Sport.pl

EuroBasket 2013. Jankowski: Gracze drugoplanowi nie są wzięci prosto z ulicy

- Gwarancji, że zmiennicy udźwigną ciężar EuroBasketu, nie mamy, ale w gruncie rzeczy nie mamy jej też w przypadku Lampego i Gortata. Na dotychczasowych występach można jednak budować pewność, że liderzy, ale też rezerwowi dadzą reprezentacji od siebie coś ważnego - mówi były kapitan reprezentacji koszykarzy Tomasz Jankowski w magazynie Sport.pl Extra.
Siłę Gortata i Lampego widzimy nie tylko my, ale też rywale. Każdy będzie próbował ograniczać ich atuty - co wtedy?

- Widzieliśmy to już na turnieju w Lublinie. Najprostsze pomysły to mocna pomoc od kolegów - podwojenie rywala lub zmuszenie go do gry w jego słabszą stronę. Trener Dirk Bauermann ma plan, by uniknąć większych problemów - wycofana na obwód piłka szybko się przemieszcza między strzelcami, a oni, co pokazali ostatnio, są w stanie znakomicie trafiać za trzy. Ale to może jednak nie wystarczyć, bo skuteczność rzutów z dystansu podlega największym wahaniom. Dopiero zobaczymy, jak to będzie wyglądało w meczach o stawkę przy prawdziwej presji.

Bauermanna zaczynamy powoli porównywać do Leo Beenhakkera, który wciągał piłkarzy na - jak mówił Holender - "international level". Wśród koszykarzy mamy na tym poziomie Lampego, Gortata, ale czy reszta zdoła doskoczyć do tego poziomu w meczach o stawkę?

- Nie mogę odpowiedzieć inaczej niż że musimy wierzyć, że tak będzie. Gracze drugoplanowi, rezerwowi, nie są wzięci prosto z ulicy. Łukasz Koszarek liznął Euroligi, Michał Ignerski i Thomas Kelati grali już w czołowych ligach Europy.

No to mamy pięciu takich graczy, ale co ze zmiennikami, którzy w większości grają w polskiej lidze i rzadko spotykają się z presją - taką, jaka na nich czeka na ME.

- Ja jestem do nich pozytywnie nastawiony, a to wynika choćby z meczów w Lublinie, gdzie punkty zmienników były ważnym elementem zdobyczy całej drużyny. Gwarancji, że udźwigną ciężar EuroBasketu, nie mamy, ale w gruncie rzeczy nie mamy jej też w przypadku Lampego i Gortata. Na dotychczasowych występach można jednak budować pewność, że liderzy, ale też rezerwowi dadzą reprezentacji od siebie coś ważnego.

Jakie są pana obawy, jeśli chodzi o zespół?

- Po pierwsze: jak spisywać się będą gracze obwodowi mający piłkę w rękach, kiedy rywale będą na nich ostro naciskać? Zły przykład mieliśmy już w meczu z Ukrainą w Lublinie, gdy nasi rozgrywający tracili piłkę. A nawet, jeśli nie, to pod presją zwalniali akcję, przez co zespół miał mniej czasu na realizację taktyki. Po drugie, martwię się o skuteczność rzutów za trzy. Jak się trafia 10 czy 15 trójek w meczu, to jest fajnie, ale niestety zdarza się rzadko. Obawiam się o to, co zrobią Polacy, jeśli wysocy będą dobrze podwajani, a skuteczność z dystansu spadnie. I po trzecie, jak ten zespół mentalnie wytrzyma ciężar zaciętej końcówki.

Cała rozmowa z Tomaszem Jankowskim w magazynie Sport.pl Extra

Więcej o: