EuroBasket 2015. Porażka po słabszym meczu, ale awans Polaków

73 : 75
Informacje
Eurobasket 2015 - Grupa A
Środa 09.09.2015 godzina 17:30
Wyniki szczegółowe
1 Kw
2 Kw
3 Kw
4 Kw
Wynik
Polska
24
8
18
23
73
Izrael
22
13
16
24
75
Składy i szczegóły
Polska
Waczyński 13, Kulig 13, Gortat 11, Slaughter 9, Ponitka 6 - Cel 6, Zamojski 5, Koszarek 4, Karnowski 4, Gruszecki 2, Czyż 0
Izrael
Mekel, Limonad, Eliyahu, Casspi, Fischer
Po tragicznej drugiej kwarcie, w której popełnili aż 10 strat, Polacy nie odnaleźli rytmu gry i przegrali zacięty mecz z Izraelem 73:75. Ale do 1/8 finału EuroBasketu awansowali, w czwartek zagrają o trzecie miejsce w grupie z Finlandią
O tym, że polecą do Lille, gdzie od soboty rozpocznie się pucharowa faza mistrzostw, Polacy dowiedzieli się przed środowym meczem - po tym, jak Finlandia rozbiła 88:59 Bośnię i Hercegowinę, stało się jasne, że biało-czerwonych nie wyprzedzą już pokonane przez nich na początku turnieju drużyny, właśnie Bośnia oraz Rosja. I może to ich za bardzo rozluźniło? - Relaksu było za dużo - kręcił głową po meczu Łukasz Koszarek.

Początek z Izraelem był bardzo dobry, Polacy pokazali, że ich siłą mogą być nie tylko skrzydłowi Adam Waczyński i Mateusz Ponitka, ale także punktujący podkoszowi. Trafiał Damian Kulig, trafiał Marcin Gortat, który rozegrał kilka ładnych akcji z Ponitką. A ten, wspólnie z Waczyńskim, starał się ograniczać izraelskiego gwiazdora Omriego Casspiego z Sacramento Kings. Ale ten w końcu się rozrzucał, dwie niesamowite trójki zlikwidowały pięciopunktową przewagę Polaków.

Po płynnej, efektownej kwarcie z obu stron, od początku drugiej mecz zmienił się w rozczarowująco słaby. Polacy zaczęli ją od strat w sześciu kolejnych akcjach, w 10 minut tracili piłkę aż 10 razy. Wszyscy - od głębokich rezerwowych, po Ponitkę i Gortata. I nawet trudno powiedzieć, co się Polakom nie udawało. Popełniając kolejne błędy biało-czerwoni pozbawiali się szansy na sensowne rozegranie akcji. I tylko nieskuteczności przeciwników mogli zawdzięczać to, że wynik był bliski remisu, 32:35.

Drugą połowę Polacy zaczęli lepiej. Kulig wybronił akcje Liora Eliyahu, trafił dwa razy, trójkę dodał niesamowicie skuteczny w Montpellier Waczyński i zespół trenera Mike'a Taylora wyszedł na prowadzenie. Defensywa była lepsza, walka o zbiórki też, ale brakowało płynności w ataku, kilkuminutowego zrywu, który Polacy potrafili wykonać w z Bośnią, Rosją czy Francją. Zamiast powiększenia przewagi do pięciu punktów, były kolejne straty lub niecelne rzuty spod kosza.

Izrael prowadził niewielką różnicą, a najwięcej problemów sprawiał Polakom nie Casspi czy Eliyahu, ale D'or Fisher - naturalizowany Amerykanin, który dobrze trafia z półdystansu. W środę zwykle nie zdążali do niego ani Gortat, ani Przemysław Karnowski. 

Ale mimo najwyżej przeciętnej gry po 30 minutach było tylko 50:51. I znów, mimo kłopotów, męczarni, topornych akcji, biało-czerwoni byli bliscy remisu. Po świetnych akcjach Koszarka i Slaughtera prowadzili punktem na nieco ponad trzy minuty przed końcem. Choć przekleństwo strat trwało - raz Polakom pomógł przypadek, lecącą na aut piłka odbiła się od sędziego, ale Kulig i tak jej nie opanował. Po chwili piłkę stracił Waczyński.

Wszystko sprowadziło się do zaciętej końcówki, a z takimi momentami Polacy wciąż mają problemy, co było widać nawet w wygranych spotkaniach z Bośnią oraz Rosją. Gortat, zamiast mocno wsadzić piłkę do obręczy, spudłował, a po drugiej stronie boiska niepilnowany Yogev Ohayon trafił za trzy. Minutę przed końcem było 65:69. I mimo przerw na żądanie oraz fauli taktycznych wiele się nie zmieniło. Izrael trafiał z linii rzutów wolnych i obronił niewielką przewagę.

W czwartek, na zakończenie rywalizacji o trzecie miejsce w grupie A, Polacy grają z Finlandią (godz. 15, TVP Sport). Drużyną, która na początku wieku była na dnie europejskiej hierarchii, ale od 2004 roku robi regularne postępy. Od tamtego momentu prowadzi ją Fin Henrik Dettmann, na dwóch ostatnich EuroBasketach jego zespół zajmował dziewiąte miejsce, a na zeszłorocznych mistrzostwach świata w Bilbao był o krok od wyjścia z grupy. I choć Finowie zaczęli turniej od dwóch porażek - po dogrywce z Francją i 66:79 z Izraelem - to teraz są w gazie.

- Wszyscy patrzyli na wyniki, my patrzyliśmy na grę. I po porażkach nie mieliśmy powodów, by się obawiać kolejnych spotkań. Z Izraelem zabrakło nam energii, ale to dlatego, że byliśmy zmęczeni po długim, wieczornym meczu z Francją. Trzymaliśmy się swojego planu. No i nie mogliśmy przestać walczyć ze względu na kibiców - mówił fiński trener. Jego reprezentację wspiera w Montpellier cztery tysiące fanów z Finlandii.

Kto będzie rywalem Polaków w 1/8 finału? Zespoły z grupy A zagrają "na krzyż" z ekipami z rywalizującej w Berlinie grupy B. Tam kolejność na pozycjach 1-5 rozstrzygnie się w czwartek.

Czy rozpoznasz reprezentacje piłkarskie po koszulkach? [QUIZ]




Czy wierzysz w medal reprezentacji Polski?