EuroBasket 2013. Marcin Gortat: Chcemy zbić Hiszpanów

- Dziś liczą się zwycięstwa, a nie to, czy Gortat albo Lampe zdobędą 30 punktów. Wybitnych koszykarzy zapamiętuje się dzięki wygranym, a nie zdobytym punktom - mówi Marcin Gortat.
W weekend Polska rozegrała trzy sparingi w Lublinie - przegrała z Ukrainą (83:84), pokonała Wielką Brytanię (85:66 ) i Szwecję (73:57). Koszykarze dostali po trzy dni wolnego. W czwartek wylatują do Turcji, a dzień później rozegrają ostatni przed mistrzostwami Europy sparing z gospodarzami. Na EuroBaskecie w Słowenii, który rozpocznie się 4 września, biało-czerwoni zagrają w grupie C z gospodarzami, mistrzami Europy Hiszpanami, a także z Chorwacją, Gruzją i Czechami. Do drugiej fazy awansują trzy zespoły.

Łukasz Cegliński: Czego dowiedzieliście się o sobie z turnieju w Lublinie?

Marcin Gortat: Tego, że dwie sekundy przed końcem przy jednopunktowym prowadzeniu trzeba zadbać o to, by piłka trafiła tam, gdzie chcemy. Wiemy, że taka końcówka jak z Ukrainą, kiedy przegraliśmy 83:84 po rzucie w ostatniej sekundzie, nie może się powtórzyć. Potrzebujemy większej koncentracji. Koszykówka powinna sprawiać nam radość, to jest zabawa, ale musimy też zacząć o niej myśleć w kategoriach biznesowych. To nasz zawód, praca, musimy podejść do gry jeszcze bardziej poważnie. Jak tak będzie, a każdy z nas zagra swoje, nie powinniśmy się martwić. Jeśli będziemy siebie wspierać, to będzie dobrze.

Jesteście już gotowi na EuroBasket?

- Potknęliśmy się w meczu z Ukrainą, ale w następnych dwóch dniach pokazaliśmy lepszą koszykówkę. Wydaje mi się, że mentalnie jesteśmy już blisko Słowenii, choć w piątek czeka nas jeszcze jeden bardzo ważny sparing z silną Turcją. Ten mecz może pokazać, na co nas stać. Musi być równowaga między tym, co gra pierwsza i druga piątka. Zmiennicy nie mogą tracić zbyt wielu punktów. Oczywiście nie wymagamy od nich, by powiększali przewagę, ale muszą trzymać wynik. Żebyśmy nie musieli odrabiać strat, tylko uciekali rywalom.

Mecz z Turcją będzie ostatecznym testem siły?

- Dowiemy się, czy potrafimy grać pod presją, zmierzymy się z o wiele lepszym przeciwnikiem, który będzie miał graczy zdolnych do pokrycia mnie i Maćka Lampego. Duża odpowiedzialność spadnie na zawodników obwodowych.

Co jest najsilniejszą stroną polskiej reprezentacji?

- Dwie wieże pod koszem i Dirk Bauermann na ławce rezerwowych.

Jaka ma być rola tych dwóch wież, Gortata i Lampego - zdobywanie punktów czy koncentrowanie na sobie defensywy, by więcej miejsca mieli zawodnicy na obwodzie?

- Mamy z Maćkiem atakować, bronić, dyrygować, liderować, a także skupiać na sobie uwagę i oczywiście współpracować ze sobą.

Jak oceniasz komunikację z Lampem na boisku?

- Myślę, że jest genialna. Podajemy sobie często piłkę, zdobywamy po takich akcjach punkty, a wracając do obrony, żartujemy jeden z drugiego, mówiąc: 'nie umiesz podawać' albo 'nie umiesz rzucać'. Bardzo fajnie jest grać i współpracować z Maćkiem. Zdarzają nam się straty, które spowodowane są zbyt szybką, niecierpliwą grą. Żeby grać dokładniej, musimy trochę zwolnić.

Ostatnio mówiłeś jednak, że ta współpraca z Lampem trochę zgrzyta...

- Bo zgrzyta codziennie, zawsze się o coś sprzeczamy. Ale proszę mi wierzyć - to jest takie pozytywne sprzeczanie się. Jesteśmy kolegami, rozumiemy się, pomagamy sobie nawzajem. Nakręcamy się.

Jak oceniasz zespół pod względem mentalnym?

- Wszystko w naszej drużynie zaczyna się od selekcjonera i liderów. I on, i my jesteśmy doświadczeni, teraz trzeba to wszystko przekazać młodszym graczom. Trener jest świetny - inteligentny, charyzmatyczny, doskonale wie, co robi. Najważniejsze jest to, w jaki sposób zespół zareaguje na jego komentarze i prośby. Na razie reagujemy dobrze, jestem podekscytowany tym, że wystąpimy na mistrzostwach w takim składzie.

Po co jedziecie na Słowenię?

- Walczyć i zajść jak najdalej. Liczą się tylko zwycięstwa, chcę zrobić wszystko, by je odnosić. Jak będę miał zdobywać punkty, to będę je zdobywał. Jak będę miał podawać, będę podawał. Dzisiaj nie liczy się to, czy Gortat lub Lampe zdobędą 30 punktów. Liczy się to, byśmy wygrali mecz. Wybitnych koszykarzy zapamiętuje się dzięki zwycięstwom, a nie zdobytym punktom.

Adam Waczyński mówi, że jedziecie po medal. Co powiesz ty?

- Że jedziemy wygrać jak najwięcej meczów. Tylko tyle i aż tyle. Nie usłyszycie ode mnie żadnej deklaracji.

Który z najgroźniejszych rywali w grupie C na EuroBaskecie - Hiszpania, Słowenia, Chorwacja - jest najbardziej w waszym zasięgu?

- Nie patrzymy na nich w ten sposób, w zasięgu jest każdy. Nie możemy mówić przed meczem, że nie jest do wygrania. Chcemy zbić Hiszpanów, którzy wyjdą na mecz z nami pewni, że wygrają. Bardzo bym też chciał pokonać Słowenię.

Trener Bauermann znany jest z tego, że mobilizuje zawodników poprzez opowiadanie im o ich mocnych stronach. Co mówił tobie?

- Do mnie dotarł przede wszystkim komentarz trenera po turnieju w Belgii. Bauermann powiedział, że jestem jednym z najlepiej broniących wysokich w Europie. Był to dla mnie ogromny komplement. I proszę mi wierzyć, że nie wychodzę na boisko z myślą o zdobyciu 30 punktów, tylko staram się potwierdzić słowa selekcjonera. Pomagam w kryciu innym, ale trener już mi powiedział, żebym nie przesadzał, tylko skoncentrował się na pilnowaniu własnego gracza.

A jak leczona ostatnio przez ciebie prawa stopa?

- Bardzo dobrze. Sam jestem zdziwiony, że ból zupełnie minął. Wykonuję wszystkie ćwiczenia, kontynuuję rehabilitację, a to, że nie boli, nie znaczy, że przestanę. Normalnie biegam i skaczę, siła wróciła, mogę wybijać się z prawej nogi.