EuroBasket 2015. Ponitka rozgrzał Montpellier do czerwoności. Ręka boli, a on lata nad głowami rywali [WIDEO]

Grający z kontuzją lewej ręki 22-letni skrzydłowy Mateusz Ponitka swoimi efektownymi wsadami w meczu z Rosją podrywał z krzesełek najbardziej zaspanych kibiców. Polska wygrała 82:79 i jest blisko awansu do 1/8 finału mistrzostw Europy.
O rękę Ponitki drżeliśmy od soboty. W pierwszej połowie meczu z Bośnią i Hercegowiną 22-letni skrzydłowy przy jednym z wejść pod kosz upadł na parkiet i spadł na lewą dłoń. Ręka mocno się wygięła, ale mecz dokończył.

Jeszcze przed przerwą podbiegł do ławki, wziął środki przeciwbólowe i pomogło. Zagrał świetny mecz. 13 punktów, pięć zbiórek, sześć asyst i dwa przechwyty. Po meczu opowiedział o urazie z drugiej kwarty, przyznał, że ręka bardzo go boli i szybko dodał: - Panowie, jesteśmy na EuroBaskecie. Tu nie ma co płakać, tu trzeba grać.

Uraz nie okazał się na tyle poważny, by Ponitka w meczu z Rosją nie mógł zagrać. Ręka go bolała, ale na przedmeczowej rozgrzewce Ponitka nie sprawiał wrażenia, jakby coś było inaczej niż zwykle. Rzucał normalnie, czasem tylko prostował palce, jakby sprawdzając, czy aby wszystko w porządku.

Dopiero po chwili zauważyliśmy opatrunek na lewej ręce. Zwyczajowo miał biały plaster nad nadgarstkiem, ale poniżej dostrzegliśmy szczelnie owiniętą taśmą w cielistym kolorze lewą dłoń.



Publiczność wiwatowała: Ponitka, Ponitka!

W meczu tak jak na rozgrzewce nie było widać, żeby z ręką Ponitki było coś nie tak. Polak grał na swoim poziomie i znów, tak jak w pierwszym meczu, błysnął po przerwie. - Cierpliwie czekałem na swoje szanse. Po pierwszej połowie prowadziliśmy, więc nie było sensu forsować akcji przeze mnie, w drugiej sam poprosiłem o piłkę - powiedział.

A jak wziął piłkę, to przejął mecz. Zaczęło się od twardego faulu w obronie, a potem przyszły efektowne akcje w ataku wykończone efektownymi wsadami. Publiczność szalała i wiwatowała. Liczna grupa polskich kibiców skandowała nazwisko Ponitki, a dziennikarze z Rosji z niedowierzaniem kręcili głowami po takich akcjach:



- Nie byłem zaskoczony tym, że mam tyle miejsca. Wiedziałem, że Gortat wziął na plecy swojego zawodnika, to dla mnie otwiera się autostrada i trzeba jechać do końca - opisywał swoje akcje Ponitka. Po dwóch wsadach w kolejnej akcji zagrał do Gortata.

- Wiedziałem, że oni będą chcieli trochę inaczej zagrać. Jeśli ktoś dwa razy łatwo zdobywa punkty, to trzeba coś zmienić. Jeśli oni by się nie zaadaptowali, to byłoby dziwne. Zauważyłem, że była możliwość, żeby mu podać, fajnie wykończył - opisywał.

Po meczu długo na niego czekaliśmy w strefie wywiadów. Przyszedł zmęczony, ale zadowolony. Taśma na lewej ręce była już nieco pozrywana, co uchwycił Łukasz Cegliński.



Rozmawiając z dziennikarzami po meczu, Ponitka odwijał plastry. O swoim urazie zbyt dużo nie mówił. Zapytany wprost, jak z ręką, powiedział tylko: - Boli, boli. Muszę przyznać, że boli.

I od razu, jak to on, zmienił temat.

W meczu z Rosją rzucił 10 punktów, miał cztery asysty i trzy zbiórki. Nie był najlepszym strzelcem, ale znów zdobywał punkty wtedy, kiedy tego drużyna potrzebowała najbardziej. Czego chcieć więcej?

39 niezwykłych sportowych ciekawostek! [KLIKNIJ]




Czy Polacy awansują do 1/8 finału?