NBA. Gortat wystraszył Evansa, Magic rozbili Kings

Osiem punktów i osiem zbiórek miał w piątek Marcin Gortat, a jego Orlando Magic pokonali wysoko Sacramento Kings 100:84. To drugie zwycięstwo ekipy z Florydy z rzędu.
To jeden z najlepszych meczów Polaka w tym sezonie. Gortat wszedł na parkiet w drugiej kwarcie, gdy Magic budowali swoją przewagę i zaczął od bardzo dobrej gry w obronie. Zablokował rzut wchodzącego pod kosz Adresa Nocioniego, chwilę później wymusił jego faul przy zbiórce. Polak dobrze zastawiał deskę pomagał w obronie. Po drugiej kwarcie, w której Gortat zagrał osiem minut, miał pięć zbiórek i dwa punkty, Magic prowadzili 48:32. - Sama jego obecność w polu trzech sekund ograniczała grę przebojowego Tyreke'a Evansa. On się bał wchodzić do końca, gdy Gortat był pod koszem - chwalili środkowego z Łodzi komentatorzy telewizji Sun Sports Florida.

Gortat na parkiet wrócił w końcówce trzeciej kwarty, gdy mecz był już rozstrzygnięty. Na początku ostatnich 12 minut meczu Polak po podaniu wchodzącego pod kosz Ryana Andersona zapakował piłkę do kosza. Chwilę później Gortat najszybciej pobiegł do kontry, dostał dobre podanie od Jasona Williamsa i zdobył łatwe punkty. Trzy minuty przed końcem spotkania polski środkowy zagrał efektowną dwójkową akcję z Anthonym Johnsonem. Gortat postawił dobrą zasłonę i od razu ściął w kierunku kosza, weteran rzucił piłkę nad kosz, a Polak zapakował z powietrza.

W sumie Gortat w 22 minuty rzucił osiem punktów (3/6 za dwa, 2/2 z wolnych), miał osiem zbiórek (jedną w ataku), cztery bloki i trzy faule, ale oprócz dobrych osiągnięć statystycznych, Polak robił masę rzeczy, których cyfry bezpośrednio nie pokazują. Świetnie bronił, stawiał skuteczne zasłony, a także bardzo szybko przemieszczał się spod jednego kosza pod drugi. Gdyby skuteczniej trafiał z półdystansu pewnie zaliczyłby najlepszy punktowo mecz w sezonie. Dzięki ośmiu punktom Gortat przekroczył granicę 400 punktów w NBA. W tej chwili na swym koncie ma 405 punktów. Polak jest też blisko zaliczenia swojego setnego bloku w NBA - do tej granicy brakuje mu jeszcze dziewięciu bloków.

Magic swoją przewagę zbudowali na przełomie drugiej i trzeciej kwarty. W końcówce trzeciej kwarty Magic prowadzili już różnicą 32 punktów (72:45) i nie dali sobie odebrać zwycięstwa do końca. Kluczem do wygranej była bardzo dobra gra ekipy z Florydy w obronie, która pozwoliła odskoczyć rywalom i nie dać się dogonić w końcówce. Dwight Howard miał 19 punktów i 15 zbiórek, 15 punktów dołożył Rashard Lewis. W Kings najskuteczniejszy był pierwszoroczniak Tyreke Evans, który zdobył 19 punktów.

Magic z bilansem 28 zwycięstw i 15 porażek są na czwartym miejscu w konferencji wschodniej. Sacramento Kings (15-27) są trzynastą ekipą na zachodzie.

W sobotę Magic zagrają na wyjeździe z Charlotte Bobcats.

Specjalny serwis o Marcinie Gortacie ?


NBA tabela

Dywizja/ZespółZw.Por.bilans
EASTERN CONFERENCE
SOUTHEAST
Miami1660.727
Orlando11110.500
Charlotte9150.375
Washington7140.333
Atlanta5170.227
ATLANTIC DIVISION
Boston1650.762
Toronto1560.714
Philadelphia1670.696
Brooklyn13100.565
New York4190.174
CENTRAL
Milwaukee2030.870
Indiana1580.652
Detroit9140.391
Chicago8150.348
Cleveland5170.227
WESTERN CONFERENCE
SOUTHWEST
Dallas1660.727
Houston1570.682
San Antonio9140.391
Memphis6160.273
New Orleans6170.261
PACIFIC
L.A. Lakers2030.870
L.A. Clippers1670.696
Phoenix10120.455
Sacramento8130.381
Golden State5190.208
NORTHWEST
Denver1470.667
Utah13100.565
Minnesota10110.476
Oklahoma City9120.429
Portland9140.391