EuroBasket 2015. Pau Gasol znów świetny, Hiszpania znów złota!

Koszykarze z Hiszpanii pokonali Litwę 80:63 w finale EuroBasketu w Lille. To trzeci złoty medal Hiszpanów w ostatnich czterech turniejach o mistrzostwo Europy. Na MVP wybrano świetnego szczególnie w fazie pucharowej Pau Gasola.
35-letni Hiszpan, środkowy Chicago Bulls, już w fazie grupowej grał bardzo dobrze, ale od 1/8 finału wszedł na wyższy, rzadko spotykany poziom. 30 punktów z Polską, 27 z Grecją, niewiarygodne 40 w zakończonym dogrywką półfinale z Francją, wreszcie 25 (a także 12 zbiórek, cztery asysty, trzy bloki i przechwyt) w niedzielę w finale z Litwą. Gasol ze średnią 25,5 został najlepszym strzelcem turnieju i jego bezdyskusyjnym MVP.

A jego Hiszpania wróciła na europejski tron, choć jeszcze kilkanaście dni temu, po dwóch porażkach w grupie z Serbią i Włochami, wydawało się, że mistrzowie kontynentu z lat 2009 i 2011 mogą mieć we Francji problemy. W meczu decydującym o awansie z grupy zespół trenera Sergio Scariolo pokonał Niemcy tylko 77:76, dwa punkty dzieliły go od klęski. Jednak w Lille drużyna bez nieobecnych w tym roku Marca Gasola, Juana Carlosa Navarro, Jose Calderona i Ricky'ego Rubio okazała się najlepsza.

W niedzielę, w pierwszych akcjach finału, właśnie Gasol zablokował wchodzącego pod kosz Jonasa Maciulisa, a Sergio Llull dwukrotnie łatwo wbił się pod obręcz po drugiej stronie boiska i zdobył punkty z dwutaktu. I tak w uproszczeniu wyglądał finał, a przynajmniej jego pierwszy kwadrans - Hiszpanie bez problemu rzucali kolejne kosze, Litwini w ofensywie byli zablokowani.

Hiszpanie grali w ataku tak, jak chcieli. Gasol zdobywał punkty po najróżniejszych manewrach lub podaniach od kolegów, Rudy Fernandez trafiał z dystansu lub po kozłach, Nikola Mirotić był skuteczny za trzy punkty, a Felipe Reyes trafiał spod obręczy. Gasol w pierwszej kwarcie zdobył osiem punktów z rzędu, Hiszpanie prowadzili przez moment 19:6.

A Litwini psuli atak za atakiem. Dobra obrona Hiszpanów powodowała ich straty, w samej pierwszej kwarcie koszykarze z Litwy mieli ich siedem. Niewidoczni byli ci, którzy pchali zespół do zwycięstw w poprzednich rundach - Maciulis i Jonas Valanciunas. Na początku drugiej kwarty, po kolejnych punktach Fernandeza, Hiszpania prowadziła 23:18. Chwilę później - 34:18.

Litwini otrząsnęli się dopiero w końcówce pierwszej połowy. Trafiać z dystansu zaczęli Mantas Kalnietis i Renaldas Seibutis. Po dwóch trójkach z rzędu tego drugiego straty Litwinów zmalały do ośmiu punktów (29:37). Półhakiem nad Valanciunasem trafił do kosza Gasol, dobitkę miał Victor Claver, ale w ostatniej sekundzie pierwszej połowy trójkę trafił jeszcze Maciulis. Po 20 minutach było 41:33 dla Hiszpanii.

Ale trzecia kwarta nie pozostawiła złudzeń, kto jest lepszy. Hiszpanie, znów dzięki Gasolowi, aktywnym pozostałym graczom i bardzo dobrej obronie, wygrali ją 19:10. Zaliczyli przy tym dwa krótkie zrywy - 7:0 i 6:0 - które podcinały skrzydła walczącym Litwinom.

Ci się nie poddawali, do końca próbowali szukać sposobów na zatrzymanie hiszpańskich ataków, na rozmontowanie ich obrony. Ale tak jak w meczach z Polską, Grecją i Francją, Hiszpanie - znów na przekór rekordowej publiczności w liczbie 27 362 fanów na przerobionym na halę stadionie w Lille - byli po prostu lepsi. W najważniejszych momentach trafiali Llull, Sergio Rodriguez i ten niesamowity Gasol, na którego grę trudno znaleźć określenie. Hiszpania, choć na papierze nie tak mocna jak w poprzednich latach, w drugim tygodniu mistrzostw była bezkonkurencyjna.

Wygrywając turniej we Francji, Hiszpanie zdobyli swój 12. medal mistrzostw Europy, a dzięki temu, że było to trzecie złoto, w tabeli wszech czasów wyprzedzili właśnie Litwę. Przed sobą mają tylko ZSRR (21 medali, 14 złotych) i Jugosławia (odpowiednio 17 i pięć), które zdominowały turnieje przez zmianami geograficznymi w Europie na początku lat 90.