Koszykarze w Bonn mają za sobą ścianę

Zwycięstwo w spotkaniu z Niemcami w Bonn poprawi nastroje w reprezentacji, ale o awans do mistrzostw Europy i tak będzie musiała się bić do ostatniego meczu - z Austrią. A nie tak miało być. Mecz w środę o 20. Relacja na żywo na Sport.pl
Eliminacje, które trwają od początku sierpnia, zdecydują o awansie do ME 13 zespołów. Zapewniony udział w turnieju ma już 11 innych drużyn - są to europejscy uczestnicy mistrzostw świata (od 30 sierpnia w Hiszpanii).

Polacy rywalizują w grupie C z europejskim średniakiem - Niemcami - bez Dirka Nowitzkiego, z Austrią, która po raz ostatni na ME grała w 1977 r., i Luksemburgiem - bez zwycięstwa od 14 lat. Awans wywalczą triumfatorzy siedmiu grup oraz sześć najlepszych zespołów z drugich miejsc. Miał on być dla Polaków bułką z masłem.

I był, przynajmniej na początku. W drużynie prowadzonej od tego lata przez Amerykanina Mike'a Taylora nie ma czterech zawodników pierwszej piątki (Łukasz Koszarek, Thomas Kelati, Maciej Lampe, Marcin Gortat) oraz najlepszego na zeszłorocznych mistrzostwach Michała Ignerskiego. Mimo to w pierwszym spotkaniu biało-czerwoni wygrali 68:67 z Niemcami w Toruniu, a potem rozgromili na wyjeździe Luksemburg 113:61. W niedzielę zaś poślizgnęli się w Austrii.

Do Schwechat Polacy dotarli w świetnych humorach, zdjęcie uśmiechniętej drużyny z raperem Snoopym Doggy Doggiem spotkanym na lotnisku w Wiedniu zrobiło furorę w mediach społecznościowych. Niestarannie przygotowana przez gospodarzy, przycięta z austriackiej polska flaga miała - jak zapowiadał skrzydłowy Adam Waczyński - rozsierdzić zespół, nastroić walecznie. Stało się inaczej, po serii irytujących błędów w ataku i obronie w końcówce meczu Polska doznała bolesnej porażki 81:83.

- Zawaliliśmy. To nie Austria wygrała, tylko my przegraliśmy - ocenił Waczyński, jeden z kluczowych zawodników reprezentacji budowanej przez Taylora. - Zabrakło walki o piłki niczyje, nie zbieraliśmy ich w obronie, przez co brakowało kontrataków. Nie podeszliśmy do meczu tak skoncentrowani jak do inauguracji z Niemcami. Austriacy wykazali większą chęć i zaangażowanie - stwierdził 25-letni rzucający.

Były znakomity trener reprezentacji Witold Zagórski, który od ponad 30 lat mieszka w Austrii, oglądał mecz w hali, a po nim przyznał, że jest rozczarowany brakiem u Polaków determinacji, koncentracji, lepszej obrony i lidera.

Ciężar gry najczęściej próbują brać na siebie właśnie Waczyński oraz 21--letni Mateusz Ponitka. Od pierwszego Taylor wymaga pełnienia na boisku różnych funkcji - od strzelca po rozgrywającego. Drugi często dostaje piłkę w zaciętych końcówkach. Z Niemcami Ponitka trafił decydujące rzuty wolne, z Austrią zdobył w końcówce cztery punkty, choć przy wyniku 81:81 miał stratę. Z kolei Waczyński zaczął eliminacje znakomicie, Niemcom w pierwszej kwarcie rzucił 14 punktów, ale z Austrią miał aż sześć strat.

- Z Niemcami miałem dużo wolnych pozycji, rzuty często wpadały. Ale tak jak my szykujemy się na rywali, tak oni na nas. Kolejni przeciwnicy nie zostawiają mi miejsca, choć wiem, że powinienem być bardziej agresywny - mówi Waczyński. - Brak lidera? Poza doświadczonym Szymonem Szewczykiem większość z nas odgrywała dotychczas niewielkie role w swoich drużynach, i to tylko w polskiej lidze. Reprezentacyjnej koszykówki wciąż się uczymy - tłumaczy zawodnik.

Na półmetku eliminacji Polska, Niemcy i Austria mają bilans 2-1, a Luksemburg 0-3. Trudno wyobrazić sobie, by Luksemburczycy wygrali z kimkolwiek, o dwa pierwsze miejsca powalczą więc trzy zespoły. Jeśli na koniec eliminacji każdy z nich będzie miał po dwie porażki, liczyć się będą kosze. Dlatego niezależnie od wyniku z Niemcami Polacy muszą wygrać 27 sierpnia z Austrią w Lubinie. Muszą, bo ewentualny brak awansu byłby kompromitacją. Tym bardziej że Polska ma szansę na organizację części mistrzostw, z których prowadzenia ze względu na sytuację polityczną zrezygnowała Ukraina. Możliwe, że w razie awansu biało-czerwoni rozgrywaliby mecze swojej grupy u siebie.

- W środę motywacja będzie wielka, teraz my jesteśmy trochę pod ścianą. Chcemy wygrać z Niemcami, nie czujemy się od nich gorsi - mówi Waczyński przed meczem w Bonn.

Kto wygra mecz?