnieliśmy w gruncie rzeczy dość szybko, bo finał NBA okazał się zdecydowanie inny od tego, czego się spodziewaliśmy. Heat prowadził 1-0, a w zasadzie to prawie 2-0 - w meczu nr 2 gospodarze mieli przecież 15 punktów przewagi w czwartej kwarcie, ale przegrali, bo środkowy palec pokazał im Dirk Nowitzki...

Heat przegrał finał 2-4. LeBron James kwasił kolejne czwarte kwarty i nie istniał w kluczowych momentach, a koszykarze Mavericks zadziwiali. I wygrali zasłużenie, zostali mistrzem. Mistrzem XXI wieku.

W czerwcu odbyły się też mistrzostwa Europy kobiet w Polsce. Przepraszam, ale nie mogę znaleźć stosownego linka. Polki w każdym razie rozczarowały.

LIPIEC

W lipcu, dokładnie pierwszego, a więc w pierwszej połowie lipca, gdzieś w amerykańskiej Małkini rozpoczął się lokaut, w którego zawiłościach zorientować się było bardzo trudno (przypuszczam, że w Polsce od A do Z rozumieli lokautowe niuanse tylko Maciej Kwiatkowski z Wirtualnej Polski oraz Wojciech Michałowicz z Canal+). Z grubsza przypomnijmy, że chodziło o wyrównywanie szans i oszczędności, a na kilku miesiącach bez NBA Ameryka traciła mnóstwo dolarów.

W ślady Shaqa poszedł Yao Ming, jego ciekawy rywal z boiska. Bohater Chin zakończył karierę ze względu na odnawiające się kontuzje.

We Wrocławiu reprezentacja Polski do lat 18 grała w mistrzostwach Europy o medal, a skończyła na rozczarowującej porażce w ćwierćfinale z osłabionymi brakiem swojego lidera Włochami. Warto jednak przypomnieć niesamowity mecz z Turcją, który okazał się preludium do... niesamowitego meczu z Turcją w wykonaniu seniorów kilka tygodni później.

SIERPIEŃ

Gortat zrezygnował z gry w reprezentacji i poświęcił się promowaniu koszykówki i swojej osoby, Maciej Lampe doznał poważnej kontuzji biodra, a rządy Bachańskiego i ekipy Nowego PZKosz przyniosły pierwsze rozczarowanie. Może coś przeoczyłem, ale mam wrażenie, że sierpień nie był jakoś wybitnie ciekawy... A, byłbym zapomniał - w Warszawie odbył się znakomity koncert Deftones! Co to ma wspólnego z koszykówką? Choćby to, że wyskakałem się bardziej niż na kilku ostatnich turniejach o mistrzostwo Polski dziennikarzy.

WRZESIEŃ

To przede wszystkim mistrzostwa Europy na Litwie. Mistrzostwa, w których złoto zgodnie z planem zdobyli Hiszpanie, srebro, dzięki niesamowitemu Tony'emu Parkerowi, wywalczyli Francuzi, a brąz - Rosjanie. W półfinale, co było niesamowite, zagrali też Macedończycy, którzy wcześniej wyrzucili z gry o medale gospodarzy z Litwy. Bo McCalebb został Bożydarem Makelebowskim i drużynę swojej nowej ojczyzny prowadził znakomicie.

My jednak ekscytowaliśmy się występami reprezentacji Polski. Była walka do ostatniej minuty z Hiszpanią, słaby występ z Litwą, wymęczone zwycięstwo z Portugalią i... nieoczekiwany sukces w Turcją! Tak, pokonanie wicemistrza świata było zdecydowanie czymś wielkim - pogoń w czwartej kwarcie, trafiający Szymon Szewczyk, Łukasz Koszarek, Piotr Pamuła i na koniec Dardan "Karabin" Berisha nad Ersanem Ilyasovą... Tak, to był zdecydowanie mecz roku! A w sumie nie tylko roku - to było po prostu zwycięstwo największe.

Zwycięstwo, które ostatecznie nic nie dało, bo w meczu o awans z grupy wypaleni Polacy nie dali rady Wielkiej Brytanii prowadzonej przez Luola Denga. Porażką Polaków nie przejął się Ron Artest, który - zgodnie z zapowiedziami - zmienił personalia na Metta World Peace.

We wrześniu PZKosz wspólnie z PLK przehandlował miejsce na koszulce reprezentacji w roli sponsora drużyny za zwolnienie z pierwszej części rozgrywek mistrza Polski. Prokom, na własny wniosek, został wyłączony z gry o tytuł aż do lutego, bo chciał sobie pograć w lidze VTB. Tragedia.

PAŹDZIERNIK

Ruszyła Tauron Basket Liga! Po raz pierwszy w formule kontraktowej, czyli bez spadków, z kilkoma wicemistrzami świata do lat 17 w składach, ale bez jedynego modela pod koszem, czyli Marcina Iwo Kosińskiego.

To już wydarzenia całkiem świeże, początek sezonu i urocze porażki Trefla Sopot jednym punktem we Włocławku i w Słupsku zapewne pamiętacie. Ba, znacie na pamięć. Podobnie jak mówiące całą prawdę o polskiej koszykówce wpisy na blogu trenera Prokomu Tomasa Pacesasa, który zaczął od krytykowania sędziów, a skończył na powtarzanym jak mantra apelu do Bachańskiego o podanie się do dymisji.

Dla niewtajemniczonych streszczania przesłania blogu Pacesasa się nie podejmę, ale zapraszam do lektury.

Październik to także ciekawe nazwiska w TBL. I stare, i nowe - Koszarek, Ponitka, Edwards, Brandwein, Moore, Edwards, Lawal, Archibeque, Burrell, Mladenović, Skibniewski, Karnowski, Miller, Hodge, Bajtus... Jest kogo oglądać!

LISTOPAD

Przepraszam za ewidentnie przyspieszanie wraz ze zbliżaniem się do końca roku, ale to pewnie z niecierpliwości i wyczekiwania tego nowego, 2012. W telegraficznym skrócie - listopad to dla mnie m.in. dwa wyjazdy do Tarnobrzega, gdzie, jako stały gość TV PLK, oglądałem mecze Siarki z Politechniką oraz Anwilem i widziałem świetne akcje Ponitki i Karnowskiego. Pierwszy wykonał wsad nad Dariuszem Wyką, który będę pamiętał długo, a drugi zdobył aż 27 punktów i wyrównał trójką na dogrywkę. Zwycięską dogrywkę z Anwilem. Nieźle...

27 listopada, w sobotę, która może być zapamiętana także jako koniec pewnego etapu w mocarstwowych planach Zastalu Zielona Góra, ogłoszono, że w NBA doszło do porozumienia i skończy się lokaut. Kilkanaście godzin później trener Tomasz Jankowski obraził się na swoich koszykarzy z Zastalu.

GRUDZIEŃ

Wraca Andrej Urlep! Słoweniec, trener, który zasługuje, by mówić o nim, jako o wielkiej postaci polskiej koszykówki przełomu wieków, przyjął propozycję AZS Koszalin, w którym po serii porażek zastąpił Tomasza Herkta. AZS z Urlepem wygrał pierwszy mecz, potem dwa kolejne. W końcu zaczął przegrywać, ale trochę szumu było.

Wreszcie, 25 grudnia, ruszyła NBA! Od hitów w Boże Narodzenie, ale także hicików, na które już nie wszyscy zwracali uwagę. Ja na NBA B uwagę zwracać będę - przynajmniej takie mam noworoczne postanowienie...

Gortat miał pecha - tuż przed inauguracją złamał kciuk i w pierwszych meczach Phoenix Suns wypadł blado. Podobnie jak cały zespół, który w tej chwili - na koniec grudnia 2011 - wygląda na jeden z najsłabszych w NBA.

I to by było na tyle... Czy o czymś zapomniałem? Jestem przekonany, że tak. Ale nie było moją ambicją tworzenie koszykarskiego kalendarium - chciałem raczej odnotować to, czym w 2011 roku żyłem obok boiska lub przez telewizorem.

Wszystkiego najlepszego w 2012 roku!